Ranking i rating największych biur podróży w Polsce

aktualizacja: 11.03.2013, 10:35
Foto: AFP

Itaka i Rainbow Tours z ratingiem BBB, a TUI Poland z BB – pokazuje
najnowsza ocena wiarygodności największych touroperatorów serwisu „Rzeczpospolitej” Turystyka.rp.pl

Najlepsze oceny nie należą jednak do największych biur, ale do średnich. W dodatku zajmujących się organizowaniem wycieczek do najdalszych zakątków świata, a nie turystyką masową, obciążoną największym ryzykiem. W czołówce są Logos Tour, Logos Travel i CT Poland.
Zobacz tabelę z ratingiem 30 biur podróżyRating przygotował dla serwisu branżowego „Rzeczpospolitej" Turystyka.rp.pl ekspert Andrzej Betlej i zespół firmy analitycznej TravelData. Oceny poszczególnych biur podróży oparte są na sprawozdaniach składanych co roku do Krajowego Rejestru Sądowego oraz wiarygodnych informacjach takich, jak np. wysokość gwarancji ubezpieczeniowych touroperatorów.

Z ratingiem wiesz więcej

Upadek w zeszłym tygodniu biura podróży Tramp z Gdyni (patrz: "Trójmiejski Tramp ogłasza niewypłacalność") i niedawny apel marszałków województw do rządu o uchwalenie prawa, które będzie zabezpieczać interesy klientów i sprecyzuje, kto jest odpowiedzialny za ich sprowadzanie z zagranicy w razie bankructwa touroperatora (czytaj: "Marszałkowie: rządzie zrób coś dla turystów"), przypomniały o zeszłorocznej czarnej serii upadków firm turystycznych.
Mimo że od tego czasu minęły już miesiące, zabezpieczenia klientów się nie poprawiły. Tymczasem w biurach podróży trwa właśnie sprzedaż letniej oferty. Skończyła się wprawdzie tzw. przedsprzedaż (first minute), ale touroperatorzy nadal kuszą obniżkami, rabatami i gratisami.
W tej sytuacji rating biur podróży może być istotną podpowiedzią, komu można zaufać. – W ubiegłym roku w mediach można było przeczytać dobre rady, jak chronić się przed powierzeniem pieniędzy na upragniony wypoczynek w nieodpowiednie ręce – mówi Andrzej Betlej. – Najczęściej sugerowano sprawdzenie, czy touroperator widnieje na oficjalnej liście organizatorów turystyki albo czy jest członkiem jakiejś organizacji branżowej. To wszystko są informacje co najmniej niewystarczające. To czy biuro podróży upadnie czy nie, zależy bowiem od jego sytuacji finansowej. A o niej można dowiedzieć się jedynie ze sprawozdań składanych do KRS. Ale przecież  trudno odsyłać tam wszystkich klientów – stąd pomysł na stworzenie ratingu. Rating Turystyki.rp.pl powstał na wzór ocen krajów czy firm wystawianych przez wyspecjalizowane agencje. Pokazuje, w jakiej sytuacji znajduje się 25 największych (według obrotów) firm turystycznych w Polsce.

Generalnie jest bezpiecznie

Rating Turystyki.rp.pl powstał na wzór ocen krajów i miast wystawianych przez międzynarodowe agencje ratingowe. Pokazuje, w jakiej sytuacji ekonomicznej znajduje się 25 największych (według obrotów) firm turystycznych w Polsce.
Najwyższą ocenę jaką można otrzymać są trzy litery A - AAA oznacza „wiarygodność ekstremalną". Takiej wprawdzie nie dostało żadne biuro, ale większość jest oceniona jako wiarygodne, ich stabilności nie zagraża niebezpieczeństwo. Rubryka „prognozy" wskazuje natomiast, jak według autorów ratingu może zmienić się ocena danego podmiotu podczas następnej weryfikacji, za kilka miesięcy. Dla niektórych przewidywane są spadki ocen, dla niektórych utrzymanie tych samych, jeszcze inne zmierzają do polepszenia swojej sytuacji.

Polacy nie rezygnują z wypoczynku

Co ciekawe, mimo obaw branży turystycznej, że w obliczu zapowiadanego hamowania gospodarki Polacy ograniczą korzystanie z usług biur podróży, tak się nie dzieje. Pierwsze miesiące sprzedaży wyjazdów na lato zapowiadają całkiem udany sezon. – Nasz wzrost sprzedaży do 5 marca w porównaniu z rokiem ubiegłym wyniósł 24 procent – mówi prezes Rainbow Tours Grzegorz Baszczyński. Prezes Itaki Mariusz Jańczuk ocenia swój wzrost sprzedaży na 20 procent. Optymistą jest też Marek Andryszak, szef TUI Poland, który zapewnia, że sprzedaż idzie zgodnie z jego planem, a niektórych kierunków nawet nieco lepiej.
Liderzy rynku wrócili właśnie z międzynarodowych targów w Berlinie, gdzie uzgadniali z hotelarzami krajów basenu Morza Śródziemnego ostateczne wielkości miejsc w hotelach. Z ich obserwacji wynika, że Polacy w najbliższym sezonie mniej chętnie będą wyjeżdżać do Egiptu, za to częściej do Grecji. – Właściwie nie ma kierunku greckiego, na którym nie byłoby dużych wzrostów – relacjonuje Jańczuk. – Rewelacyjnie sprzedają się wyjazdy na Kos, Kretę, Korfu i Zakynthos – nawet o 100 procent więcej. Najmniej, ale i tak o 20 procent rośnie zainteresowanie Rodos.

Wzloty i upadki 2012 roku

Krajowy rynek turystyki wyjazdowej przeżywa ciągle przemiany. Szczególnie pokazał to rok 2012. Ecco Holiday, poznańska firma należąca do SKOK-ów, jeszcze dwa lata temu mieszcząca się w pierwszej dziesiątce, wypadła z grona liderów. Podobnie Oasis, specjalista od Tunezji. Nie wspominając o mało chwalebnym odejściu Triady (marzec 2012) i jej spółki córki Sky Clubu (lipiec 2012). Słabszy rok miał Neckermann, którym kierował krótko nowy szef, postawiony na jej czele pomimo że nie miał wcześniej doświadczenia w turystyce. Pod koniec roku właściciel, koncern Thomas Cook, poprosił jednak o powrót poprzedniego prezesa, wypróbowanego przez 14 lat Krzysztofa Piątka.
Awansowały z kolei Wezyr Holiday, biuro podróży należące do tureckiego koncernu OTI Holding. Umocnił też swoją pozycję drugiego po Itace biura w kraju TUI Poland, choć odbyło się to kosztem rentowności (spółka miała według niepotwierdzonych jeszcze wynikami w KRS informacji prezesa Andryszaka 5 mln zł strat). Dużym wydarzeniem było przejęcie czeskiego holdingu Exim Tours, do którego należy polski Exim Tours przez niemiecki koncern Rewe.
Warto także odnotować dynamiczny rozwój stosunkowo niedużych biur o krótkiej, bo zaledwie sześcio-, pięcioletniej historii – Grecosa i 7islands. Stabilnie rozwija się Itaka, ale doszła ona do takich rozmiarów, że trudniej jej już spektakularnie rosnąć.

Trudny biznes za 2 procent

Wokół biur podróży narosło wiele mitów. Najważniejszy jest ten, że jak biuro podróży wysyła klienta do Egiptu na tydzień do hotelu 4-gwiazdkowego z all inclusive za 1200 złotych, to widocznie opłaca mu się to. Prawda jest taka, że sam bilet w czarterowanym samolocie kosztuje touroperatora 950 – 1100 złotych. Tak tanio sprzedaje więc tylko ten, kto ma kłopoty.
Marża biura podróży, rozumiana jako zysk, jest minimalna – rzędu 2 – 3 procent. Wyższa jest już uznawana za wielki sukces. A często sezon kończy się rentownością minusową. Nawet duże biura łatwo mogą wpaść w kłopoty, jeśli źle zaplanują sezon albo spotkają je niezależne od nich kłopoty. Turystyka wyjazdowa, jak mało która dziedzina gospodarki zależy bowiem od wielu czynników zewnętrznych, by wspomnieć tylko słynne zamknięcie nieba nad Europą po wybuchu wulkanu na Islandii, rewolucję w krajach arabskich, wahania kursów walut, wzrost cen paliwa lotniczego, czy gwałtowne zmiany pogody.
W tym roku biura podróży planują swój biznes ostrożnie - wolą sprzedać mniej wycieczek, ale z zagwarantowaniem sobie minimalnego zysku, niż liczyć na większy zysk i zostać z pustymi fotelami w samolotach i miejscach w hotelach. Przestały więc ścigać się w obniżaniu cen. Stąd można przewidywać, że ceny wyjazdów będą nieco wyższe, trudniej będzie o szczególne okazje w last minute. Czy to źle dla klientów? Raczej lepiej, bo będą mieli więcej pewności, że nie pakują się w kłopoty za 1000 złotych.
Andrzej Betlej, ekspert turystyczny, autor ratingu
Rating tym lepiej pokazuje wiarygodność danego biura, im bardziej jest ono transparentne, czyli im częściej dostarcza wiarygodnych i ważnych informacji na swój temat. Niestety, z transparentnością niektórych touroperatorów nie jest najlepiej. Są nawet firmy, które w ogóle nie składają raportów rocznych do KRS. To powinien być sygnał alarmowy dla ich klientów, bo jeśli firma nic nie mówi o stanie swoich finansów, to prawdopodobnie ukrywa coś wstydliwego lub wręcz kompromitującego. A to może być przyczyną kłopotów jej klientów. Duże i poważne firmy nie pozwalają sobie na szczęście na takie lekceważenie prawa i turystów. Najbardziej przejrzystym biurem podróży jest Rainbow Tours, który jest spółką giełdową i raporty ze swojej działalności publikuje co kwartał.
Po 20 złotych na bezpieczeństwo
Doświadczenia 2012 roku pokazały, że nasze prawo nie chroni odpowiednio klientów biur podróży. Oznacza to, że w polskim prawie nie została należycie wdrożona zasada wyrażona w unijnej dyrektywie 90/314, według której pieniądze wpłacone przez klienta wrócą do niego w całości, jeśli biuro podróży zbankrutuje. A jeśli bankructwo zastało go już za granicą, że dokończy pobyt lub dostanie zwrot pieniędzy za niewykorzystany okres.
Co robi Ministerstwo Sportu i Turystyki, żeby poprawić sytuację? Po pierwsze, namawia resort finansów do podniesienia gwarancji minimalnych dla biur podróży rozpoczynających działalność. Wystarczy, że MF zrobi to w rozporządzeniach do ustawy o usługach turystycznych. Jednak dwie największe organizacje środowiskowe, Polska Izba Turystyki i Izba Turystyki RP, wskazują, że podniesienie gwarancji o kilkadziesiąt do 380 proc., jak planuje resort, spowoduje skutek odwrotny – nadmiernie obciążone małe i średnie biura zaczną upadać.
Druga propozycja MSiT zmierza do powołania turystycznego funduszu gwarancyjnego. Zasada jego działania byłaby prosta – biura musiałyby od każdej umowy zawartej na imprezę wyjazdową wpłacać do funduszu po kilkadziesiąt złotych. Byłaby to stała kwota, niezależna od ceny wycieczki. Według wiceminister Katarzyny Sobierajskiej chodzi o sumy 10 – 30 złotych.  Kapitał leżałby na koncie i był uruchamiany dopiero, gdy po upadku biura podróży okazałoby się, że jego gwarancja ubezpieczeniowa nie wystarcza na zwrócenie pieniędzy klientom. Niestety, przed sezonem letnim fundusz raczej nie powstanie, a nawet jeśli, to nie zgromadzi żadnych środków. MSiT nie przedstawił jeszcze projektu ustawy o funduszu.
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE