Forum Ekonomiczne

Grzegorz Kołodko: Ryzykowna gra PiS

aktualizacja: 08.09.2017, 07:09
Profesor Grzegorz Kołodko w Salonie „Rzeczpospolitej”
Profesor Grzegorz Kołodko w Salonie „Rzeczpospolitej”
Foto: Fotorzepa, Piotr Guzik

Rząd ma zasługi w dynamizowaniu gospodarki, ale prowadzi polityczną grę przesuwania problemów w czasie – ocenia Grzegorz Kołodko b. wicepremier.

– Wbrew temu, co mówią krytycy tego rządu, sytuacja gospodarcza jest relatywnie dobra i się poprawia – mówił Grzegorz Kołodko podczas rozmowy z Bogusławem Chrabotą, redaktorem naczelnym „Rzeczpospolitej".

Po części to także zasługa polityki prowadzonej przez PiS. – Ten rząd bardzo istotnie nakręcał koniunkturę poprzez polityką sprzyjającą zwiększaniu dochodów gospodarstw domowych – przyznał Kołodko. Poprzez podniesienie kwoty wolnej, płacy i świadczeń minimalnych oraz transfery w ramach programu 500+ udało się zwiększyć popyt. A polska gospodarka, podobnie jak inne, cierpi nie na ograniczenia podażowe, tylko właśnie popytowe.

Kołodko zastrzegł, że ekipa PiS nie ustrzegła się błędów. Jednym z nich jest wciąż nierozwiązany problem nierównowagi w finansach publicznych (choć obecnie te problemy przykryto bardzo wysokimi dochodami budżetu państwa). Rząd zaś prowadzi polityczną grę przesuwania problemów w czasie. – Przestrzegam, jeśli nie w przyszłym, to w następnym roku, roku wyborczym, napięcia mogą się znacznie zwiększyć. Deficyt może przekroczyć 3 proc. PKB i Komisja Europejska będzie bezwzględnie nakładać na Polskę procedurę nadmiernego deficytu – mówił Kołodko.

Jego zdaniem błędem było obniżenie wieku emerytalnego w najprostszy sposób, czyli 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. Był to błąd w kontekście zmian demograficznych: wydłużającego się życia, starzejącego społeczeństwa i bardzo niskiego wskaźnika rozrodczości. To zresztą problemy demograficzne są, zdaniem Kołodki, największym zagrożeniem dla polskiej gospodarki.

– Polityka tego rządu jest nieco bardziej kompleksowa niż poprzedników – zaznaczył Kołodko. – Nie mówię, czy lepsza, czy gorsza, ale wrzucono na wokandę parę problemów, które wcześniej były lekceważone wskutek dominacji nurtu neoliberalnego. Przekonania, że niewidzialna ręka rynku najlepiej te problemy rozwiąże. Ryzyko polityki tego rządu polega za to na tym, że za bardzo wierzy w widzialną ręką państwa.

Profesor odniósł się do kwestii wejścia Polski do strefy euro, czego jest zdecydowanym zwolennikiem. Na łamach „Rzeczpospolitej" w styczniu opublikował artykuł pod prowokującym tytułem „Czy Polska zbawi Europę", czym ożywił dyskusję o zaletach i wadach integracji walutowej. Jego zdaniem argumenty ekonomiczne jednoznacznie przemawiają za przyjęciem wspólnej waluty, ale przyznał, że nie za bardzo trafiają one do polityków.

Rząd PiS jasno deklaruje, że zmieni walutę dopiero wtedy, kiedy kraj będzie gotowy. Kołodko przypomniał, że Polska ma prawo, ale również obowiązek, przyjąć euro. Będzie rosła presja Komisji Europejskiej, byśmy ten obowiązek zrealizowali. Różnorodne systemy walutowe w krajach UE utrudniają bowiem wspólną politykę i głębszą integrację. – Polska może chcieć zachować złotego, ale żeby było to legalne i zgodne z zasadami, pewnie trzeba by zmienić zapis w traktacie ateńskim – mówił Kołodko. Tyle że – jak zauważył – to ryzykowna gra: ruszanie traktatów to otwieranie puszki Pandory, bo w ślad za Polską wszyscy chcieliby zmienić w traktatach prawie wszystko.

http://www.forum-ekonomiczne.pl

POLECAMY

KOMENTARZE