Teatr

Obraz życia z PRL zamiast intymnych marzeń licealisty

Aleksandra Bożek i Waldemar Barwiński
Teatr Na Woli, Krzysztof Bieliński Krzysztof Bieliński
"Madame" w Teatrze Na Woli to błyskotliwe przedstawienie, ale wbrew autorowi polityka wygrała w nim z miłością - pisze Jan Bończa-Szabłowski
Wbrew tytułowi „Madame" to ironiczny portret artysty z czasów młodości spędzonej w latach PRL. Łączy  co najmniej kilka gatunków. Odznaczająca się językową elegancją i erudycją powieść polityczna miesza się z sensacyjną oraz romansem z erotycznym dreszczykiem. Zobacz fotosy z filmu
Dojrzewający u schyłku lat 60. bohater opowiada o fascynacji piękną i tajemniczą nauczycielką francuskiego. Dla żyjącego w czasach gomułkowskich licealisty „tajemnicza nieznajoma" była nie tylko kwintesencją kobiecości, ale też symbolem wolności i apoteozą zachodniej kultury. Debiutancka powieść Antoniego Libery przyniosła polskiemu znawcy Becketta rozgłos i uznanie. Nominowana była do Nagrody Nike, na świecie przełożona na ponad 20 języków i znalazła się m.in. w finale IMPAC Dublin Literary Award 2002.
Powieścią szybko zainteresowali się twórcy filmowi i teatralni. Autor niechętnie godził się na adaptacje, zdając sobie sprawę, że siła utworu leży w jego języku, a przełożenie jej wprost na obrazy, bez koniecznej ironii, byłoby nieporozumieniem. Tadeusz Słobodzianek adaptację zamówił u Marii Wojtyszko, a reżyserię powierzył czeskiemu inscenizatorowi Jakubowi Krofcie, który z powodzeniem zrealizował wcześniej w Warszawie „Sekretny dziennik Adriana Mole'a". W Teatrze Na Woli powstało błyskotliwe przedstawienie, a najlepiej wypadła panorama życia w PRL: absurdy codzienności, konfrontacja licealistów pełnych marzeń z twardogłowymi przedstawicielami władzy. Klimat współtworzy wykonywana na żywo muzyka z tamtych lat. Świetnie poprowadzone są sceny zbiorowe: zatłoczony autobus, pokazany w tonacji biało-czarnej marsz z „Carmen" czy rozmowy z urzędnikami. Twórcy wykazali się fantazją i sporym poczuciem humoru, zarówno gdy opowiadają o erotycznych marzeniach bohatera, jak i – wyświetlanej na tiulu – pamiętnej wizycie Comédie Francaise w Warszawie. Wiele postaci powieści rozpisanych zostało na dziewięciu aktorów, zaś Stanisław Brudny jako Picasso, Paweł Domagała jako policjant, role zagrane przez Annę Gryszkównę, Agatę Wątróbską to perełki. Największy niedosyt pozostawia para głównych bohaterów. Antoni Libera sugestywnie nakreślił  obraz rozwijającej się fascynacji młodego, wrażliwego marzyciela do pięknej, zmysłowej i dużo starszej nauczycielki. W spektaklu relacje Waldemar Barwiński – Aleksandra Bożek to właściwie układ partnerski, nie ma tu tajemnicy, pożądania, a jedyny obraz na granicy perwersji to scena ze skaleczonym palcem. Po raz kolejny polityka wygrała z miłością.                      
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL