Na swoich stronach spółka Gremi Business Communication Sp. z o.o. wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

REKLAMA
|
  • Warszawa
  • Białystok
  • Bydgoszcz
  • Gdańsk
  • Kalisz
  • Katowice
  • Kielce
  • Kraków
  • Lublin
  • Łódź
  • Olsztyn
  • Opole
  • Poznań
  • Rzeszów
  • Szczecin
  • Toruń
  • Wrocław
  • Zielona Góra
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Kraj » Społeczeństwo

Społeczeństwo

Fiasko referendów o odwołanie burmistrza czy prezydenta

Izabela Kraj 22-07-2012, ostatnia aktualizacja 22-07-2012 20:19

Każdego miesiąca w gminach odbywa się kilka referendów o odwołanie wójta czy burmistrza. Spotykają się z małym zainteresowaniem

Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski nie otrzymał absolutorium za ubiegły rok - zdecydowała niedawno tamtejsza rada miasta.

To głosowanie oznacza wszczęcie procedury zorganizowania referendum o odwołanie prezydenta. Ale takiego głosowania w Krakowie może w ogóle nie być. Dlaczego? Na razie radni i prezydent czekają na ocenę Regionalnej Izby Obrachunkowej, czy uchwała o negatywnym rozliczeniu Jacka Majchrowskiego z wydawania publicznych pieniędzy w 2011 roku jest zgodna z prawem.

RIO uzasadnienie swojej decyzji prześle urzędnikom dopiero w sierpniu. Wiemy jednak, że Izba podzieliła część zarzutów radnych i uznała, że brak absolutorium było słuszną decyzją.

Zgodnie z przepisami rada miasta powinna teraz podjąć uchwałę o rozpisaniu referendum, w którym mieszkańcy Krakowa zdecydowaliby, czy prezydent powinien odejść.

Ale radni Platformy Obywatelskiej (ma samodzielną większość w radzie) zdają sobie sprawę, że referenda w dużych miastach się nie udają, gotowi są więc z niego zrezygnować. - Referendum to są koszty i rzadko kończy się konkretnym rozstrzygnięciem. Ale przychodzi czas na gruntowne zmiany w zarządzaniu miastem - ocenia Grzegorz Stawowy, szef klubu PO w krakowskiej radzie miasta. Tajemnicą poliszynela jest, że PO chce mieć po prostu wpływ na decyzje personalne w ratuszu.

Ale nie tylko w Krakowie ważą się losy prezydenta. Półmetek kadencji w całym kraju przyniósł wysyp wniosków referendalnych. Od początku tego roku niemal w każdą niedzielę mieszkańcy którejś z polskich gmin głosowali nad odwołaniem wójta, burmistrza czy prezydenta.

Te, których wynik jest ważny (czyli w którym wzięło udział ponad 30 proc. uprawnionych do głosowania) można policzyć na palcach ręki. Stanowisko w referendach stracili niedawno prezydenci Bytomia i Ostródy.

Bezstresowo referendum przeszedł natomiast prezydent Rudy Śląskiej, burmistrzowie Łomianek, Bytowa, Łeby czy Bielawy.

Większość referendów zakończyła się fiaskiem z powodu zbyt niskiej frekwencji. Czy to oznacza, że samorządowcy wybrani bezpośrednio, zwłaszcza w dużych miastach, są bezkarni i praktycznie nieodwoływalni?

- O tym, że tak nie jest, świadczy tych kilka przypadków, w których mieszkańcy się zmobilizowali - ocenia politolog Bartłomiej Biskup z Uniwersytetu Warszawskiego. - Generalnie jednak wyborcy w środku kadencji niechętnie dają się wciągać w polityczne rozgrywki. A zazwyczaj za wnioskiem o referendum kryją się ugrupowania opozycyjne z danej gminy czy miasta. Jeśli mieszkańcy czują, że to tylko polityka, nie biorą udziału w odwoływaniu. Referendum udaje się, gdy wniosek oparty jest na twardych argumentach lub gdy dany burmistrz jest po prostu powszechnie nielubiany - komentuje Biskup.

Przeczytaj więcej o:  burmistrz , prezydent , referendum , samorząd

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł, oddano głosów: 

Komentarze

Dodaj komentarz

Zaloguj lub Połącz przez | Załóż konto

Wypowiadasz się teraz jako niezalogowany

Pozostało znaków: 2500

KOMENTARZ DNIA

Tu nas znajdziesz: DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Dziady, duchy i dynie

Chrześcijańskie Zaduszki tkwią korzeniami w pogańskiej tradycji - pisze Krzysztof Kowalski. >>
common