Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Komentarze

Piotr Skwieciński o wyroku na doktora G.

Piotr Skwieciński
Fotorzepa, Waldemar Kompała
Skazany w pištek za korupcję doktor G. kilka lat temu, gdy zaczynała się sprawa symbolizowana dziœ jego nazwiskiem, był przez większoœć mediów nie tylko z góry uniewinniany, ale wręcz windowany na piedestał. Ba! – pisano, że w ogóle jakiekolwiek działania operacyjne służb podejmowane wobec lekarza (takie jak założenie kamery w miejscu jego pracy) sš „podeptaniem œwiętoœci gabinetu”, prawie takim, jakim byłoby zainstalowanie podsłuchu w konfesjonale... Padały niedwuznaczne sugestie, że przedstawiciele elit powinni realnie pozostawać poza zasięgiem prawa obowišzujšcego zwykłych ludzi.
Było to częœciowo efektem błędu ówczesnego ministra sprawiedliwoœci Zbigniewa Ziobry, który nadał całej sprawie wielki propagandowy rozmach i w ten sposób sam otworzył pole dla jej politycznych interpretacji. Przede wszystkim jednak zaważyła ówczesna atmosfera i nastawienie mainstreamowych mediów, które w pełni œwiadomie toczyły wojnę. Wojnę ze sprawujšcym wówczas władzę rzšdem, a także z całym projektem IV RP. Wojnę, w której nie brano jeńców i w której dla pognębienia „kaczystowskiego reżimu” uchodziły wszelkie metody. Doktor G. (tak jak wielu innych będšcych w tym czasie przedmiotem działań służb) stał się beneficjentem tej sytuacji. Po kilku latach wyrokiem sšdowym zakończył się jeden z wštków sprawy (tylko jeden, bo inny – ten, w którym chodzi o możliwoœć spowodowania œmierci pacjenta, wydzielono do odrębnego postępowania). Zakończył się werdyktem skazujšcym. Sšd, w pištym roku sprawowania władzy przez polityków wrogich PiS, i rozważajšc (co naturalne) wszystkie okolicznoœci sprawy na korzyœć oskarżonego, mimo to uznał go za winnego korupcji.
Te okolicznoœci pozwalajš na wpisanie pištkowego werdyktu w bardzo długi już rzšd wyroków, których... nie było.
W cišg spraw, w których sprawujšcym władzę w latach 2005–2007 bardzo intensywnie usiłowano dowieœć rozmaitej rangi przestępstw czy nadużyć, spraw, którym kibicował medialny mainstream, a które zakończyły się niczym. Czy też co najwyżej wykryciem sławetnego dorsza kupionego przez pisowskiego urzędnika za 8,50... Atmosfera grozy i nadcišgajšcego horroru, kreowana w latach 2005–2007, coraz bardziej okazuje się wyłšcznie kreacjš. Kreacjš opartš albo na faktach po prostu nieprawdziwych albo co najmniej monstrualnie przesadzonych. I coraz bardziej aktualnie brzmi słynne zdanie z Kubusia Puchatka: „im bardziej Puchatek zaglšdał do œrodka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było”...
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL