Kultura

Jak zdobyć pieniądze

Film dokumentalny Anny Kopacz o Joannie Sałydze, autorce bloga “Chustka”
materiały prasowe
Chcesz wydać własną książkę, nagrać płytę lub nakręcić film, a nie masz pieniędzy? Jest szansa, że znajdziesz je na stronie wspieramkulture.pl - pisze Jacek Marczyński
Fachowo nazywa się to „crowdfunding". W praktyce oznacza możliwość kojarzenia twórców ze sponsorami skłonnymi wspierać ich artystyczne projekty. I nie chodzi wyłącznie o poszukiwanie hojnych firm (choć takie są oczywiście mile widziane), ale także o wpłaty prywatnych ludzi, którzy są w stanie przekazać skromną sumę W świecie ten sposób sponsorowania cieszy się dużym powodzeniem. W Polsce wystartował w środę. Minimalna wpłata wynosi zaledwie 5 zł. — Jak nasz serwis się sprawdzi, jeszcze nie wiemy — mówi Ewa Ger, pomysłodawczyni wspieramkulture.pl. — Wiem, że nie brak chętnych, którzy chcą finansowo pomagać rozmaitym festiwalom. My chcemy teraz zachęcić ich do zainteresowania się indywidualnymi, jednorazowym projektami. Zasada jest bardzo prosta. Każdy twórca, który poszukuje pieniędzy na swoje przedsięwzięcie, umieszcza jego opis na stronie wspieramkulture.pl, określając wysokość kwoty, jaką potrzebuje zebrać. Ma na to 60 dni i od niego zależy, czy zachęci potencjalnych sponsorów. Może korzystać ze wsparcia patronów-powszechnie znanych autorytetów, rekomendujących jego plany lub też kusić prezentami: płytą z powstałą dzięki temu nagraniom, zaproszeniem na koncert czy wystawę, umieszczeniem nazwisk darczyńców w czołówce filmu. Dobrym sposobem może też okazać się podłączenie projektu do rozmaitych portali społecznościowych takich jak Facebook.
Wszystko będzie odbywać się drogą internetową. Strona wspieramkulture.pl jest bardzo przejrzysta zarówno dla tych, którzy zamierzają umieścić na niej swój projekt, jak i dla tych, którzy postanowili przekazać pieniądze. Darczyńcy mogą ujawnić swe dane lub zachować anonimowość. — Nie zamierzamy przeprowadzać żadnych ocen zgłaszanych projektów — podkreśla Ewa Ger. — Będziemy jedynie sprawdzać, czy nikt nie podszywa się pod autorów i czy są oni znani w swoich środowiskach, dlatego ważna jest rekomendacja ewentualnych patronów. Liczymy, że nasz pomysł będzie sprzyjać rozmaitym inicjatywom i twórcom lokalnym, którzy w swoim środowisku nie mogą znaleźć odpowiednio szczodrych sponsorów. Serwis działa na zasadzie: wszystko lub nic. Jeśli przez 60 dni artysta nie zdoła zebrać całej sumy, wpłaty wracają do nadawców. Jeśli planowaną kwotę zgromadzi wcześniej, może nadal prosić o wpłaty i dzięki temu, być może, wzbogacić swój pierwotny plan. Administratorzy serwisu wyjątek uczynili jedynie dla imprez cyklicznych, przede wszystkim dla festiwali, które tą drogą pieniądze będą gromadzić przez cały rok. W dniu premiery serwisu znalazło się na nim siedem artystycznych przedsięwzięć. Największym zainteresowaniem cieszył się projekt reżyserki Anety Kopacz, która szuka pieniędzy na dokończenie dokumentalnego filmu o Joannie Sałydze, która na swoim blogu opisywała każdy dzień walki z chorobą nowotworową. W ciągu kilku pierwszych godzin funkcjonowania serwisu Aneta Kopacz zebrała 15 procent potrzebnej sumy.
Źródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL