Zmarzlina za szybko rozmarza

aktualizacja: 20.02.2013, 00:00
Wieczna zmarzlina (na zdjęciu Alaska), zajmuje jedną piątą lądu na pół...
Wieczna zmarzlina (na zdjęciu Alaska), zajmuje jedną piątą lądu na półkuli północnej
Foto: Corbis

Dwutlenek węgla i metan w Arktyce uwalnia się z ziemi dużo szybciej niż zakładali naukowcy.

Proces ten postępuje inaczej niż głoszą prognozy oparte na modelach komputerowych. Tak wynika z raportu opracowanego na podstawie najnowszych badań uczonych amerykańskich z NOAA – National Oceanic and Atmospheric Administration. Zespołem kierowała prof. Rose Cory. Wiadomość o tym zamieszcza amerykańskie pismo PNAS – „Proceedings of the National Academy of Sciences".
Proces ten postępuje inaczej niż głoszą prognozy oparte na modelach komputerowych. Tak wynika z raportu opracowanego na podstawie najnowszych badań uczonych amerykańskich z NOAA – National Oceanic and Atmospheric Administration. Zespołem kierowała prof. Rose Cory. Wiadomość o tym zamieszcza amerykańskie pismo PNAS – „Proceedings of the National Academy of Sciences".
Z podobną tezą wystąpili biolodzy z Permafrost Carbon Network – Edward Schuur i Benjamin Abbott. Podkreślają oni, że wpływ tego zjawiska na efekt cieplarniany jest niedoszacowany w tworzonych modelach klimatycznych.
Z podobną tezą wystąpili biolodzy z Permafrost Carbon Network – Edward Schuur i Benjamin Abbott. Podkreślają oni, że wpływ tego zjawiska na efekt cieplarniany jest niedoszacowany w tworzonych modelach klimatycznych.
Wieczna zmarzlina zajmuje blisko 19 mln km kw., jedną piątą lądu na półkuli północnej. Jest to gigantyczny zbiornik węgla pochodzenia organicznego – resztek organizmów roślinnych i zwierzęcych gromadzonych od tysiącleci. Jest on zneutralizowany w ziemi zamarzniętej. Ale w chwili rozmarzania, mikroorganizmy rozkładają te organiczne szczątki, do atmosfery uwalnia się węgiel w postaci dwutlenku węgla i metanu (ten ostatni bywa nazywany „gazem błotnym"). Według szacunków National Oceanic and Atmospheric Administration oraz Permafrost Carbon Network, jeśli temperatura w Arktyce wzrośnie o 2,5 st. C do roku 2040, wieczna zmarzlina wyemituje nawet do 63 miliardów ton węgla zawartego w obu gazach. Przy wzroście temperatury o 7,5 s. do 2100 roku, emisja węgla sięgnie 380 miliardów ton. A to oznacza, że szacunki do roku 2040 są zaniżone prawie dwa razy, do roku 2100 ponad pięć razy.
Wieczna zmarzlina zajmuje blisko 19 mln km kw., jedną piątą lądu na półkuli północnej. Jest to gigantyczny zbiornik węgla pochodzenia organicznego – resztek organizmów roślinnych i zwierzęcych gromadzonych od tysiącleci. Jest on zneutralizowany w ziemi zamarzniętej. Ale w chwili rozmarzania, mikroorganizmy rozkładają te organiczne szczątki, do atmosfery uwalnia się węgiel w postaci dwutlenku węgla i metanu (ten ostatni bywa nazywany „gazem błotnym"). Według szacunków National Oceanic and Atmospheric Administration oraz Permafrost Carbon Network, jeśli temperatura w Arktyce wzrośnie o 2,5 st. C do roku 2040, wieczna zmarzlina wyemituje nawet do 63 miliardów ton węgla zawartego w obu gazach. Przy wzroście temperatury o 7,5 s. do 2100 roku, emisja węgla sięgnie 380 miliardów ton. A to oznacza, że szacunki do roku 2040 są zaniżone prawie dwa razy, do roku 2100 ponad pięć razy.
Zdaniem prof. Gustafa Hugeliusa z Uniwersytetu w Sztokholmie, powód tego niedoszacowania jest łatwy do wytłumaczenia: zazwyczaj mierzy się zawartość węgla w warstwie ziemi grubości jednego metra. Ale z upływem tysiącleci, w miarę rozmarzania najpłytszej warstwy wiecznej zmarzliny w wyjątkowo ciepłych sezonach letnich, i ponownego zamarzania, dochodziło do wymieszania i wniknięcia węgla dużo głębiej w arktyczną ziemię. Prof. Hugelius opiera swoje twierdzenie na podstawie kilkuset odwiertów do głębokości 3 m.
Zdaniem prof. Gustafa Hugeliusa z Uniwersytetu w Sztokholmie, powód tego niedoszacowania jest łatwy do wytłumaczenia: zazwyczaj mierzy się zawartość węgla w warstwie ziemi grubości jednego metra. Ale z upływem tysiącleci, w miarę rozmarzania najpłytszej warstwy wiecznej zmarzliny w wyjątkowo ciepłych sezonach letnich, i ponownego zamarzania, dochodziło do wymieszania i wniknięcia węgla dużo głębiej w arktyczną ziemię. Prof. Hugelius opiera swoje twierdzenie na podstawie kilkuset odwiertów do głębokości 3 m.
Większa niż szacowano emisja węgla do atmosfery spotęguje i tak szybki proces globalnego ocieplenia. Konsekwencje będą poważne. gwałtownie topniejące lody polarne spowodują wzrost poziomu oceanów, pod wodą znikną karłowate państewka pacyfiku (Kiribati, Tuvalu, Vanuatu), ale także połacie w deltach wielkich rzek.
Większa niż szacowano emisja węgla do atmosfery spotęguje i tak szybki proces globalnego ocieplenia. Konsekwencje będą poważne. gwałtownie topniejące lody polarne spowodują wzrost poziomu oceanów, pod wodą znikną karłowate państewka pacyfiku (Kiribati, Tuvalu, Vanuatu), ale także połacie w deltach wielkich rzek.
Z analizy zdjęć satelitarnych dokonanej przez specjalistów z US National Snow and Ice Data Centre w Kolorado wynika, że pęka lód pokrywający Ocean Arktyczny i statki handlowe będą po nim pływały bez pomocy lodołamaczy. Otworzy się tzw. przejście północne czyli droga morska z Europy do wschodniej Azji przez ocean Arktyczny, wzdłuż północnych wybrzeży Ameryki Północnej. Statki handlowe będą pływały także wzdłuż północnych wybrzeży Syberii.
Z analizy zdjęć satelitarnych dokonanej przez specjalistów z US National Snow and Ice Data Centre w Kolorado wynika, że pęka lód pokrywający Ocean Arktyczny i statki handlowe będą po nim pływały bez pomocy lodołamaczy. Otworzy się tzw. przejście północne czyli droga morska z Europy do wschodniej Azji przez ocean Arktyczny, wzdłuż północnych wybrzeży Ameryki Północnej. Statki handlowe będą pływały także wzdłuż północnych wybrzeży Syberii.
– Szlaki żeglugowe zawsze i wszędzie „obrastają" infrastrukturą, powstają wzdłuż nich miasta. W Arktyce będzie tak samo. Pojawią się tam wielotysięczne aglomeracje z lotniskami, liniami kolejowymi, szosami. Pociągnie to za sobą turystykę na masową skalę, tysiące hoteli. Promy pełne turystów będą kursowały po Oceanie Północnym. Do Arktyki napłyną miliony stałych mieszkańców – wyjaśnia dr Witold Lenart, geograf z Uniwersytetu Warszawskiego.
– Szlaki żeglugowe zawsze i wszędzie „obrastają" infrastrukturą, powstają wzdłuż nich miasta. W Arktyce będzie tak samo. Pojawią się tam wielotysięczne aglomeracje z lotniskami, liniami kolejowymi, szosami. Pociągnie to za sobą turystykę na masową skalę, tysiące hoteli. Promy pełne turystów będą kursowały po Oceanie Północnym. Do Arktyki napłyną miliony stałych mieszkańców – wyjaśnia dr Witold Lenart, geograf z Uniwersytetu Warszawskiego.

POLECAMY

KOMENTARZE