Publicystyka
Wymiary sprawiedliwości
Celem lewicy jest oczyszczenie chrześcijaństwa z „historycznych naleciałości”. Takich jak ochrona życia od poczęcia do naturalnej śmierci czy małżeństwo rozumiane jako związek kobiety i mężczyzny – pisze publicysta
"Człowiek potrafi przyzwyczaić się do wszystkiego. Jeżeli człowiek przyzwyczai się do dobrego, to chwalić Boga. Problem zaczyna się wtedy, gdy przyzwyczai się do złego.
Trzy miesiące temu do muzeum obozowego w Oświęcimiu trafiły niezwykłe zdjęcia z prywatnego albumu Karla Hoeckera, esesmana z Auschwitz. Można na nich zobaczyć, czym „po godzinach” – jak pisze autorka reportażu – zajmowali się hitlerowcy „pracujący” w obozie. Na wypoczynek jeździli do Międzybrodzia Bialskiego. Widzimy słynnego doktora Mengele w towarzystwie Hoessa i innych oficerów. Roześmiani, zrelaksowani. Przyzwyczaili się do morderstw dokonywanych za płotem obozu. A jak jest dzisiaj? Inaczej, ale równie strasznie. Europejski Trybunał Sprawiedliwości w Strasburgu odrzucił właśnie odwołanie rządu polskiego w słynnej już sprawie Alicji Tysiąc.
W konsekwencji pani Tysiąc otrzyma 25 tys. euro odszkodowania plus koszty postępowania za to, że nie mogła zabić swojego dziecka. Mówiąc inaczej, żyjemy w świecie, w którym mama otrzymuje nagrodę za to, że bardzo chciała zabić swoje dziecko, ale jej nie pozwolono. To odszkodowanie będzie pochodzić z budżetu państwa, a więc z naszych podatków.
A co z sędziami, którzy wydali tak nieprawdopodobny wyrok? Zapewne na weekendy jeżdżą w różne urokliwe miejsca. Są uśmiechnięci, zrelaksowani. Przyzwyczaili się."
To dokładny cytat z artykułu wstępnego ks. Marka Gancarczyka (ks. Marek Gancarczyk, Siła przyzwyczajenia, GN nr 40/7.10.2007), który oburzył polskie feministki, wzbudził kontrowersje wśród kilku duchownych i rzekomo naruszył godność Alicji Tysiąc, stając się impulsem do kolejnej odsłony walki środowisk lewicowych w Polsce o niczym nieograniczony dostęp do aborcji, który jest kolejną odsłoną cywilizacyjnego starcia. Wstępniak naczelnego „Gościa Niedzielnego” należy przypomnieć bez zbędnych skrótów przede wszystkim dlatego, że jego zrozumienie nastręcza przedstawicielom naszego wymiaru sprawiedliwości niemałych problemów. Wyrok skazujący Sądu Okręgowego w Katowicach wraz z uzasadnieniem z 23 września 2009 r. oraz podtrzymanie tego wyroku przez Sąd Apelacyjny 5 marca 2010 r. powinny zostać wpisane do sylabusa ćwiczeń na wszystkich wydziałach prawa. Studenci przygotowujący się do trudnej roli prawnika mogliby dzięki temu dowiedzieć się, że czytanie ze zrozumieniem nie jest obowiązkiem sędziego, a treści uzasadnień do wyroków skazujących można czerpać z łamów „Gazety Wyborczej” i „Krytyki Politycznej”.
Byłoby to może i śmieszne, gdyby nie było jednocześnie straszne. Oto niezawisły sąd Rzeczypospolitej skazuje redaktora naczelnego najpoczytniejszego tygodnika katolickiego, który jest jednocześnie katolickim księdzem, za ocenę postępowania matki, która bez wyraźnych podstaw medycznych chciała zabić swoje dziecko, a za brak zapewnienia jej prawnych warunków do tego czynu skarży państwo polskie w Europejskim Trybunale Praw Człowieka.
Młodzi katolicy w Polsce powoli zaczynają sobie zdawać sprawę, że nie wystarczy ich coniedzielna obecność na mszy świętej i pląsy na Lednicy
Co więcej, w tej ocenie nie ma ani śladu porównania Alicji Tysiąc do zbrodniarzy hitlerowskich – jak twierdzi przewodnicząca składu sędziowskiego Sądu Okręgowego w Katowicach sędzia Ewa Solecka i co powtarza sędzia Sądu Apelacyjnego Ewa Tkocz. To sędziowie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka są zestawieni z hitlerowcami z obozu Auschwitz, którzy na co dzień wydawali wyroki śmierci, a w weekendy wypoczywali po ciężkiej pracy wraz z rodzinami, co zostało uwiecznione w szokującym albumie zdjęciowym z tamtego czasu.
Język nienawiści Kościoła
Ks. Marek Gancarczyk dokonał ostrej oceny i szokującego dla wielu porównania. Kiedy jednak się chwilę nad tym zastanowić, to nie ma w tym nic, co mogłoby szokować. Słowa katolickiego księdza są tylko rekapitulacją katolickiego stanowiska w sprawie ochrony życia podaną w publicystycznej formie.
Niektórzy katoliccy publicyści, w tym duchowni, po pierwszym wyroku krytykowali naczelnego „Gościa Niedzielnego” za nieewangeliczny język wypowiedzi. Jakby idąc tym tropem, sędziowie obu instancji pisali w uzasadnieniu wyroku o „języku nienawiści”, którym ks. Gancarczyk spowodował ból i krzywdę pani Alicji Tysiąc. A sędzia Ewa Tkocz ewidentnie myląc rolę sędziego z rolą biskupa Rzymu i wydawcy stwierdziła, że „chrześcijaństwo jest religią miłości i taki powinien być język „Gościa”.















