Australia i Oceania
Koniec świata na antenie
Premier Australii Julia Gilard musiała się tłumaczyć z zapowiedzi końca świata
Gilard na prośbę popularnej stacji radiowej miała minutowe wystąpienie w stylistyce „Wojny światów" Wellesa. Mimo że posłużyła się ironią, mówiąc, że Armagedonowi „towarzyszyć będzie pojawienie się upiorów, demonów i koreańskiej muzyki pop", wielu Australijczyków, zwłaszcza starszych, wzięło występ pani premier poważnie. Jej urząd musiał wystosować oficjalne wyjaśnienie.
Tymczasem premier Rosji Dmitrij Miedwiediew wręcz przeciwnie – w wywiadzie prasowym oświadczył, że „żadnego końca świata nie będzie, będzie za to Nowy Rok". W Rosji wielu ludzi kupuje „zestawy przetrwaniowe", a bogatsi przygotowali nawet schrony na wypadek najgorszego.


![[?]](http://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)













