Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Budowa i remont

Recepta na dobre miejsce

ROL
Historyczne rynki we Włoszech rano są targowiskiem, w południe miejscem zachwytu turystów, a wieczorem swoistym corso miejskim.
Zawsze jednak powszechnie dostępne, bez biletów i bramek. Przestrzeń publiczna to fenomen miejsca opisywany w książkach o urbanistyce, przez teoretyków, jak Kevin Lynch, i praktyków jak prof. Kazimierz Wejchert w „Elementach kompozycji urbanistycznej", czy Jan Gehl w „Życiu między budynkami". Ale to również protesty mieszkańców, gdy ich ulubione skwery są zabudowywane. Miejsca budzą więc emocje, nie tylko w książkach. To też część naszego porządku prawnego, bo ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu nakazuje, aby gmina wyznaczyła przestrzenie publiczne. Co więcej, nakazuje sporządzać miejscowy plan zagospodarowania, czyli prawo ustalane przez gminę, traktując ten obszar jako szczególnie ważny dla wspólnoty. Ale jak ta przestrzeń publiczna ma być kształtowana, jak powinna wyglądać? Doskonały przegląd doświadczeń daje nam XI już edycja konkursu na najlepszą przestrzeń publiczną, organizowanego od 2007 przez Towarzystwo Urbanistów Polskich, razem ze Związkiem Miast Polskich i Stowarzyszeniem Integracja. To już ponad 300 zrealizowanych dobrych miejsc.
A najlepsze to takie, które wyróżniają się jakością i odmiennością, ale również powszechną dostępnością. Ta praktyka budowania przestrzeni miejsca wskazuje, że musi mieć ona wyraźnie zarysowane granice fizyczne, mieć zarządcę całości jej obszaru, jak w Warszawie Zarząd Terenów Publicznych. Musi zapewniać możliwość różnych form użytkowania, tak aby różne grupy użytkowników mogły z niej korzystać i czuć się u siebie. Nie powinna więc być poświęcona jednemu sposobowi użytkowania, tak jak ciągle poszukujący swojej tożsamości, przeznaczony kiedyś na masowe manifestacje plac Defilad w Warszawie. Powinna być jednocześnie symboliczna i użyteczna, jako miejsce odniesienia w skali naszego osiedla, dzielnicy, a nawet całego miasta. Tak jak historyczne rynki we Włoszech, które rano są targowiskiem, w południe miejscem zachwytu turystów, a wieczorem swoistym corso miejskim. Zawsze jednak powszechnie dostępna, bez biletów i bramek. Bo to ma być miejsce spotkań, ale też naszej wspólnej jego pamięci. Dobrze gdyby była to część systemu przestrzeni publicznych gminy, bo miasto to część wspólna Civitas, której używamy my wszyscy i mamy do niej pełen dostęp. A miejsca prywatne, wspólnot mieszkaniowych czy domów jednorodzinnych, gdzie chcemy mieć poczucie własności, możemy odgradzać. Ta przestrzeń wspólna jest żywa, więc również musi być poprawiana, stąd rewitalizacja przestrzeni publicznej. Czasem nam jej brakuje. Wtedy trzeba ją zbudować. To przykład tegorocznego laureata konkursu wsi Luzino. Jej mieszkańcy uznali, że muszą mieć miejsce dla spotykania się, i wspólnie zbudowali swoją przestrzeń publiczną. Oczywiście najpierw musi być projekt. Tak jak i dla nowej przestrzeni placu miejskiego z targowiskiem w Siechnicach. Ale zaprojektowane to znaczy również przedyskutowane z nami, jej użytkownikami. Bo przestrzeń publiczna musi być wspólnie z nami projektowana. Na szczęście zmiana ustawy o planowaniu pozwoliła od 2015 traktować place miejskie i parki jako inwestycje celu publicznego. To w praktyce ułatwia porządkowanie nieruchomości i lokalizowanie takich przedsięwzięć. Ale wspólny projekt to również kwestia finansowania, potrzebne są pieniądze. Znaczący wpływ na budowanie przestrzeni publicznych miały środki unijne. Ale wiele z tych projektów, szczególnie w małych miejscowościach, jest realizowanych poprzez wspólne działania. Są też wspólne pieniądze jak chociażby dworzec PKP i zagospodarowanie terenów wokół niego w Sopocie, czyli Grand Prix tegorocznego konkursu. To projekt publiczno-prywatnego przedsięwzięcia dużych inwestorów, którzy potrafili znaleźć w przestrzeni publicznej również możliwość realizacji swoich interesów, budując piękne wspólne miejsce. Ale jedno jest wspólne dla wszystkich projektów – to czas. Bo od chwili pomysłu do jego realizacji mija wiele lat, więcej niż kadencja samorządu. A więc konieczne jest cierpliwe zaufanie, które pozwala na osiągnięcie naszych wspólnych celów. Zaufanie do nas samych i do naszego samorządu. ©?
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL