W wieku 95 lat zmarł Erwin Axer, wybitny reżyser

aktualizacja: 06.08.2012, 17:50
Erwin Axer, zdjęcie z 1996 roku
Erwin Axer, zdjęcie z 1996 roku
Foto: Fotorzepa, Michał Sadowski MS Michał Sadowski

Odszedł wybitny dyrektor i reżyser. Inteligent. Doradca i przyjaciel dramatopisarzy, w tym Mrożka, Maksa Frischa, Durrenmatta – pisze Jacek Cieślak

Gdy jeszcze starczało mu sił, przemierzał królewskie Łazienki, przypominając sobie pewnie ulubiony park Stryjski w przedwojennym rodzinnym Lwowie oraz ogrody Wiednia, w którym urodził się 1 stycznia 1917 r.
Jak głosi anegdota, nad jego wózkiem zdążył pochylić siwą głowę cesarz Franciszek Józef - symbol otwartości, tolerancji religijnej i wielokulturowości Austro-Węgier. Axer, wywodzący się ze spolonizowanej żydowskiej rodziny, kultywował te wartości.
Był ambasadorem przedwojennej polskiej inteligencji i autorytetem dla racjonalistów, którym doskwierały polskie sprzeczności, hamletyzowanie, a także sarmatyzm i tromtadracja.
Uczeń wielkiego Leona Schillera, twórcy nowoczesnego polskiego teatru, sprzeciwił się jego dziedzictwu - romantyzmowi, monumentalizmowi, zaangażowaniu politycznemu, czy wręcz agitowaniu widza poprzez emocje. Poszedł własną drogą. Krótko kierował Teatrem Narodowym (1954-1957). Wolał studzić wielkie uczucia i lubił kameralność, co współgrało z przestrzenią Teatru Współczesnego, gdzie był dyrektorem przez trzy dekady, do 1981 r.
Kierowana przez niego scena od początku PRL zyskała miano okna na Zachód.
- Robiłem tylko dobre sztuki, nie robiłem złych - zwykł mawiać. Stało się to możliwe także dzięki znakomicie dobranemu gronu współpracowników. Kierownik literacki Adam Tarn, zarazem redaktor naczelny „Dialogu", dbał, by po trudnym okresie socrealizmu polska widownia poznała najważniejsze nowe dzieła światowej dramaturgii: Becketta, Ionesco, Brechta, którzy współgrali z Czechowem, Strindbergiem, Witkacym.
Dochowywał wierności autorom i z tego powodu stał się idealnym reżyserem dla emigranta Sławomira Mrożka, którego „Tango" wystawił jako pierwszy. Wcześniej, w Teatrze Kameralnym z Łodzi, współtworzonym od 1946 r., nawet w czasie socrealizmu promował repertuar europejski i amerykański - Sartrea i Williamsa.
Opierał się na chłodnej analizie tekstu oraz psychologii postaci. Dawał pierwszeństwo aktorowi i dialogowi. Jego zespół tworzyli najwybitniejsi polscy aktorzy XX wieku - Halina Mikołajska, Zofia Mrozowska, Danuta Szaflarska, Tadeusz Łomnicki, Czesław Wołłejko, Mieczysław Czechowicz, Tadeusz Fijewski, Wiesław Michnikowski, Andrzej Łapicki.
Odnosił zagraniczne sukcesy, wystawiając „Tango" w Düsseldorfie i „Marzycieli" w Wiedniu. To on na długo przed Krystianem Lupą wprowadził na nasze sceny nowoczesną dramaturgię Thomasa Bernharda („Święto Borysa" i „Komediant"), promując go wcześniej w Austrii, tak jak zapomnianego Roberta Musila. Jako przyjaciel wielkich szwajcarskich dramaturgów i pisarzy Friedricha Dürrenmatta i Maksa Frischa współtworzył ich teatr na naszym kontynencie.
Po wojnie zawsze miał przeciwników. Staliniści nazywali go zgniłym liberałem. Inny wielki uczeń Leona Schillera - Kazimierz Dejmek - mawiał, że Współczesny to „salon fryzjerski I klasy p. Erwina Axera", gdzie „przychodzi się na duchowy manicure i intelektualne ondulacje".
- Grać przeciwko widowni można tylko przez bardzo krótki czas: najczęściej do przerwy! - bronił się, krytykując eksperymenty. Studentami dyrektora byli Konrad Swinarski i Jerzy Grzegorzewski, ale zbuntowali się przeciwko profesorowi. Jego drogą poszedł Maciej Englert, który objął po nim dyrekcję Współczesnego.
Był synem wybitnego adwokata, zwanego lwowskim Cyceronem, i absolwentem elitarnego Państwowego Instytutu Sztuki Teatralnej (1939). Do 1941 roku przebywał we Lwowie, gdzie debiutował „Panną Maliczewską" Zapolskiej. Po aresztowaniu ojca od 1942 r. mieszkał w Warszawie. Wziął udział w powstaniu. Potem trafił do niewoli. Pracował w kamieniołomach w górach Harzu. Po wyzwoleniu został w amerykańskiej zonie, ale po kilku miesiącach wrócił do Polski.
Swoje życie opisał w felietonach, które zaczął publikować w „Teatrze", gdy miał kłopoty finansowe, zanim zaczął reżyserować za granicą. Ułożył je w czterech tomach „Ćwiczeń pamięci". Złożyły się na portrety największych osobistości życia kulturalnego Europy XX wieku. Wśród niesamowitych relacji znalazły się również spotkania z żoną Hermanna Goeringa, gubernatora Hansa Franka, a także Bierutem pod baldachimem w procesji na Boże Ciało.
POWIEDZIELI
Maciej Englert
reżyser, dyrektor Teatru Współczesnego w Warszawie
Erwin Axer był Europejczykiem. Miał obycie, maniery, wiedzę i klasę. Znalazł swoje miejsce nie tylko w historii teatru polskiego, ale i wiedeńskiego Burgtheater. Tworzył teatr, który bezpośrednio współpracował z dramaturgami tej klasy co Friedrich Durrenmatt, Max Frisch czy Sławomir Mrożek.
Wprowadził naturalność grania, w opozycji do „mówienia operowego", które pojawiało się jeszcze po wojnie, zwłaszcza na dużych scenach. Teatr Axera był i pozostał współczesny, bo współcześnie traktował rozmowę z widzem. Zawsze był oparty na wnikliwej analizie tekstu literackiego i budowaniu zespołowej gry aktorskiej na najwyższym poziomie. Te założenia Współczesnego jako sceny skierowanej do inteligencji pozostały aktualne do dziś.
Adam Ferency, aktor
Był artystą wielkiego formatu. Wybitnym intelektualistą teatru europejskiego. Jako rodowity wiedeńczyk niemieckim władał na równi z polskim. Kiedy wraz z Edwardem Csato i Jerzym Kreczmarem stworzył Teatr Współczesny, o ich trójce mówiło się, że przeczytali wszystkie książki na świecie. Istotnie, doskonale znali literaturę światową.
Po 1956 roku, czyli okresie odwilży, otworzyli polski teatr na zachodnią, dotychczas zakazaną dramaturgię. Wpuścili świeże powietrze po zatęchłej epoce stalinizmu. Współczesny stał się też teatrem prapremier Sławomira Mrożka. Axer był królem analiz.
Podczas prób zmuszał do zadawania tysiąca pytań. Krążyła anegdota, że próby do jego głośnej inscenizacji „Trzech sióstr" Czechowa trwały pół roku, a analiza pierwszego zdania: „Ojciec zmarł dokładnie rok temu, właśnie piątego maja, w dniu twoich imienin, Irino" trzy tygodnie.
not. j.b.
Trzy najważniejsze inscenizacje Axera
„Ostry dyżur" (1955 r.) Jerzego Lutowskiego podczas krótkiej dyrekcji Axera w Teatrze Narodowym współtworzył klimat przedpaździernikowej odwilży.
„Kariera Artura Ui" (1962) Bertolta Brechta z tytułową kreacją Tadeusza Łomnickiego. Precyzyjny portret dyktatora, który działał z premedytacją.
„Tango" (1965) zerwało z tradycją wystawiania Sławomira Mrożka jako autora teatru absurdu. Axer podkreślał psychologię postaci i zmagania z historią.
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE