Reklama

Przyszłość branży mięsnej

Rozwijające się państwa Azji i Afryki będą spożywać coraz więcej mięsa. Jeżeli polskie firmy chcą wejść na te rynki, już teraz muszą planować ekspansję.
Uczestnicy debaty zgodzili się, że budowę marki polskiego mięsa powinna wspierać dbałość o jakość pr

Uczestnicy debaty zgodzili się, że budowę marki polskiego mięsa powinna wspierać dbałość o jakość produkcji.

Foto: Rzeczpospolita/Robert Gardziński

Polskie mięso to jeden z naszych najlepszych produktów eksportowych i chociaż trafia głównie na jednolity rynek europejski, to jest też obecne w ponad stu krajach świata. Wartość tego eksportu w 2016 roku wyniosła ok. 5,5 mld euro.

Eksport mięsa ma też istotny wpływ na bilans handlowy Polski. Generuje bowiem 4,8 mld euro nadwyżki w całym handlu zagranicznym.

O perspektywach rozwoju polskiej branży mięsnej, a także o jej problemach, dyskutowano podczas IV Forum Branży Mięsnej zorganizowanego przez „Rzeczpospolitą".

Dobre perspektywy

Branża mięsna nie należy do łatwych. Firmy w niej działające muszą borykać się z wieloma problemami.

– Rosnące koszty produkcji, choroby (np. ptasia grypa czy afrykański pomór świń), interwencjonizm gospodarczy rządów, a nawet patriotyzm lokalnych konsumentów – to wszystko przeszkody, z którymi muszą borykać się polscy producenci i eksporterzy mięsa i jego wyrobów – przypomniał Artur Osiecki, dziennikarz „Rzeczpospolitej", prowadzący Forum.

Reklama
Reklama

– Mimo tych trudności już w ubiegłym roku branża osiągnęła bardzo dobre wyniki w eksporcie, a perspektywy na najbliższe lata też są obiecujące – zwrócił uwagę Michał Koleśnikow, dyrektor departamentu analiz ekonomicznych, sektorowych i rynków rolnych w Banku BGŻ BNP Paribas.

– Światowa gospodarka wychodzi powoli z dołka, a to będzie oznaczać dalszy i szybszy wzrost gospodarczy w państwach rozwijających się – wskazywał Koleśnikow, dodając, że kraje takie jak Bangladesz, Chiny, Etiopia, Filipiny, Indie, Indonezja czy Wietnam będą się rozwijać najszybciej.

– A wraz ze wzrostem PKB będzie tam też rosło zapotrzebowanie na mięso i jego przetwory – przekonywał.

Co więcej, te siedem krajów reprezentuje połowę ludności świata. – A wszystko wskazuje, że ich populacje do 2020 r. będą nadal dynamicznie się rozwijać – mówił Michał Koleśnikow.

To pokazuje, jak ogromne perspektywy otwierają się przed polskimi producentami. Problemem jest jednak, że są to rynki odległe i trudne do spenetrowania, również ze względu na silny protekcjonizm gospodarczy i patriotyzm lokalny konsumentów. Ten polskim producentom potrafi doskwierać także w handlu z państwami Europy Zachodniej.

– Dobrym przykładem są Niemcy, którzy chociaż są głównym odbiorcą mięsa i w ogóle żywności z Polski, to źle reagują na produkty opatrzone znaczkiem PL – przypomniał Robert Jankowski, prezes spółki Pamapol.

Reklama
Reklama

Dlatego tak ważne jest, aby dbałości o jakość produkcji towarzyszyło zaangażowanie w budowę marki polskiego mięsa.

– To jest oczywiście przedsięwzięcie kosztowne, którego branża działająca z rentownością na poziomie 1,3–1,5 proc. nie będzie w stanie udźwignąć, dlatego konieczne jest wsparcie państwa – przekonywał Jankowski.

Liczy się marka i jakość

To, że głównym odbiorcą mięsa z Polski są w ponad 70 proc. państwa Unii Europejskiej, z jednej strony świadczy o naszej sile (mamy dostęp do 500 mln najbogatszych konsumentów na świecie), z drugiej jednak może stać się dla naszego kraju problemem. Ten może się rozpocząć wraz z Brexitem i odpadnięciem z unijnego rynku odbiorcy 300 tys. ton irlandzkiej wołowiny rocznie.

– Przypominam, że w ubiegłym roku Polska wyeksportowała ponad 350 tys. ton mięsa wołowego – mówił Jerzy Wierzbicki, prezes Stowarzyszenia Producentów Bydła Mięsnego.

Jednocześnie naszym największym problemem jest osiągnięcie sytuacji, w której surowiec dostarczany przez rolników – jego bezpośrednich producentów – miałby wystandaryzowaną, możliwie najwyższą jakość.

– Takie problemy nie występują np. w Teksasie, gdzie wbrew obiegowej opinii produkcja bydła jest równie rozdrobniona jak w Polsce – wskazywał Wierzbicki, dodając, że istnieje wiele przykładów, że rozproszona produkcja wcale nie musi oznaczać problemów w standaryzacji produkcji, marketingu i sprzedaży na cały świat.

Reklama
Reklama

– Hiszpańska szynka Serrano, włoska szynka parmeńska, sery Parmigiano Reggiano są najlepszymi przykładami, że mając nawet kilkuset producentów, można zbudować rozpoznawalną na całym świecie markę i cieszyć się obrotami sięgającymi milionów euro rocznie – dodał Jerzy Wierzbicki.

Jeżeli zatem zechcemy, to z pewnością mamy od kogo się uczyć.

Bramy się otwierają...

– Obecnie korzystamy z trzech wrót eksportowych – przypomniał dr Jacek Kucharski z Głównego Inspektoratu Weterynarii. Są to: Białoruś, Arabia Saudyjska oraz Hongkong – wymieniał.

Sprzedawane do tych krajów mięso trafia dalej m.in. do Rosji, krajów wokół Zatoki Perskiej czy Chin.

– Obecnie finalizujemy rozmowy z Singapurem, który ma szansę stać się kolejną bramą, przez którą mięso z Polski (głównie drób i jego przetwory) będzie mogło trafić na rynek liczący w sumie 600 mln odbiorców – informował Łukasz Hołubowski, prezes Agencji Rynku Rolnego.

Reklama
Reklama

Natomiast o tym, jak ważne jest pośrednictwo w handlu z Chinami, przekonywał Maciej Wilk z Hong Kong Trade Development Council.

– Bez pośrednictwa lokalnych firm, znających zarówno europejski sposób prowadzenia biznesu, jak i zupełnie od niego odmienny model chiński, trudno jest odnieść sukces na rynku Państwa Środka – przekonywał.

Natomiast Piotr Guzowski, prezes Polsko-Kazachstańskiej Izby Handlowo-Przemysłowej, wskazywał, że już niedługo taką kolejną bramą gwarantującą dostęp do rynku chińskiego może być właśnie Kazachstan.

– Tam polskie wyroby mięsne są bardzo wysoko cenione. Istnieją też duże możliwości reeksportu przetworzonej w Kazachstanie żywności do Chin. To może być bardzo atrakcyjne rozwiązanie, zwłaszcza że koszty produkcji w Kazachstanie są o wiele niższe niż w Polsce – wskazywał Guzowski.

...a koszty wciąż rosną

Dyskutujący zwracali też uwagę, że polskie wyroby stają się coraz mniej konkurencyjne cenowo, wobec oferowanych przez np. kraje zachodnioeuropejskie.

Reklama
Reklama

– Rośnie płaca minimalna, szykują się zmiany w systemie ubezpieczeń społecznych, które mogą zdestabilizować branżę opierającą się na outsourcingu pracowniczym – wskazywał Wiesław Różański, prezes Unii Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego.

– To wszystko powoduje, że nasza przewaga cenowa słabnie – dodał.

Dlatego tak ważne w branży są innowacje. – Mamy najnowocześniejsze fermy w Europie, a dzięki temu wysoką jakość i relatywnie niskie koszty, i to jest jeden z powodów, dlaczego Polska eksportuje rocznie ponad 1 mln ton drobiu – wskazywał Rajmund Paczkowski, prezes Krajowej Rady Drobiarstwa.

Opinie Ekonomiczne
Eksperci: Pora na dojrzałą, ponadpartyjną rozmowę o systemie zakupów obronnych
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Mount Rushmore póki co czeka
Opinie Ekonomiczne
Krzysztof Adam Kowalczyk: Co zastąpi monopolowe
Opinie Ekonomiczne
Szomburg: Jak zachować podmiotowość wobec geopolityki siły i technodominacji?
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama