Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Cywilizacja

Francja: Budują warownię jak 900 lat temu

Budowniczowie zamku będą się trudzili podobnie jak w średniowieczu – przez dwa pokolenia
AFP
We Francji powstaje średniowieczna warownia – metodami i narzędziami sprzed 900 lat.

Archeologiczny i technologiczny eksperyment rozpoczął się w Burgundii 20 lat temu. Niezwykła budowa prowadzona jest w gminie Treigny w departamencie Yonne. Powstaje tam zamek Guedelon. W XII wieku warownia należała do Guilberta, wasala Jeana de Toussy; obaj byli poddanymi Filipa Augusta (1165–1223).

Robota nie pali się w rękach

Do XX wieku warownia dotrwała w takim stanie, że nie było już szans na jej odbudowę, natomiast można było zbudować ją od nowa. I taką decyzję podjęto. Zamek zaprojektował zgodnie ze średniowiecznymi kanonami architekt Jacques Moulin. Budowa ruszyła w 1997 roku, jej zakończenie przewidziano na rok 2035 – potrwa tyle, ile w średniowieczu, a więc dwa pokolenia. Kamieniarze, murarze, cieśle pracują metodami i narzędziami, jakie znano w XII wieku, korzystają także wyłącznie z dostępnych wówczas materiałów.

Na potrzeby prac budowlanych skonstruowano na przykład koło deptakowe, które w średniowieczu było swego rodzaju silnikiem przekształcającym energię siły żywej – człowieka, konia, wołu – w energię mechaniczną. Surowiec z pobliskiego kamieniołomu transportują wozy na drewnianych kołach zaprzęgnięte w woły.

W pracach bierze udział jednocześnie około 50 osób – tego wymaga i na tyle pozwala front robót. Okazało się bowiem, że dla większej liczby ludzi po prostu nie ma zajęcia. Obecnie cieśle układają belki dachu okrągłej wieży krytej stożkowato – przy tej czynności jest miejsce tylko dla czterech osób.

Budowa jest przedsięwzięciem prywatnym, rocznie pochłania 5 mln euro. Co roku plac budowy odwiedza około 300 tys. ludzi.

Więcej mocy

W 2007 roku w trakcie wykopalisk poprzedzających budowę szybkiej linii kolejowej Dijon–Miluza odkryto w miejscowości Thervay w regionie Jury pozostałości dwóch młynów wodnych zbudowanych w VII i XII stuleciu. Zachowały się prawie wszystkie części XII-wiecznego obiektu, 189 elementów, wśród nich ważący 250 kilogramów kamień młyński i koło wodne z 28 dębowymi łopatkami.

Elementy przetrwały w dobrym stanie dzięki temu, że leżały w ziemi nasyconej wodą z dawnego kanału doprowadzającego wodę do młyna.

Prowadzący wykopaliska Gilles Rolliers uznał, że jest to niepowtarzalna szansa na zrekonstruowanie XII-wiecznego młyna na terenie zamku Guedelon. Projekt został zrealizowany, już posypała się pierwsza mąka. Ale mechanizm wymaga dopracowania. Aby młyn był wydajny, kamień młyński powinien się obracać 40 razy na minutę; obecnie kręci się o pięć obrotów za wolno, bo dopływ wody do młyna zbudowanym kanałem okazał się za słaby.

– Młyny odkryte w Thervay świadczą o postępie technicznym – wyjaśnia Gilles Rolliers. – Pierwszy, z VII wieku, był zbudowany na wzór urządzeń antycznych, koła miały łopatki z jednego kawałka drewna. Wymagało to drewna odpowiedniej jakości, słoje musiały być skierowane podobnie, inaczej młyn ulegał częstym awariom. XII-wieczny młyn jest już udoskonalony, ma łopatki wieloczęściowe, łączone czopami, łatwe do wymiany.

Ta ewolucja techniczna świadczy o poszukiwaniu mocy. Zrekonstruowane urządzenie osiąga 0,7–0,8 kilowata. W średniowieczu funkcjonowały również większe młyny – nawet do 3,5 kilowata. Dla historyków to bezcenne informacje o rozwoju gospodarczym społeczeństwa w epoce niesłusznie nazywanej mrokami średniowiecza.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL