Matkom trzeba pomóc, ale czy wszystkim?

aktualizacja: 25.05.2012, 20:05
Anita Błaszczak
Anita Błaszczak
Foto: Fotorzepa, dp Dominik Pisarek

Co trzecia pracująca Polka w niedawnym badaniu firmy Millward Brown SMG/KRC oceniła, że atmosfera w jej firmie nie sprzyja urodzeniu dziecka.

Badanie przeprowadzono w ramach konkursu "Mama w pracy", który promuje firmy stwarzające najlepsze warunki dla matek i ojców. Także tych, którzy wracają do pracy po urlopie wychowawczym. Okazuje się jednak, że niektórzy nie mają do czego wracać, bo w firmie czeka już na nich wypowiedzenie.
Badanie przeprowadzono w ramach konkursu "Mama w pracy", który promuje firmy stwarzające najlepsze warunki dla matek i ojców. Także tych, którzy wracają do pracy po urlopie wychowawczym. Okazuje się jednak, że niektórzy nie mają do czego wracać, bo w firmie czeka już na nich wypowiedzenie.
Stąd pomysł nowego wiceministra pracy, by stworzyć przedsiębiorcom konkretne, finansowe zachęty do zatrudnienia takich rodziców, wydaje się chwalebny. Co więcej, można go potraktować jako odpowiedź na zarzuty, że decyzji o podniesieniu wieku emerytalnego nie towarzyszą inne działania  - choćby takie, by zaktywizować osoby bierne zawodowo. W tym kobiety stanowiące gros z1,5 mln osób, które nie pracują, by móc spełniać obowiązki rodzinne.
Stąd pomysł nowego wiceministra pracy, by stworzyć przedsiębiorcom konkretne, finansowe zachęty do zatrudnienia takich rodziców, wydaje się chwalebny. Co więcej, można go potraktować jako odpowiedź na zarzuty, że decyzji o podniesieniu wieku emerytalnego nie towarzyszą inne działania  - choćby takie, by zaktywizować osoby bierne zawodowo. W tym kobiety stanowiące gros z1,5 mln osób, które nie pracują, by móc spełniać obowiązki rodzinne.
Jednak nawet przy najbardziej chwalebnych intencjach warto spytać o ich ekonomiczny sens  - szczególnie w sytuacji gospodarczej niepewności, do tego w kraju, który nie należy do najbogatszych państw Unii Europejskiej.
Jednak nawet przy najbardziej chwalebnych intencjach warto spytać o ich ekonomiczny sens  - szczególnie w sytuacji gospodarczej niepewności, do tego w kraju, który nie należy do najbogatszych państw Unii Europejskiej.
Jak rozumiem, dopłaty do stanowisk tworzonych dla rodziców wracających z urlopów wychowawczych oraz dodatki do ich zarobków mają zachęcić kobiety do rodzenia dzieci bez obawy, czy znajdzie się potem dla nich praca. Z tym że najpierw trzeba zachęcić pracodawców (liczących przecież koszty) do tworzenia nowych stanowisk pracy. A to oznacza, że dopłaty muszą być odpowiednio atrakcyjne. Czy państwo na pewno będzie stać na takie wsparcie dla wszystkich rodziców wracających z urlopów wychowawczych? I czy faktycznie wszyscy takiego wsparcia potrzebują?
Jak rozumiem, dopłaty do stanowisk tworzonych dla rodziców wracających z urlopów wychowawczych oraz dodatki do ich zarobków mają zachęcić kobiety do rodzenia dzieci bez obawy, czy znajdzie się potem dla nich praca. Z tym że najpierw trzeba zachęcić pracodawców (liczących przecież koszty) do tworzenia nowych stanowisk pracy. A to oznacza, że dopłaty muszą być odpowiednio atrakcyjne. Czy państwo na pewno będzie stać na takie wsparcie dla wszystkich rodziców wracających z urlopów wychowawczych? I czy faktycznie wszyscy takiego wsparcia potrzebują?
Nawet bogate państwa, które bardzo dbają o politykę prorodzinną, wspierają przede wszystkim liczniejsze rodziny. W tym bowiem przypadku powrót matki do pracy po odchowaniu trójki czy czwórki dzieci naprawdę graniczy z cudem. O ile rok czy dwa lata przerwy można łatwiej nadrobić, to po czterech, pięciu czy dziesięciu latach spędzonych z maluchami wypada się z rynku pracy na dobre. I na nic się zdadzą kończone w międzyczasie kursy czy studia podyplomowe  - pracodawca pyta zwykle o praktykę. Takim matkom naprawdę trzeba pomóc w powrocie na rynek pracy. Co więcej da się to zrobić mniejszym kosztem. Jest więc szansa, że projekt przetrwa falę kryzysowych cięć.
Nawet bogate państwa, które bardzo dbają o politykę prorodzinną, wspierają przede wszystkim liczniejsze rodziny. W tym bowiem przypadku powrót matki do pracy po odchowaniu trójki czy czwórki dzieci naprawdę graniczy z cudem. O ile rok czy dwa lata przerwy można łatwiej nadrobić, to po czterech, pięciu czy dziesięciu latach spędzonych z maluchami wypada się z rynku pracy na dobre. I na nic się zdadzą kończone w międzyczasie kursy czy studia podyplomowe  - pracodawca pyta zwykle o praktykę. Takim matkom naprawdę trzeba pomóc w powrocie na rynek pracy. Co więcej da się to zrobić mniejszym kosztem. Jest więc szansa, że projekt przetrwa falę kryzysowych cięć.
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE