Służba zdrowia

Co minister zdrowia zastał w warszawskim Centrum Zdrowia Dziecka

Fotorzepa, Kuba Kamiński Kuba Kamiński
Rażąco niekorzystne umowy z wierzycielami, nadmierne zatrudnienie i gigantyczne nadgodziny lekarzy i pielęgniarek, komercyjna działalność instytutu wyprowadzona do spółki Patron - miażdżące wyniki ministerialnej kontroli w Instytucie "Pomnik-Centrum Zdrowia Dziecka" w Warszawie
- Gdyby Instytut był spółką prawa handlowego byłby już bankrutem - uznali kontrolerzy. Lista błędów, zaniedbań jest nieskończenie długa. Raport z kontroli właśnie ujawniło Ministerstwo Zdrowia. Resort skontrolował placówkę po tym jak dyrektor placówki poprosił resort o wsparcie finansowe i oskarżył go o brak pomocy w działalności szpitala. Na początku października Centrum - z powodu braku pieniędzy - ograniczyło  przyjęcia pacjentów do czterech klinik, co wywołało burzę.
Okazuje się, że długi CZD są znacznie większe od przedstawianych w grudniu przez kierownictwo Instytutu - 240 mln zł. Do kwoty wykazywanych zobowiązań należy dołożyć kwotę około 35 mln zobowiązań nieujawnionych, a wynikających z braku księgowania odsetek od zobowiązań przeterminowanych - czytamy w raporcie. Co gorsza, Instytut jest potężnie zapożyczony na...ponad 147 mln zł w tym odsetki na kwotę 30 mln zł. Kontrola w Instytucie ujawniła, że placówka podpisywała niekorzystne dla siebie umowy spłaty długów z wierzycielami wtórnymi (którzy skupowali długi instytutu). Chodzi o trzy spółki m.in. Electus , Magellan z Łodzi, MW Trade z Wrocławia, w posiadaniu których jest 50 proc. wszystkich zobowiązań Instytutu. Ugody podpisane z tymi spółkami przewidują, że w przypadku zmiany reorganizacyjnej placówki, wierzytelności te wejdą w stan "natychmiastowej wymagalności", co jest bardzo niekorzystne dla instytutu. CZD z Magellanem podpisał także umowę pożyczki na 16 mln zł pod weksel własny in blanco oraz zobowiązanie do jego zapłaty zgodnie z deklaracją wekslową. Co gorsza, zabezpieczenia realizacji umowy pożyczki zawarły dodatkową umowę przelewu wierzytelności przysługujących instytutowi z kontraktów z NFZ na leczenie. CZD z roku na rok ma coraz wyższe koszty utrzymania - wynikające według kontrolerów głównie z przerostu zatrudnienia oraz małego obłożenia łóżek - a coraz mniejsze kontrakty. W Instytucie zatrudnionych jest aż 131 sekretarek. Kontrolerów zaniepokoił ogromny wzrost kosztów obcych -np.  usług utylizacyjnych – niewspółmierny, prawie czterokrotny wzrost w 2011 roku i ponad 58 proc. czy kontrakty (m.in. na świadczenia usług medycznych) – które zanotowały najwyższy wzrost kosztów."Zwraca się uwagę na wzrost kosztów reprezentacji i informacji na poziomie 76 proc. w 2011 roku i ich prawie czterokrotny wzrost na koniec września 2012 r. "- czytamy w raporcie. 30 proc. kosztów to także podróże służbowe. "Wzrost kosztów podróży służbowych przedkładający się na absencję pracowników IPCZD  w kontekście niewykonania kontraktu, spadku sprzedaży, wolnych łóżek i wzrostu kosztów kontraktów na usługi medyczne z zewnątrz oraz straty na działalności naukowej w ocenie Zespołu są trudne do uzasadnienia" - czytamy w raporcie resortu. Oddziały instytutu generują koszty. Z 24, jedynie trzy miały dodatni wynik finansowy, tj. oddział Neonatologii, Patologii i Intensywnej Terapii Noworodka, oddział dziennej rehabilitacji neurologicznej oraz oddział kardiologii. Podobnie jest w poradniach - 26 Poradni osiągnęło ujemne wyniki finansowe. Najwyższe straty przynoszą poradnie: Neurologiczna i Epileptologiczna, Kadriologiczna, Logopedyczna, Okulistyczna i Diabetologiczna. Dlaczego tak się dzieje? Jak uznali kontrolerzy, to wynik "niewłaściwej kwalifikacji wielu porad, nieprawidłowego rozliczenia do NFZ, zbyt dużego zatrudnienia (dotyczy w szczególności ilości sekretarek i pielęgniarek)". Diagnostykę laboratoryjną wykonuje dla Instytucie (i w jego budynku) firma zewnętrzna ALAB Laboratoria. Z raportu wynika, że jej usługi są kilkukrotnie wyższe niż w innych takich laboratoriach. Pomimo, że IPCZD posiada w Zakładzie Radiologii Pracownię USG, badania usg wykonywane są przez dwie prywatne spółki. Nawet Izba Przyjęć jest outsorsowana. Zdaniem kontrolerów, na szczególną uwagę zasługuje Klinika Pediatrii i Żywienia, której koszty dwukrotnie przekraczają kwotę przychodów uzyskanych w okresie od stycznia do września 2012 roku z NFZ. Równocześnie posiada ona największe zatrudnienie. Na 35 łóżek zatrudnionych jest 41 lekarzy, 52 pielęgniarki  i 14 osób personelu pomocniczego. Powoduje to, że na 1 lekarza przypada miesięcznie  4 pacjentów, a na 1 zatrudnioną pielęgniarkę 3 pacjentów. W roku 2011 natomiast wartość kontraktu z NFZ wynosiła 6 mln zł, a na wynagrodzenie wraz z pochodnymi wydano ponad 7 mln zł. Kliniką Pediatrii i Żywienia kieruje obecny dyrektor Instytutu prof. Janusz Książyk. Co ciekawe, w ostatnim czasie dokonano kapitalnego remontu Kliniki Pediatrii i Żywienia, którego koszt wyniósł ok. 30 mln zł w całości sfinansowanego przez organizację pozarządową. Mimo zatrudnienia dużej liczby personelu (blisko 2 etaty na jedno łóżko!), zawarcia umów z podmiotami zewnętrznymi,  we wszystkich grupach zawodowych występują nadgodziny, za które od stycznia do września DZD wydał ponad 1,7 mln zł. Nie do końca wiadomo też, dlaczego Instytut, który jest jest beneficjentem dwóch programów finansowanych ze środków unijnych przy współfinansowaniu przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, przekazał je w zarządzanie podmiotowi zewnętrznemu – spółce MILBARDOX Milena Bardońska. Chodzi o projekty: „Żywczyk" i „Dzieciaki Mazowsza" (każdy ponad 9 mln zł). Instytut przekazuje, co miesiąc kwotę 91 tys. zł zł dla firmy MILBARDOX na obsługę obu programów. "Firma MILBARDOX opłaca z tej kwoty pracowników, a wśród nich Dyrektora IPCZD Janusza Książyka - piszą kontrolerzy. Instytut nie zarabia nawet na własnych nieruchomościach. W 2002 r. Instytut utworzył spółkę Patron, która zarządza m.in. hotelem dla pacjentów, hotel pielęgniarskim i mieszkaniami zakładowymi. W Instytucie Średnio lekarz w instytucie zarabia blisko 9 tys. zł, pielęgniarka - 4,5 tys. zł. Ich pensje rosną mimo spadku kontraktów, czyli pracy. Co ciekawe, nadgodziny wykazują też pracownicy administracyjni (średni koszt miesięczny nadgodzin ponad 80 tys. zł) Zespół, który kontrolował zarządzanie CZD będzie rekomendował Ministrowi Zdrowia połączenie Instytutu z inną placówką np. z Instytutem Matki i Dziecka. Skąd te patologie? Instytuty badawcze, a takim jest CZD nie należą do sektora finansów publicznych, więc obowiązuje ich łagodniejszy reżim dotyczący sprawozdawczości, standardów księgowych i rachunkowości. Co na temat raportu twierdzą władze CZD. Prof. Janusz Książyk, dyrektor Instytutu jest dzisiaj na delegacji. Rzecznik palcówki Paweł Trzciński odmówił "Rz" komentarza. - Raport otrzymaliśmy dziś rano, analizujemy go, głownie w obszarze konkretnych rozwiązań dla Instytutu - stwierdził w rozmowie z "Rz" Trzciński. Jeszcze nie wiadomo co z wynikami z kontroli zrobi minister Bartosz Arłukowicz.
Źródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL