Kraj

Rośnie hałas wokół autostrad

Ekrany stawiano nawet w szczerym polu
Fotorzepa, Marian Zubrzycki
NIK przyjrzy się ekranom akustycznym stawianym w polu. Posłowie chcą wyjaśnień
Publikacja „Rz”, która ujawniła skalę marnotrawstwa oraz kulisy stawianych przy autostradach i drogach ekspresowych, kilometrów niepotrzebnych ekranów akustycznych wywołała burzę. Pojawił się m.in. postulat sporządzenia obywatelskiego zawiadomienia do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa.
– Publikacja „Rz” jest przedmiotem szczegółowej analizy Departamentu Postępowań Przygotowawczych Prokuratury Generalnej – ujawnia rzecznik PG Mateusz Martyniuk. W podobnym duchu wypowiada się Jacek Dobrzyński, rzecznik CBA: – Mamy pewne informacje, które analizujemy i weryfikujemy. Na tym etapie nie przesądzamy, czy doszło do naruszenia prawa.
„Rz” napisała, że w wyniku nadinterpretowania przepisów środowiskowych kosztowne ekrany akustyczne powstają nie tylko tam, gdzie powinny chronić przed hałasem, ale również w okolicach lasów czy pól. Taki efekt spowodowało wprowadzenie w 2007 r. rozporządzenia ministra środowiska, narzucającego wyśrubowane normy dopuszczalnych poziomów hałasu, choć zgodnie z unijnym prawem mogły one być niższe. Samego przepisu, autorstwa prof. Jana Szyszko, szefa resortu środowiska w rządzie PiS, rządząca obecnie koalicja nie zmieniła od 5 lat. Dopiero w ostatnich dniach patologię dostrzegł obecny minister Marcin Korolec, uznając, że normy są zbyt wysokie, a ekspertyzy pokazują, że ekrany często niedostatecznie chronią przed hałasem. Od 2009 r. o nadmiernych i niepotrzebnych kosztach budowy dróg z tego powodu wielokrotnie alarmował Konwent Marszałków (ekrany stawia się także wzdłuż dróg wojewódzkich), jak i GDDKiA. Ta ostatnia tylko na 230 km ekranów wzdłuż A2, A1 i odcinek S8 Piotrków Trybunalski – Warszawa wydała 565 mln zł. Szczególne wątpliwości wywołuje instalowanie ekranów poza terenami zabudowanymi. A rozporządzenie odnosi się wyłącznie do ochrony przed hałasem w obrębie miejscowości. Jednak stosowanie zapisanych tam wskaźników stało się powszechne przy opracowywaniu decyzji środowiskowych, odnoszących się do przebiegu całych tras. Na takiej podstawie do pozwoleń na budowę dróg wpisywano konieczność ochrony przed hałasem również poza miastami i wsiami.
NIK prowadzi kontrolę inwestycji, prowadzonych przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad. Jej wyniki będą znane najwcześniej w kwietniu. Izba zapowiada, że na sprawę ekranów zwróci szczególną uwagę. – Kontrolerzy NIK badają zgodność działań z obowiązującym prawem, nie oceniając go – zastrzega Paweł Biedziak, rzecznik Izby. – Jednak te ewentualne nadinterpretacje są do wychwycenia – zapewnia. Solidarna Polska rozważa nawet złożenie do marszałek Sejmu Ewy Kopacz wniosku o specjalną debatę sejmową w tej sprawie. – Będę przekonywał kierownictwo partii do stanowczych działań – zapowiada Patryk Jaki, rzecznik SP. Oprócz debaty sejmowej Jaki uważa, że partia powinna złożyć doniesienie do prokuratury. – Gołym okiem widać, że ktoś chciał dorobić się kosztem Polaków. Państwo służy grupom interesów, a nie obywatelom – mówi Jaki. Poparcie takiego wniosku o sejmową debatę zapowiada SLD. – W tej bulwersującej sprawie opozycja powinna mówić jednym głosem – uważa poseł Dariusz Joński, rzecznik klubu SLD. – Artykuł w „Rz” to impuls, by złożyć w piątek formalny wniosek do premiera o informację, dlaczego przez pięć lat podległe mu resorty tolerowały tę chorą sytuację.
SLD chce od premiera wyjaśnień, dlaczego zły – zdaniem jego urzędników – przepis, który tak bardzo podrożył budowę dróg, usunięto dopiero teraz, a nie po monitach inwestorów. – Wiadomo, że przed Euro 2012 pójdą na to wielkie pieniądze, z artykułu w „Rz” wiemy, ile ich zmarnowano – mówi Joński. W porannej audycji Tok FM „Ekonomia Kapitał Gospodarka” goście Tadeusza Mosza – Elżbieta Mączyńska, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, Paweł Dąbrowski, prezes Forum Obywatelskiego Rozwoju, zgodzili się z propozycją Andrzeja Byrta, prezesa Międzynarodowych Targów Poznańskich, by w sprawie ekranów sporządzić obywatelskie zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa. O to samo na Twitterze apelował do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta Waldemar Kuczyński, szef doradców premiera Tadeusza Mazowieckiego i były minister przekształceń własnościowych. „Prokuratorze Seremet, idiotyzmem, a może przekrętem ekranowym powinna zająć się prokuratura. Dlaczego się zaczął i dlaczego tak długo trwał!!” – napisał na tym komunikatorze, pytając w innym poście rzecznika rządu Pawła Grasia: „Panie Ministrze pytanie obywatela; dlaczego tolerowaliście ekranową bzdurę, a może przekręt 5 lat! Warto to ludziom powiedzieć"  
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL