REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Nauka » Kosmos

Kosmos

Wahadłowiec bez pilota

Krzysztof Urbański 24-04-2010, ostatnia aktualizacja 24-04-2010 00:27
Niepotrzebny mu pilot ani sterowanie z Ziemi. Pierwszy amerykański pojazd kosmiczny wielokrotnego użytku rozpoczął testy w kosmosie. Koncepcja przypomina wahadłowce. Podobnie jak promy kosmiczne fragmenty kadłuba i skrzydeł ma pokryte specjalnymi ceramicznymi płytkami, które będą zapobiegać przegrzewaniu podczas powrotu z kosmosu w atmosferę naszej planety. X-37 jest zdolny do znacznie dłuższego pobytu na orbicie niż prom kosmiczny. Może w kosmosie spędzić aż 270 dni. Zdolności te zawdzięcza wyposażeniu w najnowocześniejsze baterie litowo-jonowe i panele słoneczne.
źródło: Rzeczpospolita
Niepotrzebny mu pilot ani sterowanie z Ziemi. Pierwszy amerykański pojazd kosmiczny wielokrotnego użytku rozpoczął testy w kosmosie. Koncepcja przypomina wahadłowce. Podobnie jak promy kosmiczne fragmenty kadłuba i skrzydeł ma pokryte specjalnymi ceramicznymi płytkami, które będą zapobiegać przegrzewaniu podczas powrotu z kosmosu w atmosferę naszej planety. X-37 jest zdolny do znacznie dłuższego pobytu na orbicie niż prom kosmiczny. Może w kosmosie spędzić aż 270 dni. Zdolności te zawdzięcza wyposażeniu w najnowocześniejsze baterie litowo-jonowe i panele słoneczne.

Zdalnie sterowany pojazd kosmiczny poleciał w pierwszą próbną podróż

To pierwszy bezzałogowy pojazd wielokrotnego użytku w historii amerykańskich programów kosmicznych. Wystrzelony został w piątek w nocy (u nas była godz. 2.52) na pokładzie rakiety Atlas V z Bazy Sił Lotniczych na przylądku Canaveral na Florydzie. Pierwotnie miał być miniaturą wahadłowców, które wynosiłyby go na orbitę na grzbiecie.

Mały, ale sprytny

X-37 B jest ok. cztery razy mniejszy od promów. Ma nieco ponad 8 metrów długości, skrzydła rozpostarte na 4,6 metra. Wysokość pojazdu to 2,9 metra.

270 dni może pozostawać na orbicie pojazd amerykańskiej armii

Szczegółowe dane techniczne oraz koszty całego projektu są tajne. Wiadomo jednak, że kilka pierwszych lotów posłuży sprawdzeniu możliwości jego podzespołów w warunkach kosmicznych.

– Pojazd sam w sobie jest technologią, którą dysponujemy – powiedział Gary Payton, zastępca podsekretarza do spraw programów kosmicznych US Air Force. Jak będzie wyglądać misja?– Wysyłamy pojazd na orbitę, otwieramy ładownię, rozkładamy panele baterii słonecznych, sprawdzamy, jak działają pokładowe urządzenia nawigacji i sterowania, a potem sprowadzamy pojazd z powrotem na Ziemię.

Oprócz systemów nawigacji i kontroli sprawdzone zostaną także powłoki zabezpieczające przed wysoką temperaturą.

X-37B może na orbicie przebywać nawet 270 dni. Pentagon na razie nie określił, jak długo potrwa pierwszy próbny lot.

– Szczerze mówiąc, sami dokładnie nie wiemy, kiedy sprowadzimy go z powrotem na Ziemię – przyznał Payton. – To zależy od postępów w eksperymentach, jakie mamy zamiar przeprowadzać na orbicie.

Kontrolerzy lotu na bieżąco będą monitorować, jak sobie radzą automatyczne systemy sterowania. Siły Lotnicze odmówiły informacji, czy cokolwiek poza aparaturą badawczą zostało umieszczone w ładowni pojazdu.

Kiedy program testowy dobiegnie końca, szefostwo misji uruchomi silnik, który pozwoli pojazdowi zejść z orbity. Trudne przejście z przestrzeni kosmicznej w atmosferę Ziemi i lądowanie w Vandenberg Air Force Base w Kalifornii, na pasie startowym długości 4,5 kilometra, będzie ostatecznym sprawdzianem dla automatycznego systemu sterowania pojazdu. Zapasowym lotniskiem ma być baza Edwards, także w Kalifornii. Amerykańskie lotnictwo ujawniło, że w 2011 roku ma zamiar wysłać na orbitę kolejny prototyp tego pojazdu.

Program X-37 B amerykańska agencja NASA rozpoczęła w 1999 roku. Początkowo miał służyć do zapewnienia dostaw zaopatrzenia na Międzynarodową Stację Kosmiczną. W 2004 roku został przejęty przez Pentagon, który dalsze prace zlecił agencji zaawansowanych projektów wojskowych DARPA. W 2005 r. przeszedł test lądowania – został spuszczony z samolotu White Knight służącego do wynoszenia na orbitę prywatnych pojazdów kosmicznych. Od tego momentu ani NASA ani Pentagon nie chwaliły się tym pojazdem.

Świat usłyszał kilka tygodni przed obecną próbą. Prawdziwy cel, jaki stoi przed automatycznym pojazdem kosmicznym, jest tajny.

Kości zostały rzucone

Dr Joan Johnson-Freese z US Naval War College w Newport w stanie Rhode Island uważa, że wojskowi oczekują, iż pojazd ujawni jakieś nowe możliwości. – Jeśli tak rzeczywiście jest, to decydenci z US Air Force właśnie rzucili kośćmi i czekają, czy coś dobrego z tego wyniknie. Jeśli tak, to projekt będzie kontynuowany. Jeśli nie, pomysł powędruje do kosza.

Aura tajemniczości wokół programu X-37B sprowokowała spekulacje na temat tego, że pojazd może przybliżać nas do militaryzacji kosmosu.

– Nie wiem, czy nasz projekt można nazwać militaryzacją kosmosu – odpowiada Payton. – To przecież udoskonalona koncepcja promów kosmicznych. Siły lotnicze mają zadania w kosmosie, a nowy pojazd mógłby potencjalnie lepiej je wykonać.

– Wiadomo, że od dawna armia chciałaby mieć taki pojazd jak ten – powiedziała dr Joan Johnson-Freese sieci BBC. – To mógłby być manewrowalny satelita, który wykonywałby zadania bojowe bez ryzyka wyeliminowania przez przeciwnika. Mógłby być wykorzystany także do innych zadań, które dzisiaj pozostają w sferze fikcji.

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Europejski satelita odkrył ślady oceanu na Marsie

Instrument sondy Mars Express zidentyfikował oceaniczne dno sprzed miliardów lat >>