Koniec świata na antenie
aktualizacja: 07.12.2012, 23:52

Premier Australii Julia Gilard musiała się tłumaczyć z zapowiedzi końca świata

Gilard na prośbę popularnej stacji radiowej miała minutowe wystąpienie w stylistyce „Wojny światów" Wellesa. Mimo że posłużyła się ironią, mówiąc, że Armagedonowi „towarzyszyć będzie pojawienie się upiorów, demonów i koreańskiej muzyki pop", wielu Australijczyków, zwłaszcza starszych, wzięło występ pani premier poważnie. Jej urząd musiał wystosować oficjalne wyjaśnienie. Tymczasem premier Rosji Dmitrij Miedwiediew wręcz przeciwnie – w wywiadzie prasowym oświadczył, że „żadnego końca świata nie będzie, będzie za to Nowy Rok". W Rosji wielu ludzi kupuje „zestawy przetrwaniowe", a bogatsi przygotowali nawet schrony na wypadek najgorszego.

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" zamieszczonego na stronie www.rp.pl/regulamin i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem zamieszczonym na stronie www.rp.pl/licencja

Banner

POLECAMY

KOMENTARZE

Komentarz dnia

Na Celowniku Marcina Piaseckiego:Jak przekonać Polaków do długoterminowego oszczę...