Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Euro 2012

Dru­ży­na, która wyszła z mgły

Mario Balotelli (w œrodku) wreszcie przestaje być groŸny dla własnej drużyny, a zaczyna być niebezpieczny dla przeciwników
AFP, GIUSEPPE CACACE GIUSEPPE CACACE
Wy­da­wa­ło się, że piłkarze z Italii oduczyli się pięknej gry. Na szczęœcie trener Cesare Prandelli miał inne zdanie
Kiedy Cesare Prandelli podejmował się pracy z reprezentacjš, ostrzegał: sam awans na mistrzostwa Europy będzie sukcesem, trzeba zaczšć pracę od poczštku. Włosi właœnie wrócili z mundialu w RPA, gdzie zamiast bronić mistrzostwa wywalczonego cztery lata wczeœniej, dokonali rzadkiej sztuki. W grupie z Paragwajem, Słowacjš i Nowš Zelandiš zajęli ostatnie miejsce, co oczywiœcie odebrano jako kompromitację. Wybór Prandellego miał wskazywać kierunek, skšd przyjdzie odnowa. W Serie A prowadził on Fiorentinę i właœnie styl gry tej drużyny spodobał się szefom włoskiej piłki na tyle, by zaryzykować. Prandelli  chciał zmienić włoski futbol nie tylko na boisku, ale też poza nim. Uważał, że piłkarz, który zakłada błękitnš koszulkę, musi mieć œwiadomoœć tego, że reprezentuje kraj.

Rada mędrców

W tym czasie z włoskiej ligi zaczęły uciekać gwiazdy, prestiż rozgrywek leciał na łeb na szyję. Inter co prawda w 2010 roku wygrał Ligę Mistrzów, ale prowadził go Portugalczyk Jose Mourinho, a w finale na boisku w pierwszym składzie nie pojawił się żaden Włoch. Jeszcze wczeœniej Italia przegrała z Polskš i Ukrainš batalię o organizację mistrzostw Europy, a to miał być dla Włochów impuls do zmian. Było tak niedobrze, że zebrała się rada mędrców. Najstarsi włoscy trenerzy z szefami federacji zapowiedzieli wprowadzenie nowego systemu szkolenia młodzieży. Włosi chcieli pójœć œladem Niemców, którzy na Euro 2004 nie wyszli z grupy, i postanowili rozpoczšć pracę od podstaw.

Urodzony na spalonym

Prandellemu pomógł Juventus Turyn, który narodził się na nowo, z nowoczesnym stadionem i Włochami w podstawowej jedenastce. Nowy selekcjoner potrafił odcišć się od piłkarzy, którzy w Niemczech wywalczyli mistrzostwo œwiata. Zostawił tylko najlepszych i tak Gianluigi Buffon, Daniele de Rossi czy Andrea Pirlo stali się przywódcami nowej drużyny. Pirlo  przeżywa dziœ  drugš młodoœć, Buffon broni wspaniale, a De Rossi jest sercem drużyny. Włosi wreszcie grajš tak, że można ich kochać nie tylko za taktykę i żelaznš obronę. Mario Balotelli i Antonio Cassano nie pasowali Prandellemu do koncepcji, bo lubili rozrabiać poza boiskiem, ale kiedy kariery w reprezentacji skończyli Alessandro del Piero, Filippo Inzaghi czy Francesco Totti, w niepamięć odszedł stary, włoski sposób atakowania. O Inzaghim mówiono: urodził się na linii spalonego, irytował próbami wymuszenia. O Tottim: gdy otwierały się drzwi  pokoju hotelowego, w którym mieszkał, najpierw wychodziło jego przeroœnięte ego, a na człowieka trzeba było poczekać dłużej. Teraz jest inaczej. Prandelli potrafił ujarzmić nawet Balotellego i wykorzystać go dla dobra drużyny. Trenerowi nie brak odwagi. Kiedy w ostatnim sparingu przed Euro jego drużyna przegrała 0:3 z Rosjš, nie bał się wywrócić do góry nogami taktyki na pierwsze spotkanie z Hiszpaniš. Wystawił drużynę z trzema obrońcami, z pomocnikiem De Rossim na stoperze. Udało się zremisować 1:1. Włosi roœli z każdym meczem, a w półfinale pokazali, że dojrzeli do naprawdę wielkich rzeczy.

Powtórka z korupcji

Prandelli przywiózł na Euro drużynę zdziesištkowanš kontuzjami. Najważniejszym ogniwem w jego ataku miał być Giuseppe Rossi, ale kiedy wyleczył długotrwały uraz, zaraz przyplštał się kolejny. W trakcie turnieju z kontuzjš walczył Giorgio Chiellini, problemy mieli też Ignacio Abate i Andrea Barzagli. Tuż przed turniejem do oœrodka treningowego w Coverciano przyjechała policja w zwišzku z kolejnš aferš korupcyjnš, w której podejrzani sš kadrowicze. Domenico Criscito został skreœlony z kadry przez trenera, a gdy okazało się, że także Buffon dokonał dziwnego przelewu na ponad milion euro, Prandelli powiedział, że jego drużyna być może w ogóle na Euro nie powinna jechać. W 1982 roku Włosi zostali mistrzami œwiata tuż po aferze Totonero, w 2006 roku okazali się najlepsi zaraz po tym, gdy Juventus Turyn został przesunięty do Serie B za korupcję. Teraz historia może się powtórzyć. Różnica jest taka, że dziœ Włochom można kibicować nie dlatego, że grajš na przekór złym czasom. Oni po prostu grajš pięknie.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL