Opinie
Jan Pospieszalski: Chcą nas zastraszyć
- Zobaczyliśmy ludzi w żałobie, ale dumnych. Mówiących o tym, że odzyskują głos, ze wstają z kolan. Pewien starszy człowiek powiedział „oni zamknęli oczy, żebyśmy my mogli otworzyć”. Prostota i szczerość tych ludzi zrobiła na nas niesamowite wrażenie – mówi o filmie „Solidarni 2010” publicysta Jan Pospieszalski
„Jan Pospieszalski naruszył zasady obiektywizmu, szacunku i tolerancji, co jest naganne w sytuacji bolesnych przeżyć narodu” – czytamy w oświadczeniu Rady Etyki Mediów na temat filmu „Solidarni 2010”. Padają tam też słowa o manipulacji. Co pan na to?
Co mam powiedzieć? To oświadczenie jest oczywiście bardzo silnie nacechowane emocjonalnie, a mnie pozostaje przyjąć je do wiadomości. Każdy ma prawo oceniać. Ja się z tym stanowiskiem nie zgadzam i uważam je za niesprawiedliwe. Zarzuty uważam zaś za kompletnie chybione. Moim zdaniem Rada Etyki Mediów kompromituje się tym oświadczeniem.
Nie jest w tym oburzeniu odosobniona. Zarzut, że wraz z Ewą Stankiewicz zrobiliście jednostronny dokument, jest powszechny.
Mogę się zgodzić, że nasz dokument jest kontrowersyjny. Ale co to znaczy, że jest jednostronny?
To znaczy, że prezentuje tylko jeden pogląd.
Ale kogo miałem pytać o inne zdanie? Miałem iść do Rosjan czy do Palikota? Ewa Stankiewicz zrobiła dokument, który miał oddać klimat, jaki można było zaobserwować przed Pałacem Prezydenckim po tragedii pod Smoleńskiem. Naszym zdaniem to była absolutnie wyjątkowa chwila, a Ewie udało się uchwycić ten niezwykły fenomen. Przecież taki właśnie jest obowiązek każdego dokumentalisty. Po prostu poszliśmy do tych ludzi z kamerą, towarzyszyliśmy im i zapisaliśmy to, co oni czuli i mówili. Z tego, co tam zobaczyliśmy i co usłyszeliśmy, Ewa zmontowała film. Zobaczyliśmy ludzi w żałobie, ale dumnych. Mówiących o tym, że odzyskują głos, ze wstają z kolan. Pewien starszy człowiek powiedział „oni zamknęli oczy, żebyśmy my mogli otworzyć”. Jakaś dziewczyna dodała: „przez te łzy potrafimy jednak się policzyć. Widzimy ilu nas jest. Odradza się w nas solidarność. Polska może jeszcze być taka jaka sobie wymarzyliśmy...” Prostota i szczerość tych ludzi zrobiła na nas niesamowite wrażenie. Nigdy nie twierdziliśmy, że to jest jedyna wizja. To autorski obraz i tyle. O jakiej drugiej stronie tu mowa? Gdzie mieliśmy szukać tej drugiej strony?
Byłem 10 kwietnia pod pałacem i naprawdę nie słyszałem tam tylko głosów krytykujących media czy ludzi mówiących, że to był zamach, a premier ma krew na rękach.
W tym filmie jest masa przeróżnych wypowiedzi. On ma ponad półtorej godziny! Wypowiedzi, jakie w nim zamieściliśmy, w różnym stopniu angażują się w ocenę prezydentury Lecha Kaczyńskiego, wolności słowa w Polsce, stosunku do Rosjan czy inne sprawy. A że dominującą cechą większości wypowiedzi jest przesłanie: „przyszliśmy pod pałac, by oddać hołd prezydentowi, przeprosić go za oportunizm i nasz brak odwagi, bo nie protestowaliśmy, gdy zewsząd słychać było szyderstwa”, owszem. Tak właśnie było!
Ale zabrakło waszej reakcji na stwierdzenie, że Donald Tusk ma krew na rękach. Pan naprawdę tak uważa? Podpisuje się pan pod takim stwierdzeniem?
Absolutnie się nie podpisuję! Poza tym to zdanie powiedziane jest w trybie warunkowym, jako rodzaj dywagacji. Ale też nie odbieram ludziom prawa do wyrażania takich opinii. Myśmy naprawdę nic nie wkładali tym ludziom w usta. Oni tak mówili. Więcej – padało wiele mocniejszych tekstów, które w filmie się nie znalazły. Wycofaliśmy na przykład ataki na Hannę Gronkiewicz-Waltz, że ludzie zostali przez nią upokorzeni z powodu złej organizacji służb miejskich. Od razu powiem też o Rosjanach i teoriach na temat zamachu, bo wiem, że na pewno padnie takie pytanie...
No właśnie...
Oczywiście, że ludzie mówili, że słyszą różne wersje i się tego boją. Pytanie, czy to czasem nie był zamach, pierwszy raz usłyszałem nie pod pałacem, ale od członków Rodzin Katyńskich podczas powrotu pociągiem z Katynia. I trudno się dziwić, że ktoś, kto dziś ma 80 lat, a Rosjanie zamordowali mu ojca strzałem w tył głowy i przez 50 lat się tego wypierali, stawia dziś takie pytania, widząc ogrom tej nowej tragedii. Tych ludzi ponownie dopadły demony przeszłości i ja rozumiem, że oni się boją.
Zrozumienie lęku to jedno. Ale niektórzy uważają, że to, co robiliście, to było jątrzenie.















