Koniec marzeń o partnerstwie z Litwą
Skończył się jeden z ciągnących się latami sporów polsko-litewskich. Niestety, skończył się niedobrze.
Okazało się, że państwo litewskie z natury jest niechętne odmiennościom narodowym. Niechętne do tego stopnia, że nie akceptuje w nazwiskach liter nieobecnych w alfabecie litewskim, takich jak "ń", "ü", czy "w".
Wynika to z piątkowej decyzji Trybunału Konstytucyjnego na Litwie. Decyzji ostatecznej. Niby nazwisko w wersji polskiej będzie można sobie wpisać do paszportu, ale nie na głównej stronie, nie tam, gdzie się go szuka, nie tam, gdzie przedstawia się światu swoją tożsamość. Tam będzie wyłącznie po litewsku. Prawdziwe nazwisko, zgodnie z litewską konstytucją, jest tylko po litewsku.
To jest smutna wiadomość nie tylko dla mniejszości polskiej na Litwie, choć pisownia nazwisk mniej ją niepokoi niż sprawy polskiego szkolnictwa czy zwrotu ziemi.
Także dla Polaków z Polski, polityków i publicystów, którzy wierzyli w partnerstwo polsko-litewskie. Przez kilkanaście lat mimo wszystko wierzyliśmy w obietnice składane przez polityków litewskich – od prezydentów przez premierów po posłów litewskiego Sejmu – że polskie nazwiska lada moment będą pisane po polsku, że to żaden problem, że to jakiś urzędnik coś tam blokuje albo są trudności techniczne.
Takie zapewnienia składała też nowa prezydent Dalia Grybauskaite, która po kilku latach pobytu w Brukseli na stanowisku komisarza wydawała się znawczynią i zwolenniczką tolerancji wobec mniejszości.
Kilkanaście lat trwało, zanim uzyskaliśmy ostateczną odpowiedź z Litwy w sprawach dla nas ważnych. I jest ona negatywna. Pewnie zmieni to podejście Polski do Litwy. Bo kto zechce czekać kolejne lata, by znowu usłyszeć podobny wyrok Trybunału. Nawet jeżeli po drodze padłoby z ust litewskich polityków sto zapewnień o partnerstwie strategicznym i tysiąc obietnic w sprawie Polaków na Wileńszczyźnie.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ z Kyocerą
Dostęp SMS
WYŚLIJ
Licencjonowanie
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook
co to jest?
