Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Felietony

Michał Kuź: Zdecydowanie w amorach

Fotorzepa
„Władza to największy afrodyzjak" – stwierdził Henry Kissinger.

Tak jest w istocie. Ten, kto ma władzę (i zdobył jš nie przypadkiem, lecz dzięki usilnym zabiegom), staje się atrakcyjny, nawet jeœli jego inne przymioty temu nie sprzyjajš. Machiavelli porównywał zdobywanie władzy do brutalnych zalotów i podkreœlał, że kluczowe jest tu okazanie woli i zdecydowania. Popędliwoœciš i ekspresywnoœciš nie sposób bowiem zastšpić pewnoœci siebie. Dotyczy to wszystkich, którzy zajmujš się politykš, bez względu na płeć i wiek. Wystarczy przypomnieć sobie angielskš żelaznš damę Margaret Thatcher z jej dumš i zimnš determinacjš.

Donald Trump też chyba już to zrozumiał. Po jego pierwszej przemowie do Kongresu otoczył go bowiem wianuszek gratulujšcych mu polityków. Czy radykalnie zmienił swój program? Bynajmniej. Po prostu, ku zaskoczeniu komentatorów, mówił jak mšż stanu, a nie wkurzony macho. Nie bał się też wycišgać ręki do oponentów. Kamera uchwyciła przez moment Berniego Sandersa, który bił brawo, zwłaszcza kiedy mowa była o tworzeniu miejsc pracy i planach socjalnych, takich jak niższe ceny leków.

To jasne, że pewnoœć siebie i determinacja silnych graczy potrafiš przycišgać polityków słabszych. Na przykład niedawno z Klubu Kukiza odeszły dwie młode posłanki. Wiele wskazuje na to, że zmierzajš w stronę Nowogrodzkiej, nie wiemy tylko, co od nich dostanie kot prezesa. Doœwiadczeni przedstawiciele płci brzydkiej sš jednak tak samo uwodzeni.

Jacek Saryusz-Wolski, wytrawny dyplomata i doœwiadczony polityk, także zaczšł się umawiać na „randki" ze znanym europejskim uwodzicielem z polskiej partii rzšdzšcej.

Cóż wobec tego wszystkiego ma uczynić opozycja, która afrodyzjaku, czyli władzy, nie ma? Chyba to samo co osoba pewna siebie i dojrzała, acz niemajšca chwilowo powodzenia w amorach. Zachowywać spokój i udawać, że powodzenie jednak ma, aż w końcu samo przyjdzie. Zaœ nerwowe tweetowanie o „zdradzie", wypowiedzi o „broni", którš ktoœ do kogoœ „strzela", przypominajš histerię porzuconej przez chłopaka nastolatki. I zmniejszajš politycznš atrakcyjnoœć.

Autor jest politologiem z Uczelni Łazarskiego

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL