Na swoich stronach spółka Gremi Business Communication Sp. z o.o. wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

REKLAMA
|
  • Warszawa
  • Białystok
  • Bydgoszcz
  • Gdańsk
  • Kalisz
  • Katowice
  • Kielce
  • Kraków
  • Lublin
  • Łódź
  • Olsztyn
  • Opole
  • Poznań
  • Rzeszów
  • Szczecin
  • Toruń
  • Wrocław
  • Zielona Góra
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Opinie » Komentarz

Katastrofa smoleńska

Dreszcz z 10 kwietnia

Paweł Lisicki 02-08-2010, ostatnia aktualizacja 02-08-2010 23:13

Nie wiem, co się stało z częścią polskiej prawicy. Co się stało z jej zdrowym rozsądkiem? Gdzie jest jej instynkt samozachowawczy?

Jedni mówią o męczennikach, inni o poległych pod Smoleńskiem, jeszcze inni o ofierze złożonej przez naród albo o zbrodni. Zamiast analizy króluje mętna mistyka. Sypią się metafory, padają podniosłe hasła i slogany. Niektórzy politycy PiS ogłosili, że nie zważając na nic, będą dziś bronić krzyża, miejsca pamięci o śp. Lechu Kaczyńskim na Krakowskim Przedmieściu. Działają pod wpływem szczególnej atmosfery, która uniemożliwia racjonalny namysł.

 

 

Dwa tygodnie temu wspominałem o osobliwej wersji smoleńskiego mesjanizmu, zgodnie z którą katastrofa była udziałem w ofierze Chrystusa.

Teraz okazuje się, że dla niektórych stała się chwilą fundującą polską niepodległość.

Poeta i pisarz Wojciech Wencel pisze: „Wydarzyło się coś, co zbliża nas do powstania warszawskiego znacznie skuteczniej niż wspomagane gadżetami opowieści o młodzieńczej przygodzie. To katastrofa smoleńska, która odsłoniła kruchość granicy między życiem a śmiercią i biegunowość polskiego losu, rozpiętego między wegetacją bez znaczenia a autentyczną wielkością. To ona wprowadziła do naszej zbiorowej wyobraźni egzystencjalne i patriotyczne albo-albo. Dreszcz, który przeszył nas 10 kwietnia 2010 roku, jest tym samym dreszczem, który odczuwali powstańcy. (...) 66 lat temu mieliśmy struktury umożliwiające podjęcie walki o wolność. Kiedy wybiła godzina W, powstańcy wiedzieli, co robić, jak się zorganizować. Dziś mamy chaos w państwie kierowanym przez serdecznych przyjaciół Władimira Putina”.

Inny publicysta, Jan Pospieszalski, zauważył w swoim, opublikowanym skądinąd w „Rz”, tekście: „Katastrofy smoleńskiej i tego, czego doświadczyliśmy jako wspólnota po 10 kwietnia, nie da się wymazać czy usunąć tak, jak wymienia się kafle na trotuarze. (...) dopóki nie zostanie ujawniona cała prawda o tym, co stało się rankiem 10 kwietnia pod Smoleńskiem, nowy lokator pałacu powinien wiedzieć, że w tym miejscu będą gromadzić się ludzie, nie tylko po to, by troszczyć się o pamięć. Będą przychodzić, by domagać się wyjaśnienia tej tragedii. Wtedy zawsze można się odwołać do rozwiązania siłowego, a biorąc pod uwagę dziwną słabość prezydenta elekta Bronisława Komorowskiego do środowiska peerelowskich resortów siłowych, wcale nie należy tego wykluczać”.

Mógłbym mnożyć przykłady takich wypowiedzi. Bardzo emocjonalnych, przejmujących. Tworzą nastrój oporu i sprzeciwu. Rezultatem jest przekonanie, że każdy, kto żywi wątpliwości wobec tezy o katastrofie jako spisku, staje się podejrzany. Staje po tej samej stronie co generał Jaruzelski i Kiszczak. Jest kapłanem złych sił, błaznem, sprzedawczykiem i Bóg wie kim jeszcze. Prawdziwa Polska odsłoniła się w dreszczu, jaki przeszył serca Polaków 10 kwietnia. To wtedy znowu dosięgło Polaków prawdziwe przeznaczenie, to wtedy odsłonił się przed nimi istotny sens rzeczy. Dla niektórych autorów 10 kwietnia stał się momentem przebudzenia świadomości narodowej, nagłym doznaniem podobnym oświeceniu albo łasce wiary. Wreszcie odnaleźli sens. Zobaczyli, że za zwykłym, banalnym życiem, codziennym borykaniem się ze słabościami państwa i jego niewydolnością kryje się coś wielkiego. Coś absolutnego.

...
Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł, oddano głosów: 

KOMENTARZ DNIA

Tu nas znajdziesz: DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

"Ja bym odprawy nie oddał"

Powołanie przez MSP sekretarza stanu w KPRM p. Igora Ostachowicza na członka zarządu Orlenu oraz półmilionowa odprawa nowej minister p. Teresy Wasiak (z tytułu funkcji w spółce PKP) spowodowała lawinę - wręcz tsunami - fałszywego oburzenia, hipokryzji i obłudy, tak pośród polityków, przede wszystkim z opozycji, jak i przedstawicieli wszelkiej maści mediów. >>
common