Lotnictwo

Macron: tylko najlepsi dla Airbusa

Bloomberg
Niemcy i Francja wybiorą najlepszych do kierowania grupą Airbusa po ogłoszeniu zmian kadrowych w tej grupie — oświadczył Emmanuel Macron w Brukseli, stojąc obok Angeli Merkel
— Co do Airbusa, decyzje o kierowaniu trzeba podjąć na szczeblu rady administracyjnej, będziemy bardzo czujni, bo jesteśmy udziałowcami, klientami, wsparciem dla eksportu. Wybierzemy więc najlepszych pilnując, aby równowagą, jak powiedziała pani kanclerz między rożnymi krajami została zachowana w dalszym interesie tego przedsiębiorstwa — podkreślił na po szczycie europejskim.
Sprecyzował, że rozwiązaniem nie jest powrót przedstawicieli państw do rady administracyjnej. — Oczekuję w najbliższych tygodniach od rady niezbędnych wyjaśnień i ewolucji zarówno na płaszczyźnie zarządzania jak i reguł funkcjonowania — wyjaśnił i dodał, że bycie bardzo9 wymagającym nie oznacza chęci „wtrącania się na płaszczyźnie politycznej". Pani kanclerz zapytana o narodowość przyszłego prezesa grupy odpowiedziała, że Airbus podejmie własne decyzje strategiczne i że wszystkie kraje będą reprezentowane w przyszłości na ważnych stanowiskach. — Airbus ma podjąć decyzje dotyczące swej przyszłości. W tej sprawie istnieją od dawna reguły, ale w wszystkich przypadkach dwa kraje będą musiały podejmować istotne decyzje — powiedziała.

Bez spekulacji o następcy Endersa

Prezes Tom Enders zwrócił się do pracowników, by pozwolili radzie administracyjnej znaleźć jego następcę bez zwracania uwagi na spekulacje o tej osobie. „Zastanawiacie się pewnie, kto mnie zastąpi w 2019 r. — stwierdził w notatce dla załogi. — Do rady administracyjnej należy podjęcie decyzji w odpowiednim czasie, za zamkniętymi drzwiami, w jedynym i wyłącznym interesie Airbusa, pracowników i akcjonariuszy. Mamy wiele do zrobienia licząc od teraz, sugeruję więc pozwolić radzie na wykonywanie swej pracy, a nam skupić się na naszej". Airbus ogłosił 15 grudnia, że Enders nie będzie starać się o trzecią kadencję od kwietnia 2019, a dyrektor generalny Fabrice Brégier odejdzie w lutym. Enders przyznał, że dochodziło do różnić zdań z dyrektorem, liczy na ekipę Brégiera, że przyjmie jego następcę Guillaume Faury „z otwartymi ramionami i ułatwi mu objęcie stanowiska". — Osobiście jestem bardzo wdzięczny Fabrice'owi za wszystko, co zrobił dla Airbusa — dodał i poinformował, że następca Faure w dziale śmigłowców zostanie ogłoszony w najbliższych tygodniach. Brégier w swej notatce podziękował i zaapelował do pracowników o ostatni wysiłek, aby osiągnąć trudny cel rekordowej dostawy ponad 700 samolotów w 2017 r. „Będzie to wymagać ogromnego wysiłku, ale ufam, że z waszym wsparciem i z pełnym zaangażowaniem uda nam się to znowu" — napisał. Również Enders zaapelował o „wszystkie ręce na pokład" do realizacji tego samego celu.

18 miesięcy na dokończenie zmian

Ogłoszone zapowiedzi zmian kadrowych oznaczają, że europejska grupa lotniczo-wojskowa przeżywająca najpoważniejszy kryzys w ostatnich 10 latach (śledztwa w W. Brytanii, Francji, Austrii, Niemczech) rozstaje się z czterema najważniejszymi ludźmi w ostatnim roku, po odejściu w lutym szefa od strategii, Marwana Lahouda, w grudniu szefa od sprzedaży Johna Leahy i szefa od technologii, Paula Eremenko. Oznaczają też, że prezes Tom Enders ma wolną rękę w ciągu ostatnich 18 miesięcy swych rządów na dokończenie zmian w grupie. Ten 59-letni były komandos przeorganizował dogłębnie Airbusa, rezygnując ze zrównania działów cywilnego i wojskowego wraz z rosnącą sprzedażą samolotów cywilnych. Uporządkował dział wojskowy, umieścił dział produkcji rakiet kosmicznych w Ariane Group, spółce j. v. o równych udziałach z Safran, zmniejszył do 11 proc. udziały skarbu państwa Nieniec i Francji. Francuzowi Brégierowi nie udało się uzyskać poparcia Pałacu Elizejskiego i rodaka Denisa Ranque z rady administracyjnej w zablokowaniu zmian wprowadzanych przez Endersa, który przekształcił grupę zdominowaną przez Berlin i Paryż i w bardziej normalne przedsiębiorstwo. Zdaniem analityka z Jefferies, Sandy Morrisa, Airbus będzie coraz bardziej przypominać Boeinga. „Nie doszliśmy jeszcze do uważania, że równie duże firmy mogą uwolnić się od wszelkich względów politycznych, ale rząd nadzorujący Boeinga bardzo różni się od dwóch lub więcej rządów europejskich nadzorujących Airbusa. Dzisiejszy plan sukcesji szefów, ogłoszony wcześniej niż zakładaliśmy, może rozwiać ten niepokój " — stwierdził w nocie. Brégiera (56) uważano za naturalnego następcę Endersa po płynnym zwiększeniu rytmu produkcji A350, bez takich problemów A380 z lat 2000, po przejściu z A320ceo na neo. „Czas zmiany wydawał się dobry z punktu widzenia przyszłych rodzajów ryzyka: w 2019 r. nie powinno już być problemów z A350, z przejściem z A320ceo na neo ani z A400M. Dlanas kluczem na tym etapie jest łagodne przejście od dziś do 2019 r. " — uznali analitycy z Barclays. Według analityków z Oddo Securities, decyzja z 15 grudnia o odejściu 2 szefów drastycznie zmniejsza widoczność przyszłości Airbusa, „nie pozwala na patrzenie poza horyzont 2020 r. ze znacznym stopniem zaufania". Wyrażają nadzieję,. że następca Endersa będzie spoza firmy, aby można było zamknąć ten rozdział, na razie zalecają neutralność wobec akcji Airbusa.
Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL