REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Nauka » Cywilizacja

Cywilizacja

Wielkie, gliniane żołnierzyki

Krzysztof Kowalski 19-06-2009, ostatnia aktualizacja 19-06-2009 17:54
Rysy twarzy każdego wojownika z terakoty były modelowane indywidualnie. Ceramiczni żołnierze mieli także indywidualną broń
źródło: Reuters
Rysy twarzy każdego wojownika z terakoty były modelowane indywidualnie. Ceramiczni żołnierze mieli także indywidualną broń

Sensacyjne wykopaliska. Słynna chińska armia z terakoty sprzed 2200 lat znów wychodzi spod ziemi. Wojsko było liczniejsze, niż dotychczas przypuszczano

Wykopaliska prowadzone są koło miasta Xi-an, starożytnej stolicy Chin (dziś w prowincji Szensi), w środkowej części kraju. Badania na tym stanowisku zostały wznowione kilka dni temu, po 25 latach przerwy.

Struktura naturalna

Terakotową armię odkryto w 1974 roku. Do dziś nie wiadomo, ilu liczy żołnierzy. Na podstawie wcześniejszych wykopalisk (wydobyto około 1000 figur, które są eksponowane w miejscowym muzeum) specjaliści szacowali, że cesarza strzegło ponad 8 tysięcy piechurów, 130 rydwanów zaprzężonych w 500 koni i 150 jeźdźców.

Figury są w zasadzie naturalnej wielkości, żołnierze mierzą od 180 do 190 cm wzrostu. Reprezentują różne formacje – piechotę, kopijników, kawalerzystów, łuczników, woźniców. W sposób widoczny wyróżniają się oficerowie. Nie ma również dwóch posągów o identycznych rysach twarzy. Prawdopodobnie tułowie fabrykowano seryjnie, ale głowy i ręce modelowano indywidualnie. Na przykład, archeolodzy wyróżnili wśród terakotowych żołnierzy 24 wzory wąsów. Chińscy naukowcy są przekonani, że jako modele dla glinianych żołnierzy służyli ludzie z różnych terytoriów, jakimi władał cesarz. Między innymi wyróżniają się twarze o rysach mongolskich. Każda figura była pomalowana tak, jak wyglądał prawdziwy żołnierz (jedna figura waży około 180 kg).

Zróżnicowane są także konie – jedne mają rozdęte chrapy, inne rozwarte pyski, postawione uszy, niektóre wyglądają na łagodne, inne na narowiste.

Są na posterunku

Już pierwsze dni tegorocznych wykopalisk przyniosły rewelacyjne wyniki, liczebność armii trzeba będzie zweryfikować, wojsko było liczniejsze, niż dotychczas przypuszczano. Na razie wykopaliska prowadzone są na stosunkowo niewielkim obszarze 660 metrów kwadratowych (33 x 20 m). Ale spod ziemi już wyłonili się kolejni dwaj piechurzy. Jak poinformował dr Cao Wei z miejscowego Muzeum Wojowników, najważniejszym i zarazem najbardziej spektakularnym odkryciem tegorocznej kampanii są dwa rydwany bojowe, każdy zaprzężony w czwórkę koni. Rydwany stoją w szyku, jeden obok drugiego, bardzo blisko siebie.

Oprócz tego archeolodzy znaleźli prawdziwy grot strzały wykonany z brązu. Figury zakopywano w rowach na głębokości 7 m. Doły były specjalnie przygotowywane, ziemię w nich ubijano, jest bardzo twarda, przypomina beton. Dno rowów wykładano cegłami, strop budowano z drewnianych belek podpieranych drewnianymi słupami, pokrywano je warstwą trzciny i gliny nieprzepuszczającej wody. Nad rowem usypywano kopiec ziemny wysokości dwóch, trzech metrów. Główny dół – z dotychczas rozpoznanych – ma 1230 m długości.

Archeolodzy odkopali również jeden dół pusty, bez wojska, prawdopodobnie nigdy nie został dokończony.

Walka o kolor

– Wszystkie terakotowe figury ludzi i koni były przed zakopaniem pomalowane. Niestety, barwniki wypłowiały, wybladły lub przestały w ogóle być widoczne. Dlatego zamierzamy odtworzyć pierwotną kolorystykę. Już jesteśmy do tego technicznie przygotowani, ale dodatkowo zwróciliśmy się o pomoc do specjalistów niemieckich, chemików – powiedział prof. Yuan Zongyi uczestniczący w wykopaliskach.

Terakotowa armia, nazywana starożytnym ósmym cudem świata, została wpisana w 1987 roku na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Jej właściciel, pierwszy cesarz Chin Szy Huang-ti, zjednoczył w jedno państwo zwalczające się księstwa, zreformował pismo, prawo, ujednolicił szerokość dróg, nakazał budowę wielkiego muru. Zmarł w 210 roku p. n. e. w wieku 50 lat. Jego historyczne zasługi są ogromne.

Ale też pozostawił po sobie wyjątkowo złą pamięć. Osoby, które w jakiś sposób mu się naraziły, kazał grzebać żywcem. Także żywcem pogrzebano służbę cesarza, w tym bezdzietne konkubiny, podczas jego pogrzebu. Swój pośmiertny pałac-mauzoleum rozpoczął budować na wiele lat przed śmiercią. Historycy szacują, że przy budowie pracowało przymusowo 700 tys. ludzi spędzonych z całego państwa. Cesarz spoczął w miedzianym sarkofagu. Nad grobowcem usypano 50-metrowe wzgórze i obsadzono je drzewami.

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Architektoniczna zagadka sprzed 1900 lat

Pozostałości tajemniczej budowli z czasów rzymskich odkopali w Norfolk brytyjscy badacze >>