Kościół

Rafał Łętocha: Kościół przewartościował polski nacjonalizm

materiały prasowe
Rozmowa z dr. hab. Rafałem Łętochą, politologiem z Uniwersytetu Jagiellońskiego

Rzeczpospolita: Mateusz Pławski został odwołany ze stanowiska rzecznika Młodzieży Wszechpolskiej po wywiadzie, w którym opowiedział się za segregacją rasową i stwierdził, że „osoba czarnoskóra nie może być Polakiem". Jak takie poglądy mają się do tradycji polskiego nacjonalizmu?

Rafał Łętocha: Dawniej polscy nacjonaliści definiowali tożsamość narodową przez pryzmat czynników obiektywnych, takich jak pochodzenie czy język, ale i subiektywnych, jak uczucia, emocje, przywiązanie do wartości. Zwracano uwagę na pochodzenie, ale zarazem podkreślano, że istotą jest sfera wartości. Wypowiedź oparta na kryterium biologicznym wskazuje na odejście jej autora od tej tradycji.

Były rzecznik MW stwierdził również, że nie dostrzega niczego złego w haśle „Biała Europa", które pojawiło się na Marszu Niepodległości.

Trudno to skomentować, bo hasło jest absurdalne. Przypomnę, że w dwudziestoleciu międzywojennym II Rzeczpospolita była wieloetniczna. Do Narodowych Sił Zbrojnych należał choćby Lech Neyman, adwokat tatarskiego pochodzenia. Trzeba też pamiętać, że za pomoc Żydom w Auschwitz zginął Jan Mosdorf, a Wincenty Lutosławski, działacz narodowy i filozof, pisał: „Do polskiego narodu należą spolszczeni Niemcy, Tatarzy, Ormianie, Cyganie, Żydzi, jeśli żyją dla wspólnego ideału Polski. Murzyn lub czerwonoskóry może zostać prawdziwym Polakiem, jeśli przejmie dziedzictwo duchowe polskiego narodu i jeśli ma niezłomną wolę przyczyniania się do rozwoju bytu narodowego Polaków".

Część narodowców odcina się od wypowiedzi Pławskiego. Krzysztof Bosak na Twitterze napisał: „Polscy narodowcy kierują się polską ideą narodową i nauką moralną Kościoła. Głoszenie jakichkolwiek politycznych doktryn ws. rasowych nie jest elementem żadnej z powyższych".

Dobrze, że się odcinają, ale mleko już się rozlało. Faktem jest natomiast związek idei narodowej i nauki moralnej Kościoła. W okresie międzywojennym rozpoczął się proces katolicyzacji polskiego nacjonalizmu. Zapoczątkowała go wydana w 1927 r. broszura Romana Dmowskiego „Kościół, naród, państwo". Odtąd polski nacjonalizm – przynajmniej formalnie – odcinał się od rasizmu biologicznego i prób traktowania narodu jako najwyższej wartości. Było to nie do pogodzenia z nauką Kościoła. Proces katolicyzacji przewartościował więc polski nacjonalizm – stępił jego ostrze.

Skąd zatem bierze się obecna radykalizacja poglądów tego środowiska?

Trudno powiedzieć, może jest to związane z niedouczeniem, ignorancją, a może z przesadzoną reakcją na kryzys migracyjny. Wiem natomiast, że wypowiedź, która znalazła się w wywiadzie dla „Do Rzeczy", pokazuje, że praca, którą środowisko narodowe wykonało przez lata, idzie dziś na marne.

—rozmawiał Łukasz Lubański

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL