Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Analizy

Szułdrzyński: Prezydentowi nie opłaca się rozwišzywać Sejmu

Andrzej Duda
AFP
Wczeœniejsze wybory majš dla PiS kilka zalet, ale nie mniej wad. Dla Andrzeja Dudy majš wyłšcznie wady. Dlatego dziœ wydaje się to mało prawdopodobne.

Dawno już opozycyjny senator nie zrobił takiego zamieszania w polskiej polityce jak Marek Borowski, który najpierw na Twitterze, a potem w programie #RZECZoPOLITYCE w telewizji „Rzeczpospolitej” przedstawił scenariusz przyspieszonych wyborów.

Borowski przypomniał artykuł 225 Konstytucji RP, który daje prezydentowi prawo rozwišzania parlamentu i rozpisania przyspieszonych wyborów, jeœli nie dostanie z Sejmu do podpisu ustawy budżetowej w cišgu czterech miesięcy od jej przedłożenia Sejmowi. Ten konstytucyjny termin upływa niedługo – 29 stycznia.

Politycy PiS, np. marszałek Senatu Stanisław Karczewski, szybko odcięli się od tych spekulacji.

Dlaczego? Bo dla partii rzšdzšcej wczeœniejsze wybory niosš sporo potencjalnych korzyœci, ale nie mniej ryzyk. Z jednej bowiem strony opozycja jest dziœ w tak katastrofalnej sytuacji, a sondaże dla PiS tak łaskawe, że partia Jarosława Kaczyńskiego mogłaby liczyć nawet na konstytucyjnš większoœć. Prezes może być pewien dziœ dobrego wyniku, a półtora roku, które zostały do zwykłego terminu wyborów, to w polityce wiecznoœć. I choć dziœ wszystko wskazuje na to, że PiS wygra wybory jesieniš 2019 r., to polityka jest nieprzewidywalna.

W dodatku teraz w kampanię nie mógłby się z pewnoœciš zaangażować Donald Tusk. Jego kadencja upływa pod koniec jesieni ’19 i można sobie wyobrazić, że już kilka tygodni przed jej upływem zacznie się mocniej interesować krajowš politykš. Ale nie 18 miesięcy wczeœniej. A to Tusk jest jedynym zawodnikiem wagi ciężkiej, który może zagrozić PiS, jednoczšc opozycję.

Z drugiej strony skrócenie kadencji ma kilka wad. Po pierwsze, Kaczyński już raz zaryzykował i zgodził się na wczeœniejsze wybory (w 2007 r.) i gorzko tego żałował. Po drugie, PiS musiałby jakoœ wyjaœnić wyborcom, że... z własnej winy nie jest w stanie w terminie uchwalić budżetu, by doprowadzić do sytuacji opisanej w art. 255 Konstytucji. Wizerunkowo nie jest to zbyt dobre rozwišzanie.

Po trzecie wreszcie – nawet jeœli PiS liczy na wygranš, oznacza to skrócenie własnej władzy. Teraz PiS ma szanse rzšdzić jeszcze co najmniej szeœć lat. Gdyby wybory odbyły się wiosnš, te rzšdy byłyby półtora roku krótsze, bo planowanie tego, co wydarzy się za kolejne cztery lata, to political fiction.

W dodatku osobš, która ostatecznie zdecydowałaby o takim ruchu, musiałby być prezydent. Pytanie, czy Andrzej Duda ma interes w tym, by skracać kadencję Sejmu. Do wyborów parlamentarnych bowiem PiS bardziej potrzebuje prezydenta niż on jego. Jeœli będzie wetował kolejne przysyłane mu z Sejmu ustawy, PiS trudno się będzie przedstawiać jako skuteczna partia. Dobra współpraca jest więc warunkiem wysokiej wygranej PiS w kolejnych wyborach. PóŸniej to jednak Duda stanie się zakładnikiem PiS, bo bez pieniędzy partyjnych nie będzie w stanie przeprowadzić kampanii wyborczej. Gdyby teraz rozwišzał Sejm, na kolejne dwa lata Duda staje się zakładnikiem Kaczyńskiego. Dlatego też wizja skrócenia kadencji na dziœ wydaje się mało prawdopodobna. Š?

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL