Trudna i brutalna wolność

aktualizacja: 06.02.2013, 18:29
Michał Płociński
Michał Płociński
Foto: Fotorzepa, Andrzej Bogacz Bogacz Andrzej

Jeśli choć jedna osoba dzięki lekturze tekstów wybranych przez Leszka Balcerowicza zrozumie wagę wolności, to ojcu polskiej transformacji gospodarczej uda się odcisnąć swój ślad w walce ze zniewoleniem umysłów – pisze dziennikarz „Rzeczpospolitej”

Podobno by w pełni zrozumieć książkę, szczególnie filozoficzną, należy przeczytać ją od deski do deski, ze wstępem, przypisami i najlepiej wszystkimi źródłami i opracowaniami, na które powołuje się autor.
Czy zatem zaczytywanie się autorskim wyborem tekstów klasyków myśli politycznej i ekonomicznej, opatrzonych tylko niewielkim wstępem i sklejonych w wielką, mało spójną, 1000-stronicową cegłę, nie jest wyłącznie stratą czasu? Co to za wiedza, oparta jedynie na strzępach 50 prac wybranych przez autorytet, który nieraz już porzucał ideę wolności dla pragmatycznych celów?
Odpowiedzią niech będzie znane powiedzenie, że aby zostać mądrym, wystarczy przeczytać 10 książek, lecz aby te wartościowe lektury znaleźć, należy przebrnąć przez tysiące pozycji. A poszukiwaniu książek, które warto przeczytać od deski do deski, niewątpliwie może pomóc dobry wybór tekstów. Taką właśnie pozycją jest książka prof. Leszka Balcerowicza „Odkrywając wolność. Przeciw zniewoleniu umysłów” (tytuł nawiązuje do jednej z najważniejszych książek XX wieku – „Drogi do zniewolenia” noblisty Friedricha Augusta von Hayeka).
W przeciwieństwie do pięknych, utopijnych XX-wiecznych ideologii, liberalizm nie jest propagandowo zbyt nośny
Otóż jakiekolwiek zarzuty by stawiać tej książce, obroni się ona niewątpliwie jednym: prace wybitnych i konsekwentnych myślicieli wolnościowych mają wreszcie szansę trafić do czytelnika mainstreamowego, czytającego na co dzień przypuszczalnie głównie książki sensacyjne czy romansidła. W końcu zdjęcie Leszka Balcerowicza na okładce może sprawić, że wybór tekstów ojca transformacji gospodarczej stanie się wolnościowym koniem trojańskim na półkach ludzi, którzy do wartości, jaką stanowi wolność, dotychczas podchodzili co najmniej podejrzliwie.
Książka podzielona jest na pięć części. Każda z nich traktuje o innej sferze wolności. Poszczególne części obejmują więc: naturę ludzką, ustrój państwowy, ekonomię, pomoc socjalną i rozważania nad prawdziwym liberalizmem. Oko każdego wolnościowca powinna ucieszyć obecność takich autorów, jak: Frederic Bastiat, Ludwig von Mises, wspomniany już von Hayek czy Robert Nozick. Są także Polacy: Leszek Kołakowski, Jan Winiecki, a także – co cieszy, bo świadczy o szerokim spektrum obecnych w książce poglądów – Janusz Korwin-Mikke, którego czytelnik będzie mógł poznać tym razem w wersji „na poważnie”. Może za to dziwić brak Murraya Rothbarda, chyba najbardziej konsekwentnego w swym wolnościowym radykalizmie wśród wszystkich znanych myślicieli amerykańskich.
Dziwić może także, dlaczego Balcerowicz nie zdecydował się na własną i oryginalną książkę o wolności. Wyszedł zapewne z założenia, że zostało na ten temat już powiedziane praktycznie wszystko. Problem tylko w tym, że większość wciąż nie zdołała się z tym zapoznać. Ryszard Rynkowski śpiewał: „Wszystko już było prócz nas/ Sny kopiowane od lat/ Jak tu odcisnąć swój ślad/ Gdy tych wolnych miejsc wokół coraz mniej”.
Trzeba więc przyznać, że jeśli choć jedna osoba dzięki tej książce zrozumie istotę wolności, pojmie, dlaczego musi ona być podstawą życia społecznego i warunkiem nie tylko naszych praw, ale i obowiązków, to Leszkowi Balcerowiczowi niewątpliwie uda się odcisnąć swój ślad w walce ze zniewoleniem umysłów. Choć więcej niż pewne jest niestety to, że te same sny o wolności trzeba będzie kopiować ponownie i ponownie, bo trudna i brutalna wolność, w przeciwieństwie do pięknych, utopijnych XX-wiecznych ideologii, nie jest ideą zbyt nośną propagandowo.
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE