Adwokat republikańskiego dziedzictwa

aktualizacja: 12.12.2012, 14:00
Andrzej Nowak
Andrzej Nowak
Foto: Fotorzepa, Pio Piotr Guzik

Andrzej Nowak. Dla wielu profesor historii, znawca dziejów Polski i Rosji, jest wzorem intelektualisty

Kiedy po osiemnastu latach prowadzenia redakcji konserwatywnego dwumiesięcznika „Arcana" ustępował miejsca Krzysztofowi Szczerskiemu, portal rebelya.pl określił go mianem „żywej legendy". Dla wielu profesor Andrzej Nowak, historyk i sowietolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego jest wzorem intelektualisty. Dominującą cechą jego charakteru jest bowiem odwaga. Odwaga w poszukiwaniu prawdy.
Szczególnym szacunkiem darzą profesora konserwatyści. I trudno się dziwić. Andrzej Nowak od lat - zarówno w swojej pracy naukowej, jak i publicystycznej - broni wizji Polski, która jest im bliska: suwerennej, prowadzącej ambitną politykę zagraniczną, także na Wschodzie.
Profesor, który dostrzega wartości Rzeczpospolitej szlacheckiej, romantyzmu czy dorobku „Solidarności", stał się adwokatem republikańskiego dziedzictwa polskiej.
Szczególnym sentymentem zdaje się darzyć spuściznę Rzeczpospolitej Jagiellońskiej. „(...) Samodzielna, kulturotwórcza rola Polski, jak sądzę, wynika właśnie z otwarcia na wschód, z ambitnych zadań, jakie sobie Polska stawiała. Polska mała nie była silna duchowo, ani też nie była inspiracją, która przyciągałaby innych do polskości. A przecież bez tej inspiracji, bez obecności Polski na wschodzie nie byłoby w naszej kulturze Mickiewicza, Słowackiego, Chopina... Wymieniam wszystkich największych – oni po prostu stali się Polakami, wskutek tradycji – nazwijmy ją: "imperialnej" Rzeczypospolitej. Polska, polskość, polska kultura, znalazły się na tych ogromnych obszarach Europy Wschodniej wskutek polityki jagiellońskiej. W Krzemieńcu, Nowogródku i dalej na Wschód polskość stała się atrakcyjna, nie przez przymus, ale przez atrakcyjność tej kultury, która miała tam wolny dostęp..." – mówił w grudniu 2010 roku portalowi „Arcana".
Andrzej Nowak jest więc także apologetą wizji polityki wschodniej Giedroycia, według której Polska ma do odegrania olbrzymią rolę w obronie wartości europejskich.
Wbrew dominującym dziś tendencjom profesor z uporem broni polskiego romantyzmu i jego walki o wolność „waszą i naszą". „To właśnie kultura romantyczna, zapisany w niej tak bezkompromisowo etos walki o wolność przyciągał w XIX wieku do polskości, w czasie kiedy polskie państwo nie istniało" – mówił w sierpniu tego roku w rozmowie z „Rzeczpospolitą" Jego zdaniem te wolnościowe idee obecne w polskiej kulturze sprawiły, że Polska historia może być przedmiotem zazdrości, choćby naszych południowych sąsiadów - Czechów. „Zdecydowanie sprzeciwiam się tylko tak silnej dziś tendencji do wyrzucenia tradycji romantycznej na śmietnik historii. Jeśli odrzemy polskość z tej tradycji, z wpisanej w nią wierności imponderabiliom, takim jak wolność, narodowa duma ze wspólnej historii, z dziedzictwa kultury – to zostanie nam krzątanie się wokół ciepłej wody w kranie. To ważne, ale to nie wystarczy, żeby być Polakiem" - dodawał.
Sam profesor Nowak nie zamyka się w archiwach i bibliotekach. Ważnym elementem jego działalności jest praca na rzecz dobra publicznego. Stąd tak mocno zaangażował się w obronę nauczania historii w szkołach średnich. Wspólnie z profesor Anną Sucheni-Grabowską w 2008 roku napisał list, który stał się początkiem wielkiej batalii przeciwko redukowaniu lekcji polskiej historii.
Szczególnie mocno bronił bloku „Ojczysty Panteon i Ojczyste spory".
Jego poglądy i sposób patrzenia na świat zbliżyły go do środowisk konserwatywnych. W 2005 roku znalazł się w Honorowym Komitecie Poparcia Lecha Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich. Potem wiele razy gościł na organizowanych przez prezydenta Kaczyńskiego seminariach w Lucieniu. W wyborach 2010 roku poparł Jarosława Kaczyńskiego.
"Nasze dzieje mają sens – przekonywał niedawno - zmagania o wolność, walki o pamięć z narastającą w świecie postmodernistyczną niepamięcią, zerwaniem ciągłości".
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE