Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Jak zarzšdzać wydatkami

Przybywa bibliofilów, drożejš białe kruki

Rzeczpospolita
Rozmowa z Michałem Niesiołowskim z antykwariatu ksišżkowego Atticus
[b]RZ: Od 1996 roku przy Krakowskim Przedmieœciu w Warszawie istnieje antykwariat ksišżkowy Juliusza Kłosińskiego Atticus (www.atticus.pl). Parę miesięcy temu otworzyliœcie panowie obok drugi antykwariat ksišżkowy. Aż tak przybyło kolekcjonerów?[/b] Michał Niesiołowski: Tak. Zwłaszcza młodych około trzydziestki. W zeszłym roku nastšpił przełom, coraz więcej osób kupuje dawne ksišżki. [b]Nie przeszkadza im fakt, że ksišżki w waszej ofercie w widoczny sposób sš droższe niż w innych antykwariatach?[/b]
Klienci doceniajš to, że zawsze warto do nas przyjœć. Uważajš, że lepiej przeznaczyć czas na czytanie niż tracić go na szukanie. Cena jest ważna, ale najważniejsze sš emocje, że się zdobyło upragnionš rzecz. To, co gdzie indziej wystawiane jest tylko na aukcji, u nas można kupić z półki. Na aukcji trzeba podjšć decyzję w ułamkach sekund, u nas jest czas na zastanowienie się. Mamy wielu stałych klientów. Znajdujš u nas bogaty wybór ksišżek powojennych i starszych. Za 12 tys. zł sprzedaliœmy pierwsze wydanie „Poezji” Mickiewicza z 1822 roku. Negocjujemy przyjęcie do sprzedaży ciekawego inkunabułu. Mamy w ofercie ok. 20 tys. tytułów, w tym na naszej stronie w Interncie ok. 11 tys. [b]Jeœli chodzi o pozycje przydatne kolekcjonerom, to warto hurtem kupić zawartoœć dwóch regałów. Na rynku w jednej firmie nie znajdzie się tak ciekawego zestawu.[/b] Na tych dwóch regałach jest ok. 500 ksišżek, to gotowa biblioteka kolekcjonera, miłoœnika sztuki. Odtwarzanie takiego zestawu zajęłoby nam ok. dwóch miesięcy intensywnych poszukiwań. [b]Co szczególnie drożeje?[/b] Ksišżki z autorskimi dedykacjami, które sš coraz chętniej kolekcjonowane. Egzemplarze z dedykacjami majš coraz wyższe ceny w stosunku do tych samych edycji, ale bez dedykacji. Niedawno sprzedaliœmy za 420 zł tomik Jana Sztaudyngera z lat 50. z dedykacjš i czterema odręcznie wpisanymi fraszkami, które być może widniejš tylko na tym egzemplarzu i nie sš znane literaturoznawcom. Sama ta ksišżeczka bez autorskich wpisów kosztowałaby ok. 40 zł. Za 450 zł sprzedaliœmy tomik Tymoteusza Karpowicza „Kamienna muzyka” z dedykacjš autora dla Zbigniewa Herberta, do tego dołšczony był list. Sam tomik bez wpisu kosztowałby najwyżej 30 zł. Sprzedaliœmy za 1200 zł album artysty Johna Haertfielda z dedykacjš dla polskiego awangardowego artysty Mieczysława Bermana. Mamy za 540 zł „Wiersze zebrane” Jarosława Iwaszkiewicza z 1938 roku z autorskš dedykacjš. Bez niej ksišżka kosztowałaby ok. 60 – 70 zł. [b]WyraŸnie drożejš pierwsze wydania wybranych polskich ksišżek z drugiej połowy XX wieku. [/b] Pierwsze wydanie „Cybieriady” Lema kosztuje 60 zł, gdy kolejne można kupić za połowę tej ceny. W tym wypadku klienci nawet nie pytajš o różnice w cenie. Jest dla nich oczywiste, że drożej kosztujš nawet pierwsze wydania z lat 60. czy 70. Pochodzšca z 1956 roku pierwsza edycja „Poematu dla dorosłych” Adama Ważyka kosztuje 120 zł, a następne tylko 30 zł. Drożejš też tomiki ilustrowane przez wybitnych artystów. Pierwsze wydanie „Iwony Księżniczki Burgunda” ilustrowane przez Kantora niedawno kosztowało 120 zł. Teraz miałoby dwa razy wyższš cenę. [b]Do eleganckiej dekoracji wnętrza można kupić zabytkowe papiery wartoœciowe, mapy, grafiki.[/b] Rzadko pojawia się papier wartoœciowy Fabryki Porcelany i Wyrobów Ceramicznych Ćmielów SA z 1920 roku, o nominale 1000 marek polskich. Ta piękna litografia 20 na 30 cm kosztuje 450 zł. Towarzystwo Kredytowe Ziemskie w Warszawie w 1929 roku wydało szeœcioprocentowy list zastawny na okaziciela, opiewajšcy na 1000 franków francuskich. Kosztuje on 650 zł, gdy dwa lata temu miał cenę ok. 450 zł. Ten wyjštkowy piękny projekt stworzyła Zofia Stryjeńska. Jeœli chodzi o grafikę artystycznš, to niedawno sprzedaliœmy za 800 zł rzadki miedzioryt „Krakowskie Przedmieœcie” Jerzego Millera. To ciekawe ujęcie pochodziło prawdopodobnie z lat 50. Mamy „Panoramę Warszawy” tego artysty za 650 zł, gdy dwa lata temu taki miedzioryt kosztował ok. 240 zł. Poszukiwane sš przede wszystkim mapy Polski. Œrednie ceny kolorowanych w epoce miedziorytów, które majš 200 – 300 lat, wynoszš ok. 3 – 3,5 tysišca. [b]Chętnie kupowane sš fotografie.[/b] Mieliœmy zdjęcia Jana Bułhaka po 200 – 300 zł. Dziœ kosztujš ok. 1200 zł. Powodzeniem cieszš się zdjęcia Zdzisława Beksińskiego. Dwa lata temu kosztowały 800 – 900 zł, a teraz ich cena wynosi 4 – 5 tys. Mamy zdjęcie z Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk z 1865 roku, na którym widniejš wielcy rosyjscy pisarze, m.in. Dostojewski, Turgieniew, Lermontow, Gogol. Odbitka w kolorze sepii 6 na 9 cm kosztuje 4,5 tys. Jest w ofercie bogaty zestaw wydawanych w PRL reprintów ważnych polskich dzieł. [b]Warto znać aktualne ceny. Może zamiast reprintu opłaca się kupić oryginał?[/b] Ma on na pewno wyższš wartoœć inwestycyjnš, bo oryginały istotnie drożejš. Na przykład wydany w 1938 r. reprint Stanisława Łozy „Czy wiesz, kto to jest?” kosztuje 240 zł. Natomiast oryginał w bardzo dobrym stanie sprzedaliœmy za 900 zł. Mamy za 650 zł ładny egzemplarz, ale w trochę gorszym stanie od sprzedanego. Przy okazji zwróćmy uwagę, że warto dbać o ksišżki, bo tylko za egzemplarze w idealnym stanie właœciciel może dostać najwyższš kwotę. Poszukiwane sš i przez to drożejš dzieła o podstawowym znaczeniu dla polskiej kultury, np. „Dzieje rezydencji na Kresach Rzeczypospolitej” Romana Aftanazego, wydane przez Ossolineum. Komplet kosztuje dziœ ok. 2,5 tys. zł. Gdy jeszcze niedawno można go było zdobyć za ok. 1,2 tysišca. Tego typu edycje kupowane sš najczęœciej przez sentyment. Klienci mówiš, że w polskim domu muszš być tytuły, do których z ciekawoœciš się zaglšda. Piękne edycje kupowane sš też jako dekoracja. Doskonale prezentujš się na półkach. [b]Ma pan 37 lat, kilkanaœcie lat pracuje pan jako antykwariusz. Bibliofile ceniš sobie kontakt z panem, pana wiedzę, poczucie humoru. Kojarzy się pan im z legendarnymi przedwojennymi antykwariuszami, którzy pracowali jeszcze 20 lat temu: Stanisławem Cieœlawskim, Zdzisławem Farbiszewskim.[/b] Kiedyœ odwiedził naszš firmę poeta Zbigniew Herbert. Wizyta trwała kilka godzin. To był rodzaj spaceru po półkach. Tłumaczył mi: „To jest dobre, ponieważ...”. Dużo uczę się od klientów. To wyjštkowa przygoda. Odwiedzał nas sędziwy pan Edmund Neustein, który przez blisko pół wieku prowadził polski antykwariat i księgarnię w Tel Awiwie. Wtedy zrozumiałem, że im dłużej antykwariusz pracuje, tym większš wiedzę zdobywa, więc to zawód dobry na całe życie.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL