Za przeprowadzoną w styczniu nowelizacją ustawy o IPN mającą stworzyć narzędzia do walki z kłamstwami pamięci, np. o „polskich obozach” stały niebagatelne racje moralne i historyczne. Ale jej wykonanie było katastrofalne i wepchnęło Polskę w najgłębszy kryzys w relacjach polsko-żydowskich ale też i polsko-amerykańskich bodaj od czasu upadku komunizmu.
Im więcej wiedzieliśmy o tym, jak ustawa powstawała, była procedowana i konsultowana tym więcej było dowodów na blamaż polskiego państwa w sprawie nowelizacji. Po drodze wielokrotnie zapalały się czerwone lampki ostrzegawcze, ale zostały zignorowane i doprowadziły do katastrofy. Choć rząd doniesienia o zamrożeniu kontaktów na najwyższym szczeblu w USA nazywał fake-newsami, wycofując się dziś z tych przepisów przyznaje rację wszystkim ich krytykom.