Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Wiadomości

Boniek: Kibice nie są bandytami

Fotorzepa, Piotr Nowak now Piotr Nowak
Nikt mi nie powie, że na stadiony przychodzi się, żeby rozrabiać - przekonuje prezes PZPN
Zarząd PZPN podjął decyzję o darowaniu kibicom kar nałożonych za naganne zachowanie na stadionach. Ten pomysł spotkał się z krytyką. Mówi się, że Boniek chce sobie kupić kibiców. Zbigniew Boniek: Boniek nie musi sobie nikogo kupować. Nigdy tego nie robiłem i nie będę robił. Ktoś, kto tak uważa, nie zna mnie. To po pierwsze. Po drugie, na razie zarząd zastanawia się nad abolicją. Dlatego zwróciliśmy się do Komisji Ekstraklasy, Wydziału Dyscypliny PZPN i Najwyższej Komisji Odwoławczej związku, czyli organów, które zajmują się między innymi bezpieczeństwem na stadionach, o rozważenie ewentualności amnestii. Ale z jakiego powodu? Tylko dlatego, że w PZPN są nowe władze?
Ponieważ osoby, które zakłócają porządek na trybunach znajdują się w zdecydowanej mniejszości, a za ich zachowanie cierpią tysiące kibiców. Nikt mi nie powie, że na stadiony  przychodzi się, żeby rozrabiać. Ilu pan ma takich ludzi? Jeden procent, pięć? Celowo mówię o osobach, bo trudno mi ich nazwać kibicami. Nawet jeśli interesują ich wyniki jakiejś drużyny, to wyżywają się w inny sposób, którego nie można zaakceptować. I takimi niech się zajmie policja i prokuratura. A PZPN powinien robić wszystko, żeby stadiony były pełne normalnych kibiców. Ci, którzy skandują na trybunach hasło „Piłka nożna dla kibiców" mają rację. Tylko niech popatrzą najpierw wokół siebie. My chcemy współpracować z tą większością, stąd to wyciągnięcie ręki. Wierzy pan w dobrą wolę? Kibice chcą rządzić w klubach, a kiedy spotykają się z odmową, urządzają demonstracje przeciw właścicielom. Nie tak dawno widziałem w siedzibie PZPN kibiców, których znałem raczej ze złej strony. Okazało się, że związek starał się ich zjednać dla swoich interesów. Nie boi się pan, że któregoś dnia jakaś grupa wrzuci panu do gabinetu koński łeb? Nie zamierzam się z nikim układać tylko dlatego, żeby mieć spokój i żeby kibice nie śpiewali na stadionach znanego hasła, co robić z PZPN. Zresztą, dawno tego nie słyszałem, co też może być dowodem na powracającą normalność. Proszę też zwrócić uwagę, że PZPN nie może wszystkiego. My chcemy coś zrobić, ale oczekujemy pomocy ze strony przede wszystkim Ekstraklasy SA, która jest organizatorem rozgrywek ligowych. To musi być działanie wspólne. A PZPN nie jest wrogiem kibiców, jak się do tej pory zwykło uważać. Ja grałem dla kibiców i chcę dla nich pracować jako prezes. Tylko że już na początku trudno znaleźć płaszczyznę porozumienia. Pan jest za odpalaniem rac na stadionach, a pani minister Joanna Mucha nie, bo to i niebezpieczne i utrudniające w dymie zidentyfikowanie rozrabiających kibiców. Stracił pan potencjalnego, ważnego sojusznika w swoich planach. Nie powtarza pan dokładnie moich wypowiedzi. Nie uważam, aby pirotechnika, czyli używanie rac, flar, petard, świec dymnych była koniecznym elementem widowiska piłkarskiego. Można doskonale oglądać mecz bez tego rodzaju atrakcji. Ale niemal na każdym stadionie kibice ich używają. Są niebezpieczne, dym unoszący się nad boiskiem zasłania widok, zdarza się, jak ostatnio w Poznaniu na spotkaniu Lecha ze Śląskiem, że sędzia zmuszony jest przerwać grę. Jestem więc za innym wyjściem, znanym choćby z zawodów żużlowych. Tam urządza się pokazy pirotechniczne po zawodach. Myślę, że to samo można zrobić po meczu, pod warunkiem, że nie zagraża to bezpieczeństwu. Nie widzę powodu, aby kluby kibica nie mogły ze sobą rywalizować i w tej dziedzinie. Pod warunkiem, że spełnią warunki bezpieczeństwa, jakim podlegają imprezy masowe. Może pan przejść do historii jako prezes, który umożliwi wejście na mecz każdemu, kto tego zapragnie. Bo jeśli ktoś, kto ma kartę kibica Legii nie może pójść na mecz Polonii, to nie jest normalne. Podobnie jest w innych miastach. Całkowicie się zgadzam. Uważam to za złą praktykę, prowadzącą do tego, że grupa kibiców na stadionie jest wciąż taka sama, a nowych nie przybywa, bo nie mogą. Ale PZPN niewiele może w tej sprawie zrobić. To dotyczy bezpieczeństwa. W większości krajów europejskich są karty kibica, na podstawie których można zidentyfikować osobę, wchodzącą na stadion i przypisaną do konkretnego miejsca. W porządku, ale można to zrobić na podstawie dowodu osobistego. Mam wrażenie, że karty wprowadza się tylko po to, aby ktoś na nich zarabiał. A dlaczego sympatyk piłki nożnej ma być przypisywany do jednego klubu, skoro chciałby oglądać mecze wielu? W takich sprawach dziennikarze mają większą władzę niż PZPN. Piszcie i mówcie o tym jak najwięcej, żeby takie absurdy docierały do ludzi stanowiących prawo. My robimy porządek z Klubem Kibica Reprezentacji, wokół którego narosło sporo wątpliwości, a z działalnością którego nie miałem nic wspólnego. Chcemy, aby to była organizacja wolna od posądzeń o jakiekolwiek naganne interesy, zrzeszająca kibiców drużyny narodowej, mających preferencje w nabywaniu biletów. Zresztą, mamy plan, zgodnie z którym wkrótce biletu fizycznie nie będzie. Informacja o jego nabyciu zostanie odnotowana w czipie karty członkowskiej. -rozmawiał Stefan Szczepłek Abolicja wobec kibiców
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL