4 zł tygodniowo przez rok !
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Bożena Rybicka
Kto stał na wózku akumulatorowym w Stoczni Gdańskiej? Wszyscy oczywiście wiemy, że latem 1980 roku wdrapał się nań charyzmatyczny Lech Wałęsa. Nie, wówczas jeszcze nie był liderem „Solidarności", dopiero się nim stawał. Był jednym z przywódców lokalnego protestu w Stoczni Gdańskiej. Sytuacja zmieniła się, gdy wysiłkiem wielu ludzi zdołano rozszerzyć protesty i stworzyć wspólnotę strajkujących zakładów. Powołano Międzyzakładowy Komitet Strajkowy, który dał potem początek największemu w historii ruchowi społecznemu w formule związku zawodowego. Wizerunek wyniesionego ponad tłum Lecha z uniesioną w geście zwycięstwa i nadziei ręką stał się zaś jednym z ważniejszych symbolicznych zasobów tego ruchu.
Niedawny film Andrzeja Wajdy „Wałęsa. Człowiek z nadziei" był, można tak to ująć, rozciągniętą do granic możliwości kroniką filmową, pokazującą nieustannie ów wózek akumulatorowy w stoczni z samotnym liderem na górze i morzem ludzkich głów w tle. Mimo tak mocnego zbliżenia na Wałęsę i dobrej roli Roberta Więckiewicza wyeksponowane przez Wajdę pytanie Oriany Fallaci: „Jak pan stał się liderem?", pozostało w tamtym filmie bez odpowiedzi. Ukazanie procesu, w trakcie którego Wałęsa stał się liderem 10-milionowego związku zawodowego i politykiem, było boleśnie nieprzekonujące.
Jednym z powodów porażki Wajdy i Głowackiego było „zniknięcie" ze scenariusza pozostałych liderów i aktywistów ruchu. Wałęsa był w filmie w zasadzie jedynym podmiotem działającym, jedynym – być może oprócz ludzi SB – posiadającym wizję i strategię. Obok niego nie było ani Anny Walentynowicz, ani Joanny i Andrzeja Gwiazdów, ani ekspertów.
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
W podcaście „Posłuchaj Plus Minus” Marcin Łuniewski rozwiewa mity o nieuniknionym rozpadzie Rosji i analizuje ró...
Krystyna Czerni pokazuje, że nawet o wyczerpująco opisanej twórczości można powiedzieć coś nowego, innego, śwież...
„Aces of Thunder” to okazja, by siąść za sterami klasycznych myśliwców.
Największa siła tej opowieści to fatalizm bez taniej sensacji.