Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Kraj

Prezydent słabo chroniony

Otoczenie prezydenta mówi, że ochrona Andrzeja Dudy podczas meczu Polski z Serbiš w Krakowie była iluzjš
PAP, Jacek Bednarczyk
Funkcjonariusze BOR twierdzš, że nie mogš dobrze dbać o bezpieczeństwo głowy państwa. MSWiA uspokaja.

W styczniu doszło do dwóch incydentów, które mogły zagrozić bezpieczeństwu Andrzeja Dudy. U ich podłoża – jak nieoficjalnie twierdzš funkcjonariusze BOR i pracownicy Kancelarii Prezydenta – leżš głównie kwestie organizacyjne, na które prezydencka ochrona nie zawsze ma wpływ. – Nie jesteœmy w stanie należycie zadbać o bezpieczeństwo prezydenta – żalš się BOR-owcy.

Do pierwszego niebezpiecznego z punktu widzenia ochrony incydentu doszło 15 stycznia. Andrzej Duda wybrał się wtedy do Krakowa na mistrzostwa Europy piłkarzy ręcznych. Odbywajšcy się w Tauron Arena Kraków mecz polskiej reprezentacji z Serbami prezydent oglšdał, siedzšc na trybunie wœród zwykłych kibiców.

– Po zakończeniu meczu doszło do kilku nieprzyjemnych sytuacji. Do prezydenta podchodzili kibice, w tym także będšcy wyraŸnie pod wpływem alkoholu. W stronę Andrzeja Dudy poleciały wyzwiska i przekleństwa – relacjonuje w rozmowie z „Rzeczpospolitš" osoba z otoczenia prezydenta.

W jej ocenie wszystko wyglšdałoby inaczej, gdyby prezydent oglšdał mecz w strefie VIP. Tej jednak – zdaniem naszego rozmówcy – w Krakowie z przyczyn organizacyjnych nie było.

– To poważne zaniedbanie organizatorów meczu, na które ani BOR, ani pracownicy Kancelarii nie mieli wpływu – twierdzi. – Na szczęœcie całe zajœcie skończyło się na wymianie nieprzyjemnych słów.

Do drugiego zdarzenia doszło kilka dni póŸniej. 29 stycznia na gali Człowieka Roku „Gazety Polskiej" prezydent odbierał przyznanš mu specjalnš nagrodę. Gala odbyła się w stołecznym teatrze, który ma ponad 620 miejsc na widowni.

– Na sali było jednak ponad półtora tysišca osób. W przypadku jakiegokolwiek zagrożenia, jak choćby przepięcia instalacji elektrycznej, byłby duży kłopot z ewakuacjš prezydenta – przyznaje jeden z obecnych wtedy w teatrze funkcjonariuszy BOR.

Podkreœla, że nad wpuszczaniem goœci czuwali głównie organizatorzy, którzy nie zawsze sprawdzali zgodnoœć imiennych zaproszeń.

– Zabrakło także standardowej kontroli pirotechnicznej u wszystkich goœci, który mieli bezpoœredni kontakt z prezydentem – stwierdza.

Fakty te potwierdzajš anonimowo politycy PiS, którzy również brali udział w imprezie.

Kancelaria Prezydenta oficjalnie nie komentuje tych doniesień. Ale nieoficjalnie usłyszeliœmy, że odnotowano pewne problemy z zapewnieniem bezpieczeństwa prezydenta. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, któremu podlega BOR, uspokaja i twierdzi, że podczas obu imprez wszystkie procedury bezpieczeństwa zostały spełnione.

– Podczas gali Człowieka Roku organizowanej przez „Gazetę Polskš" funkcjonariusze Biura Ochrony Rzšdu zapewnili bezpieczeństwo pod względem pirotechnicznym osobom bioršcym udział w uroczystoœci. Ponadto kontrola osób wchodzšcych po okazaniu zaproszenia odbywała się pod nadzorem organizatorów oraz funkcjonariuszy Biura Ochrony Rzšdu – uspokoja nas biuro prasowe resortu. Zapewnia również, że w Krakowie „prezydent oglšdał mecz w wydzielonej i ochranianej przez BOR strefie VIP".

– W ocenie Biura Ochrony Rzšdu w tym czasie nie zaistniała żadna sytuacja majšca wpływ na bezpieczeństwo prezydenta – stwierdzajš urzędnicy.

Innego zdania sš jednak osoby z ochrony głowy państwa. – Strefa VIP składała się z dwóch rzędów, w jednym siedział Andrzej Duda z prezydentem Krakowa. Poniżej, na wycišgnięcie ręki, znajdowali się kibice – mówi nasz rozmówca. – Ochrona tak naprawdę była iluzoryczna.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL