Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Tomczak: Domniemanie niewinności

Michał Tomczak, adwokat
rp.pl
Domniemanie niewinnoœci stanowi quasi-konstytucyjnš zasadę prawnš. W rzeczywistoœci jest to zasada konwencjonalna, z której zrobienie praktycznego użytku jest w zupełnoœci niemożliwe. Prokuratorzy i sędziowie przyjmujš powoływanie się na tę zasadę jako wyraz skrajnej, godnej ubolewania naiwnoœci.
W istocie rzeczy, uznanie obowišzywania zasady domniemania niewinnoœci wprowadza więcej zamieszania, niż pożytku. Wprowadza ona stan fałszywej œwiadomoœci wœród wszystkich uczestników obrotu prawa karnego. Problem jest zresztš nie tylko w zafałszowaniu treœci samej zasady, ale w praktycznych koniecznoœciach zwišzanych z prowadzeniem postępowania przygotowawczego. Gdyby bowiem przyjšć w pełni logiczne konsekwencje domniemania niewinnoœci - wówczas stosowanie œrodków zapobiegawczych, w tym tymczasowego aresztowania jako naczelnego œrodka, byłoby niemożliwe. Otóż w rzeczywistoœci, domniemanie niewinnoœci jako zasada postępowania karnego, jest modyfikowane przez „zasadę dużego prawdopodobieństwa" popełnienia czynu, które to duże prawdopodobieństwo jest przesłankš do stosowania œrodków zapobiegawczych na podstawie art. 249 § 1 Kodeksu postępowania karnego.
Problem polega na tym, że o ile zasada domniemania niewinnoœci stanowi (rzekomo) spiżowy fundament prawa karnego to „zasada dużego prawdopodobieństwa", która w sposób skrajny modyfikuje faktyczne stosowanie domniemania niewinnoœci, pozostaje w istocie rzeczy poza jakimkolwiek konceptem teoretycznym. Oznacza to w praktyce, że sšdy orzekajšce - na wniosek prokuratora - o stosowaniu tymczasowego aresztowania , nie sš zobowišzane do przeprowadzenia jakiegokolwiek sformalizowanego rozumowania dla wykazania, jak rozumiane jest przez sędziów „duże prawdopodobieństwo". W większoœci przypadków jak się wydaje, owo duże prawdopodobieństwo jest rozumiane najzupełniej literacko, by  nie powiedzieć, frywolnie. W przeciwieństwie na przykład do procedur finansowych, w ramach których wprowadzane sš œcisłe reguły rozumowania (tak zwane testy) ani prokurator składajšcy wniosek ani sšd wydajšcy postanowienie o pozbawieniu wolnoœci nie jest zobligowany do żadnych konkretnych intelektualnych procedur, udzielenia odpowiedzi na pytania, skonkretyzowania dowodów, na które się powołuje. Jedyne, co mówi prokurator we wniosku a następnie sšd w orzeczeniu – to stwierdza, że prawdopodobieństwo popełnienia czynu jest duże. Wskazanie dowodów ma niezwykle ogólny charakter. Sšdy przed żšdaniem konkretyzacji swojego wywodu niezmiennie broniš się (najzupełniej fałszywie rozumianš) zasadš niezawisłoœci orzekania. Ostatnio na przykład Sšd Rejonowy stosujšc tymczasowe aresztowanie, wœród dowodów uzasadniajšcych duże prawdopodobieństwo z upodobaniem wymienił zeznania poszkodowanych zarzucanymi czynami – co z punktu widzenia owego prawdopodobieństwa nie miało najmniejszego znaczenia. Co więcej – pierwszy wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania zwykle opiera się na dowodach, które nie sš znane ani podejrzanemu ani jego obrońcy. Niezależnie od wielu innych słaboœci polskiego postępowania aresztowego bezzwłocznej modyfikacji wymagajš przepisy dotyczšce samego sposobu formułowania wniosku prokuratury oraz dostępnoœci powołanych dowodów dla podejrzanego oraz obrońcy. Prokurator powinien – pod rygorem nierozpoznania wniosku – mieć obowišzek wskazania tych dowodów, które dowodzš winy podejrzanego oraz uzasadnić wiarygodnoœć takich dowodów. Powinien mieć także – na równym poziomie sformalizowany obowišzek – wskazania dowodów przeciwnych, o ile w jakikolwiek sposób zostały one zebrane w toku postępowania – i także ocenić wiarygodnoœć tych dowodów. Analogiczne obowišzki – w stosunku do wniosku prokuratury – winien mieć sšd orzekajšcy w sprawie. Sšd odnoszšc się do poszczególnych dowodów powołanych przez prokuraturę powinien się wypowiedzieć na ich temat w uzasadnieniu orzeczenia. Tym samym zresztš sšd byłby zobowišzany do potwierdzenia, że czytał akta sprawy – czego sšdy w postępowaniach aresztowych notorycznie nie robiš. Uzasadnienie orzeczenia w sprawach aresztowych powinno być sformalizowane przepisami Kodeksu postępowania karnego – w uzasadnieniu powinny znaleŸć się szczegółowo dowody, które zdaniem sšdu uzasadniajš duże prawdopodobieństwo. Co więcej – wszystkie takie dowody powinny być udostępnione podejrzanemu i obrońcy przed posiedzeniem aresztowym tak, aby mogli oni się wypowiedzieć w przedmiocie tych dowodów. W tej chwili często pierwsze stosowanie aresztu odbywa się w trybie inkwizycyjnym – prokurator oraz sšd znajš dowody, których nie zna podejrzany ani jego obrońca. Prokurator powinien mieć także obowišzek okreœlić we wniosku o stosowanie aresztu, jakie czynnoœci i w jakim czasie, zamierza wykonać w okresie stosowania tymczasowego aresztowania. Praktyka stosowania tymczasowego aresztowania jest taka, że prokuratura po zastosowaniu tymczasowego aresztowania przez sšd zazwyczaj dochodzi do przekonania, że wypełniła swój obowišzek i nierzadko nie podejmuje żadnych innych czynnoœci, podnoszšc jedynie ogólnie, o koniecznoœci kontynuowania œledztwa. Bardzo często w okresie, gdy podejrzany jest pozbawiony wolnoœci - prokuratura nie robi literalnie nic. Jak mówiš czasem teoretycy prawa – niezawisłoœć sędziów nie uzasadnia dowolnoœci orzekania. W sprawach, w których chodzi o stosowanie tymczasowego aresztowania zdjęta jest z sędziów jakakolwiek odpowiedzialnoœć za pozbawianie ludzi wolnoœci. Z jednej strony, jest bowiem urzšd państwowy – prokurator, który reprezentuje interes społeczny. Z drugiej strony, przesłankš orzekania sšdów jest niedookreœlone pojęcie dużego prawdopodobieństwa. Wreszcie, z trzeciej już strony – zgodnie z orzecznictwem  –  sšdy majš obowišzek badania materiału dowodowego tylko w tym zakresie, w jakim uzasadnia on prawdopodobieństwo popełnienia zarzucanego czynu. Innymi słowy – skoro prokurator nie ma żadnego realnego obowišzku (poza fikcyjnš deklaracjš kodeksowš z art. 2  Kodeksu postępowania karnego) zbierania dowodów przemawiajšcych przeciwko winie – toteż dowody takie nigdy nie trafiajš do materiałów postępowania przygotowawczego. Czyli – prokurator nie ma żadnego, obowišzku przedkładania sšdowi dowodów obiektywizujšcych kwestię odpowiedzialnoœci. Czyli – jakim cudem wniosek o stosowanie aresztu oraz materiał dowodowy zebrany na jego poparcie miałby nie wykazywać dużego prawdopodobieństwa popełnienia czynu? I tu się błędne koło domyka. Przy obecnym podejœciu sšdów do spraw aresztowych, przepisach, zdejmujšcych z sšdu wszelkš odpowiedzialnoœć i nadajšcych prokuraturze całkowitš swobodę kształtowania niekontradyktoryjnego postępowania przygotowawczego – faktycznym organem wydajšcym decyzję w przedmiocie tymczasowego aresztowania jest prokurator, nie sšd. Jest to oczywiœcie sprzeczne z porzšdkiem konstytucyjnym. Co więcej, ta „hiperboliczna" sytuacja sprowadza się do tego, że żaden organ nie jest do końca odpowiedzialny za stosowanie aresztu. Co prowadzi do sytuacji, w której nawet za najzupełniej niewłaœciwie stosowane areszty nikt osobiœcie nie odpowiada. Prokurator z upodobaniem stwierdza – że przecież to sšd zastosował areszt, więc uznał jego racje. Sšd mówi – my tylko oceniamy prawdopodobieństwo na podstawie dowodów przedłożonych przez prokuratora, postępowanie wpadkowe nie jest momentem oceny całoœci materiału dowodowego. Cała sytuacja ma więcej przyczyn, niż tylko rozwišzania kodeksowe, choć te, niewštpliwie, stanowiš pra-przyczynę tego swoistego nadużycia systemowego wolnoœci indywidualnej. W tym kontekœcie odwoływanie się do zasady domniemania niewinnoœci musi być uważane za naiwnoœć najwyższego rzędu. Autor jest adwokatem i partnerem w kancelarii Tomczak i Partnerzy. Odpowiedzialny za zespół Działu Nieruchomoœci i Inwestycji.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL