Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Tajne jawne księgi wieczyste - firma z Seszeli wyręczyła państwo

Rzeczpospolita
Wreszcie firma informatyczna z Seszeli dokonała tego, co w XXI wieku powinno nam gwarantować państwo – zauważa adwokat, członek Naczelnej Rady Adwokackiej.
Z uwagš œledzę doniesienia „Rzeczpospolitej" o wycieku danych z 16 milionów ksišg wieczystych. Wreszcie firma informatyczna z Seszeli dokonała tego, co w XXI wieku powinno gwarantować nam państwo. Udostępniła bowiem możliwoœć przeszukiwania ksišg wieczystych. Dzięki sprawnoœci informatycznej portalu z Seszeli mamy to, co jest naszym podstawowym prawem. Mamy faktycznš jawnoœć i tak jawnych ksišg wieczystych.

Otwartoœć nikomu nie zagraża

Absolutnie nie zgadzam się z komentarzami publicystów, zwiastujšcymi plagi, jakie spadnš na biednych właœcicieli nieruchomoœci dzięki ujawnieniu jawnych danych z ksišg wieczystych. Jedyne zło, jakie może się wydarzyć, to zaspokojenie ciekawoœci ciekawskich. To wszystko. Bo nieruchomoœci majš to do siebie, że sš stałe i nieruchome. Nie da się ich ukraœć czy nocš rozebrać i to tylko dlatego, że dzięki internetowej przeszukiwarce okaże się, iż właœcicielem jest Kowalski, a nie Malinowski. A ile dobrego może przynieœć takie otwarcie! Przeszukiwarka ksišg wieczystych może się okazać nieoceniona dla każdego, kto bezskutecznie próbuje wyegzekwować od dłużnika swoje należnoœci. A to spora grupa osób. Bo dziœ dłużnik na jakiœ czas przed niekorzystnym wyrokiem zazwyczaj zbywa swoje nieruchomoœci, np. na szwagra lub na należšcš do niego spółkę z rzeczonych Seszeli, i formalnie nie ma majštku. Kulawa i nieskuteczna procedura wyjawienia majštku nie zadziała, bo formalnie w chwili wszczęcia egzekucji nieruchomoœci już nie posiada. Cóż złego dla interesu społecznego lub słusznego interesu jednostki, że można sprawdzić, jakš nieruchomoœciš dłużnik dysponował przed wyrokiem oraz kiedy i komu jš sprzedał?
Przykład z mojej praktyki: dłużnik, którego egzekucja szła jak krew z nosa, okazał się właœcicielem pokaŸnego, nieobcišżonego hipotecznie mieszkania w sercu Warszawy. Zadziałał pilotażowy program dostępu do przeszukiwarki ksišg wieczystych dla komorników. Gdybym mógł uzyskać informację o tym, że dłużnik jest właœcicielem lokalu przed procesem, wystšpiłbym o zabezpieczenie roszczenia poprzez ustanowienie hipoteki, a dłużnik – pomny, że i tak w końcu wyegzekwuję należnoœć – sam dšżyłby do szybkiego zakończenia sprawy, by zapłacić jak najmniejsze odsetki. A tak straciłem kilka lat na badanie przez sšd bzdurnych zarzutów, z których dłużnik sam się œmiał na korytarzu przed rozprawš. Mój rzeczony dłużnik to osoba niezmiernie bystra i kulturalna. Gdy podczas rozmowy na korytarzu sšdu przed rozprawš w kolejnej sprawie zadzwonił telefon, uprzejmie mnie przeprosił i wyjaœnił, że musi odebrać, bo właœnie dzwoni do niego „słup", na którego ma zarejestrowanš działalnoœć i różne nieruchomoœci. Niestety program pilotażowy dostępu do przeszukiwarki został już wyłšczony – nie mogłem więc prosić komornika o pomoc. O zaletach możliwoœci korzystania z przeszukiwarki nie trzeba nikogo przekonywać. Nowelizacja przepisów o księgach wieczystych zakłada udostępnienie owej przeszukiwarki wybranym instytucjom. Niestety w zasadzie tylko państwowym: policji, urzędom skarbowym, ZUS, sšdom i komornikom. Dla nas, obywateli, nowoczesne instrumenty informatyczne pozostanš niedostępne. Szkoda, bo nie ma żadnego rozsšdnego powodu, by pozbawiać ogół społeczeństwa tego, co i tak jest dozwolone, tyle że bez technicznych narzędzi praktycznie niewykonalne. Zwolennikom Ÿle rozumianej ochrony prywatnoœci chciałbym podać dwa przykłady. Otóż przed II wojnš œwiatowš publikowano specjalne informatory ze wskazaniem adresów nieruchomoœci, ich numerów hipotecznych, numerów tzw. policyjnych oraz nazwisk właœcicieli, dzięki czemu dziœ, po latach, można z łatwoœciš odnaleŸć dawnych właœcicieli (materiał szczególnie pomocny w sprawach nieruchomoœci warszawskich, przejętych tzw. dekretem Bieruta).

Polski paradoks

Innym przykładem sš różnego rodzaju elektroniczne informatory o danych z Krajowego Rejestru Sšdowego. Dziœ bez najmniejszego trudu można sprawdzić, kto i kiedy był wspólnikiem lub zasiadał we władzach podmiotów wpisanych do rejestru przedsiębiorców KRS. Mimo że powszechnie dostępne od lat narzędzia informatyczne, czerpišce dane z publikacji podawanych w Monitorze Sšdowym i Gospodarczym, pozwalajš sprawdzić każdego Polaka, a nadto łatwo sprawdzić wyniki finansowe spółek (również dostępne online), jakoœ nie zanotowano jakichkolwiek negatywnych zjawisk, chociażby przestępstw, dokonywanych w zwišzku ze sprawdzeniem, że dana osoba jest właœcicielem dobrze prosperujšcych spółek. Działanie portalu z Seszeli oczywiœcie zmusza do zadania pytania, jak to się stało, że im się udało. Ale moim zdaniem, zamiast szukania winnych, przede wszystkim należy natychmiast wrócić do normalnoœci, tak by zasada jawnoœci ksišg wieczystych obejmowała także przeszukiwarkę ksišg wieczystych, jako normalne narzędzie internetowe, dostępne także dla społeczeństwa, o co nie tak dawno apelowała Naczelna Rada Adwokacka w uchwale specjalnie poœwięconej temu zagadnieniu.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL