Miłość w czasach grafomanii

aktualizacja: 14.02.2008, 00:33
Katarzyna Cerekwicka
Katarzyna Cerekwicka
Foto: Fotorzepa, Dariusz Majgier DM Dariusz Majgier

Wojciech Młynarski twierdzi, że tekściarze kończą dziś pracę tam, gdzie on zaczyna - na rybce, czyli kilku słowach pasujących do melodii

Tutaj można wysłać komentarz do tekstu
Słuchając polskich piosenek o miłości, które są dziś na listach przebojów, trudno się oprzeć wrażeniu, że autorzy tekstów cierpią nie tylko na ubogi zasób słów, ale także pomysłów, środków wyrazu i życiowych doświadczeń.
Takiego zalewu grafomanii dawno nie było. Częściowo jest to skutkiem pośpiechu, jaki towarzyszy wydawaniu popowej płyty. Słowa piosenek, zwłaszcza tych, które mają się stać przebojami, pisane są najczęściej w ostatniej chwili. Sens jest mało istotny, ważne, by zgadzała się liczba dźwięków. A że tantiemy nadal są wysokie, większość wykonawców próbuje sama podołać wyzwaniu. Bywa, że zawodowy tekściarz musi dopasować refren do zwrotek napisanych wcześniej przez agentkę piosenkarki. Nadzieja, że któregoś dnia rozbłyśnie na horyzoncie druga Agnieszka Osiecka, słabnie z każdym przebojem. Polskie tekściarstwo sięgnęło dna.
O dnie śpiewają teraz wszyscy. "Może gdyby te nasze słowa, te kamienie rzucane bezmyślnie, w porę złapać, zanim spadły na dno serc" – zastanawia się w piosence "Nieprawda" nowa gwiazda popu Łukasz Zagrobelny. "Na dnie serca pozostanie zawsze ślad, kiedy ciebie już nie będzie tu. Na dnie serca pozostanie zawsze ślad. Zachowam go" – obiecuje Kombii. "Tylko morzu mogłam zwierzyć się, jak złamana w głębi jestem, tam na dnie został twój ślad, głęboko tam twoja muzyka we mnie gra. Tam na dnie został twój ślad i moja łza, bo świat się pomylił" – śpiewa Patrycja Markowska.
Marynistyczne zainteresowania zdradza też Kasia Cerekwicka. "Mam już dość i udawać dłużej nie potrafię. Ty i ja – rozbitkowie na tonącej tratwie. S.O.S. – wołam, lecz nikt chyba nie widzi, co ze mną dzieje się!" – utyskuje w piosence "S.O.S.". Ale to czystej wody poezja przy tekście jej nowego przeboju "Przyjaciółka". "Twój chytry plan już znam i na wylot wreszcie przejrzałam cię. Niestety, on jest mój. I bez walki nie poddam się. Gdybyś wiedziała, jak wiele pracy musiałam włożyć w to, by był, kim teraz jest – idealnym mężczyzną".
Nie wiadomo, ile pracy Cerekwicka musiała włożyć w ten tekst, ale trzecią zwrotkę pisała chyba resztką sił. "Powiem ci jeszcze coś – to ja byłam przy nim, gdy wylali go z pracy. Nie myśl sobie, że chcę zrobić tobie na złość. To ja byłam przy nim, gdy umierał na katar. On dla ciebie nie porzuciłby mnie. To ja kupiłam dom i ten piękny samochód. On należy do mnie i chyba już wiesz, że nie będziesz spać w mojej jedwabnej pościeli". Ona naprawdę to śpiewa. Refren zaczyna się od słów: "Zejdź mi z oczu, bo nie odpowiadam za swe czyny".
Być może i tekściarze niedługo zejdą nam z oczu. Zwiastuje to nowa piosenka Andrzeja "Piaska" Piasecznego "15 dni", którą dawny pogromca list przebojów powraca na muzyczny rynek. Refren składa się z ośmiokrotnego powtórzenia śpiewanki "na na na na na". Zwrotki nawet się z rybką nie widziały. "Gramy przed sobą ludzi, co dojdą dalej, niż gdzie są. I którym nie schodzi z ust cały czas: na na na na na". Wygląda na to, że Piasek też doszedł dalej, niż gdzie był. Ale w męskiej muzyce pop konkurentów nie ma zbyt wielu.
Odkryciem ostatnich miesięcy jest grupa Feel, zdobywca Bursztynowego Słowika w Sopocie, a ostatnio także Telekamery. Wokalista Piotr Kupicha śpiewa w przeboju ostatnich tygodni: "Jest już ciemno, ale wszystko jedno. Mam nadzieję, ale głupi jestem, że ją mam. Bo spojrzała, jesteś słaby, to patrz, to patrz. A w myślach: chodź tu do mnie, poczuj się swobodnie, przy mnie bądź, przy mnie bądź". O miłości śpiewa też okrzyknięta muzycznym odkryciem grupa Muchy: "Chodź i powiedz mi słowa słodkie jak delicje, o których wiemy tylko my. Niech moje biszkoptowe serce, owinięte często folią, będzie ciepłe. Niech moje biszkoptowe serce, owinięte często folią, będzie ciepłe!".
Ale nie wszyscy lubią ciepłe. Szymon Wydra nie owija w bawełnę, a też ma radiowy przebój, z refrenem: "Boże mój, pozwól jej zrozumieć, że ja już dłużej tak nie umiem. Chciałbym być wolny przede wszystkim. Boże mój, jak ja jej to powiem, że ja już dłużej tak nie mogę. Muszę żyć życiem towarzyskim". Łzy ujmują temat jeszcze prościej: "Kocham cię, kocham – to tylko puste słowa. Kocham cię, kocham – zacznijmy od nowa wszystko budować".
Cieszmy się zatem walentynkami, bo dzięki nim w radiach polecą dziś prawdziwe szlagiery o miłości. Ich autorzy nie kończyli pracy na rybce, więc przetrwały lata. Żadnemu z obecnym hitów to nie grozi.
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE