Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Edukacja

(Przed)szkolny horror pięciolatka

Fotorzepa, Sławomir Mielnik SM Sławomir Mielnik
Dyskryminacja ekonomiczna, brak posiłków, a nawet wody to codziennoœć wielu zerówkowiczów
Nałożenie obowišzku szkolnego na pięciolatki okazuje się organizacyjnš porażkš. Gminy, które od 1 wrzeœnia 2011 r. sš zmuszone do realizacji reformy przeforsowanej przez ówczesnš minister edukacji Katarzynę Hall, nie dostały na realizację programu nawet złotówki. Jak wynika z raportu o warunkach edukacji przedszkolnej przygotowanego przez Stowarzyszenie i Fundację Rzecznik Praw Rodziców, skutki zmian sš opłakane. Z ankiet zebranych z blisko 500 gmin wyłaniajš się problemy nie tylko natury organizacyjnej: utrudnionego dostępu do przedszkoli pięcio- i szeœciolatków, braku posiłków czy dostatecznej opieki nad dziećmi, ale także te o charakterze społecznym, jak segregacja czy dyskryminacja ze względu na sytuację ekonomicznš rodzin. Autorzy tego raportu chcš teraz skierować go do opinii międzynarodowej, oprócz rzecznika praw obywatelskich czy rzecznika praw dziecka trafi on w ręce Komisji Europejskiej, UNICEF oraz ONZ.

Przedszkola tylko dla bogatych

Co takiego znalazło się w ankietach, które wypełnili rodzice pięciolatków? Wynika z nich przede wszystkim to, że objęcie pięcioletnich dzieci obowišzkiem przedszkolnym zostało oparte nie na sieci przedszkoli, ale na sieci szkół. Pięcioletnie dzieci trafiajš po prostu do szkolnych zerówek.
Około 18 proc. z grupy ponad 1 tys. przebadanych rodziców pięciolatków stwierdziło, że nie miało nawet możliwoœci wybrania przedszkola dla swoich dzieci, z automatu kierowane było ono do szkoły. W grupie szeœciolatków ten odsetek wynosił ok. 32 proc. Niektóre gminy zarezerwowały miejsca dla lepiej uposażonych rodzin. Do przedszkola dostawały się tylko te dzieci, których rodziców było stać na opłacenie największej liczby godzin dodatkowych. Tak było np. w Augustowie czy Gierałtowicach. W Sieradzu jedno z przedszkoli, dla tych rodziców, którzy nie opłacili co najmniej oœmiogodzinnego pobytu, oferowało grupę popołudniowš od 14.30 do 19.30, a w trakcie pobytu dzieci nie otrzymywały żadnego posiłku. Gorzów Wielkopolski z założenia w procesie rekrutacji do przedszkoli odrzucał wszystkie pięcio- i szeœciolatki, które wczeœniej nie uczęszczały do tego typu placówek. Z kolei ramowy plan nauczania w przedszkolu nr 2 w Stargardzie Szczecińskim został ułożony tak, że godziny bezpłatne przemieszane były z płatnymi. Zdaniem Moniki Brzozowskiej z kancelarii PDB Legal próby różnicowania dostępu do przedszkola z uwagi na zadeklarowanš liczbę godzin majš charakter dyskryminacyjny, naruszajšcy konstytucyjne artykuły o równym traktowaniu obywateli oraz zakazie dyskryminacji. – Jak tłumaczyła minister Hall, powszechny obowišzek przedszkolny dla pięciolatków miał wyrównywać szanse edukacyjne, jak pokazuje praktyka, jest odwrotnie – mówi Tomasz Elbanowski ze Stowarzyszenia i Fundacji Rzecznik Praw Rodziców.

Bez jedzenia i wody

Na problemach z dostępnoœciš do przedszkoli problem się nie kończy. Szkolne oddziały przedszkolne nie oferujš bowiem takich warunków wyżywienia, jakie majš dzieci w przedszkolach (trzy posiłki). W 84 gminach dzieci nie dostawały żadnego. Oficjalnie przyznała się do tego gmina Łambinowice (Opolskie), która stwierdza, że w szkołach wiejskich w Jasienicy i Bielicach posiłków dla dzieci nie ma. Podobny problem sygnalizujš rodzice z Gliwic czy Grodziska (Małopolskie).
W Jabłonnie, gdzie nie ma żadnego publicznego przedszkola, gmina wynajęła pomieszczenia od placówki prywatnej, dzieciom serwowana jest herbata, za którš płacš rodzice. Bywa też, że dzieci muszš przynosić ze sobš nawet wodę. Rodzice narzekajš na ceny posiłków oferowanych przez firmy kateringowe.

Przypilnuje kierowca

Kolejna kwestia to warunki transportu dzieci do placówki oœwiatowej. Gmina Motycz (Lubelskie) realizuje obowišzek dowozu dzieci do zerówki w ten sposób, że wykupuje im bilety PKS. Podobnie jest w Kobylnicy (Pomorskie), w obu przypadkach kontrolę nad nimi sprawuje kierowca. W Maszewie (Zachodniopomorskie) pięciolatki jeżdżš gimbusem razem z gimnazjalistami, bez opieki osoby dorosłej. W Lipnicy Wielkiej (Małopolskie) autobus zabiera dzieci o godz. 6.30, w szkole sš dziesięć minut póŸniej, na zajęcia czekajš blisko godzinę. Problemów jest znacznie więcej. Rodzice narzekajš na warunki lokalowe w szkolnych zerówkach, brak zajęć dodatkowych czy właœciwej opieki. Trudno odpowiedzialnoœciš za ten stan rzeczy obarczać samorzšdy, które po prostu nie majš pieniędzy, by coraz więcej dokładać do edukacji.

MEN czuwa

W ubiegłym roku gminy do szkół musiały dołożyć około 14 mld zł, bo 37 mld zł subwencji oœwiatowej nie wystarczyło. Na utrzymanie przedszkoli wydały kolejne 7,5 mld zł. Lokalne władze jak mantrę powtarzajš, że rzšd dokłada im obowišzków, nie dajšc pieniędzy na ich realizację. Co na to MEN? W przesłanym piœmie informuje, że bardzo dokładnie przeanalizuje wszystkie negatywne przykłady przedstawione w raporcie oraz poprosi kuratorów oœwiaty o ich zbadanie. Jednoczeœnie przekonuje, że proces edukacji przedszkolnej podlega stałemu monitorowaniu przez MEN. Resort przypomina, że w ubiegłym oraz obecnym roku szkolnym podstawowym kierunkiem polityki oœwiatowej było badanie prawidłowoœci nadzorowania przez dyrektora publicznej szkoły podstawowej spełniania przez dzieci pięcioletnie i szeœcioletnie rocznego obowišzkowego przygotowania przedszkolnego. Dlaczego zatem te wszystkie przypadki umknęły spod lupy inspektorów, szczególnie że, jak przekonuje Elbanowski, spoœród ponad tysišca ankiet nie udało im się wybrać takiej placówki, w której nie było żadnych nieprawidłowoœci? Teraz MEN przed samorzšdami chce postawić kolejne wyzwanie. Od 2014 r. w przedszkolach ma się znaleŸć miejsce dla każdego czterolatka, a od 2016 r. dla trzylatka. W zamian do kas gmin na przedszkola majš popłynšć budżetowe pienišdze. Pytanie, czy będzie ich wystarczajšca iloœć.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL