Na swoich stronach spółka Gremi Business Communication Sp. z o.o. wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Sport » Inne sporty

Inne sporty

Wielicki: odbierałem sprzeczne relacje od Kowalskiego

zmag 19-03-2013, ostatnia aktualizacja 19-03-2013 13:40

Kierownik zimowej wyprawy na Broad Peak Krzysztof Wielicki przyznał po powrocie do kraju, że od Tomasza Kowalskiego, już po zdobyciu szczytu, odbierał sprzeczne relacje, które świadczyłyby o jego zaburzeniach psychicznych

- Do czasu zdobycia wierzchołka Broad Peak przez całą czwórkę alpinistów, czyli Tomasza Kowalskiego, Adama Bieleckiego, Artura Małka i Macieja Berbekę, nie miałem żadnych wiadomości, które by mnie zaniepokoiły. Dopiero w trakcie schodzenia na podstawie rozmów prowadzonych z Tomkiem zorientowałem się, że coś jest nie tak - powiedział na konferencji prasowej w Centrum Olimpijskim w Warszawie kierownik wyprawy.

- Kiedy pytałem, gdzie jest Maciek odpowiadał mi - idzie przede mną. W następnej łączności mówił, że Maćka nie widzi. Potem przekazał wiadomość w liczbie mnogiej - siedzimy na kamieniu. To ja na to - daj mi do słuchawki Maćka. A Tomek na to - Maciek nie chce gadać. Kompletnie niezrozumiałe było dla mnie, co się tam z nimi działo - dodał.

Podkreślił, że Kowalski ani razu nie poprosił o pomoc. Jedynie poinformował, że nie ma siły schodzić ze szczytu i planuje spędzić tam noc.

- Wywnioskowałem, że Tomek miał problemy z oddechem, co by świadczyło o obrzęku płuc. Miał przy sobie lekarstwa, ale nie wiem, dlaczego po nie nie sięgnął. Powiadomił również, że wypiął mu się od buta rak, ale - jak zaznaczył - miał trudności, aby go przypiąć - poinformował Wielicki.

Kierownik wyprawy Polskiego Związku Alpinizmu na niezdobyty wcześniej ośmiotysięcznik w Karakorum wyraził przypuszczenie, że Berbeka mógł podczas zejścia wpaść w szczelinę albo spaść z grani w przepaść. Natomiast Kowalskiego zmogła choroba wysokościowa.

Strefa śmierci

Adam Bielecki, który jako pierwszy z czwórki alpinistów wszedł na szczyt Broad Peak (8047 m) podkreślił, że nic nie wskazywało na dramatyczne wydarzenia. Wszyscy podchodzili w znakomitej formie.

- Schodząc ze szczytu spotkałem wspinających się kolegów. Odbyłem z nimi krótkie rozmowy. Wszyscy byli mocno zmotywowani i z wielką wiarą pokonywali ostatnie metry, że staną na wierzchołku - zaznaczył Bielecki na konferencji prasowej w Warszawie.

Jak podkreślił przestrzegał kolegów - Macieja Berbekę, Artura Małka i Tomasza Kowalskiego, aby przypadkiem nie wpadli na pomysł biwakowania po zejściu ze szczytu.

- Wysokość osiem tysięcy metrów to strefa śmierci. Trzeba z niej jak najszybciej uciekać. Ja na szczycie byłem minutę, góra dwie. Na tej wysokości nie da się przeżyć. Każdy krok w dół przybliża do życia, każda sekunda zastoju - do śmierci - powiedział.

Tak Polacy zdobywali szczyt Broad Peak

Bielecki zaznaczył, że będąc już w czwartym obozie widział światło na grani. - Przeraziło mnie to kiedy zobaczyłem na grani Artura. W pewnym momencie zniknął mi z oczu. Wyszedłem z powrotem w górę, ale nie dało się iść. Po trzech krokach musiałem siadać i odpoczywać. Byłem potwornie osłabiony. Na szczęście Artur doszedł do obozu i czekaliśmy na Maćka oraz Tomka. Niestety, nie doczekaliśmy się - wspominał Bielecki.

Wielicki i nadzorujący z kraju przebieg wyprawy Artur Hajzer poinformowali, że wystąpili do Polskiego Związku Alpinizmu o powołanie specjalnej komisji, która oceni ich działania.

- Nasze poglądy na temat tego, co działo się pod Broad Peak są subiektywne. Niech oceni nas specjalna komisja - powiedział Wielicki podczas konferencji prasowej w Warszawie z udziałem uczestników wyprawy. Obaj podkreślili jednak, że wyprawa była przygotowana profesjonalnie.

Przeczytaj więcej o:  Broad Peak , konferencja , Krzysztof Wielicki , Tomasz Kowalski

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł, oddano głosów: 

Komentarze

Dodaj komentarz

Zaloguj lub Połącz przez | Załóż konto

Wypowiadasz się teraz jako niezalogowany

Pozostało znaków: 2500

sport.rp.pl

Liga Mistrzów: Udany wieczór Polaków. Obrońca Łudogorca obronił karne

Trzech polskich piłkarzy awansowało w środę do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Jej uczestnikami zostały: Arsenal Londyn, Athletic Bilbao, Bayer Leverkusen, Malmoe FF i Łudogorec Razgrad, którego bohaterem został broniący karne... obrońca Cosmin Moti. >>
Zobacz wszystkie >>

Tu nas znajdziesz

Sonda:

Czy polscy siatkarze zdobędą medal na mistrzostwach świata?
    Zamknij

    Przeczytaj też: >>

    CBŚ zatrzymało zawodnika MMA

    Olsztński sąd aresztował na 3 miesiące zawodnika MMA Aslambeka S. Pochodzącemu z Czeczenii sportowcowi zarzucono udział w zorganizowanej grupie, która m.in. miała wymuszać haracze - podała olsztyńska prokuratura. >>
    reklama
    common