Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Luksemburska hipokryzja

Jean-Claude Juncker nie protestował, gdy Nicolas Sarkozy tak zmienił prawo, żeby to prezydent Francji mógł mianować szefa publicznego koncernu medialnego
Bloomberg
Lewicowy rzšd Luksemburga ma zamiar zlikwidować Trybunał Konstytucyjny. Ciekawe, dlaczego do tej pory Komisja Europejska nie zgłosiła zastrzeżeń – pyta ambasador RP w Luksemburgu.

To, co się dzieje w Polsce, jest zadziwiajšce i przerażajšce. Atak na niezależnoœć wymiaru sprawiedliwoœci oraz na media, a przede wszystkim stosowane przy tym metody, to deptanie podstawowych zasad Unii Europejskiej" – mówił niedawno Jean Asselborn, minister spraw zagranicznych Luksemburga. I dodał: „Można odnieœć wrażenie, że cofnęliœmy się do czasów Zwišzku Radzieckiego".

Żyjemy w wolnej europejskiej wspólnocie i każdy obywatel ma prawo do własnej oceny tego, co się wokół niego dzieje. Ale czy, bioršc pod uwagę sytuację w Luksemburgu, akurat tak ostra krytyka ministra rzšdu Wielkiego Księstwa jest uzasadniona?

Luksemburg należy do tej grupy państw UE, które majš Trybunał Konstytucyjny, i chwała mu za to. W UE sš także państwa, które takich trybunałów nie majš, np. Szwecja – kraj często przedstawiany przez zwolenników lewicy za wzór (w UE jest też Wielka Brytania, która nie ma nawet jednolitego tekstu konstytucji). Jednak luksemburski Trybunał Konstytucyjny ma niewiele wspólnego z polskim. Wielki Ksišżę, rzšd, parlamentarzyœci czy rzecznik praw obywatelskich nie mogš zaskarżać ustaw do Trybunału. Do tego uprawnione sš wyłšcznie sšdy. W porównaniu ze swoim polskim odpowiednikiem luksemburski Trybunał jest zawodnikiem wagi piórkowej.

Członkowie rzšdzšcej Luksemburgiem koalicji liberałów, zielonych i socjalistów, do których należy minister Asselborn, doskonale zdajš sobie sprawę z względnej słaboœci swojego Trybunału. W zwišzku z tym zaplanowali jego reformę. W kontekœcie krytyki ministra Asselborna pod adresem Polski i równoległych działań Komisji Europejskiej czytelnicy w Polsce zapewne spodziewaliby się, że taka reforma ma polegać na wzmocnieniu roli luksemburskiego Trybunału Konstytucyjnego. Nic bardziej mylnego.

Lewicowy rzšd ma zamiar go zlikwidować. Przewiduje to przyjęty przez koalicję w zeszłym roku projekt nowej konstytucji, z którym każdy może się zapoznać na stronie www.referendum.lu.

Dla lewicowego luksemburskiego rzšdu przyjęcie nowej konstytucji jest sztandarowym projektem programowym, więc oficjalnie zgłoszony zamiar likwidacji tak istotnego elementu państwa prawa jak Trybunał Konstytucyjny powinien być dokładnie przeanalizowany przez Komisję Europejskš pod przewodnictwem innego Luksemburczyka – Jeana-Claude'a Junckera. Ciekawe, dlaczego do tej pory Komisja nie zgłosiła żadnych zastrzeżeń? Czy w ogóle to uczyni? No, chyba że w Komisji nikt niczego nie zauważył, bo wiadomo – najciemniej jest pod latarniš.

Co do zarzšdzania publicznymi œrodkami masowego przekazu, to w Luksemburgu o żadnych konkursach na menedżerskie stanowiska nie ma mowy. W Wielkim Księstwie istnieje tylko jedna publiczna rozgłoœnia – Radio 100,7 – i na mocy rozporzšdzenia Wielkiego Księcia z 19 czerwca 1992 r. cały jej dziewięcioosobowy zarzšd jest mianowany przez rzšd.

Nie przypominam sobie również, aby w 2009 r. Komisja Europejska, Jean-Claude Juncker, Jean Asselborn, Viviane Reding czy inni znani luksemburscy politycy protestowali, gdy w sšsiadujšcej z Luksemburgiem Francji Nicolas Sarkozy tak zmienił prawo, żeby to prezydent Republiki Francuskiej mógł bezpoœrednio mianować szefa francuskiego publicznego koncernu medialnego.

Nie jest również żadnš tajemnicš, że główne luksemburskie gazety sš œciœle zwišzane z partiami politycznymi. Nawet w opisie luksemburskiej prasy (pod hasłem „main dailies/written press") znajdujšcym się na oficjalnym portalu Wielkiego Księstwa www.luxembourg.public.lu mowa jest o tym, że majš one „stronniczy charakter", co wręcz zostało specjalnie zaznaczone pogrubionym drukiem!

Niestety, sam mogę to potwierdzić. Gdy kilka lat temu Ambasada RP w Luksemburgu wraz z Uniwersytetem Luksemburskim zorganizowała konferencję na temat gazu łupkowego, to po interwencji jednego z nieprzychylnych wobec gazu łupkowego luksemburskich polityków tekst czołowego dziennika o tym wydarzeniu został natychmiast zdjęty z jego strony internetowej, a następnego dnia nie poszedł do druku. Nikt nie zrobił z tego powodu awantury, a w rozmowach prywatnych dziennikarze przyznawali, że takie interwencje polityków sš w Luksemburgu na porzšdku dziennym.

A luksemburska Rada Prasowa, która powinna dbać o niezależnoœć i wolnoœć mediów? Owszem, istnieje, ale nie ma wystarczajšcej siły przebicia. W cišgu ostatnich kilku lat Rada dwukrotnie uznała, że w stosunku do artykułów prasowych, komentarzy, reportaży i jakichkolwiek innych materiałów medialnych nie można stosować zakazu dyskryminacji ze względu na płeć, ponieważ taki zakaz ogranicza wolnoœć i niezależnoœć mediów. Żaden luksemburski rzšd się tymi stanowiskami Rady nie przejšł. Zostały one zignorowane, a kontrowersyjne przepisy – podtrzymane. I co na ten temat majš dziœ do powiedzenia czołowi luksemburscy politycy tak żarliwie bronišcy niezależnoœci mediów? Nic, zupełnie nic.

W tej sytuacji z czystym sumieniem można im zadedykować następujšce słowa z Ewangelii œw. Łukasza: „Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz?"

Autor jest ambasadorem RP w Wielkim Księstwie Luksemburga. Tekst zawiera jego prywatne poglšdy

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL