Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Nieruchomoœci

Reprywatyzacja jest jak goršcy kartofel

Rzeczpospolita
Dekret o gruntach warszawskich, który miał posłużyć odbudowie stolicy, został wykorzystany do odebrania jej mieszkańcom właœciwie wszystkich nieruchomoœci – mówi adwokat Jan Stachura, którego kancelaria prowadzi wyłšcznie tzw. sprawy dekretowe
Co się kryje pod okreœleniem: grunty warszawskie? Jan Stachura: Stworzył je dekret z 26 paŸdziernika 1945 r. o własnoœci i użytkowaniu gruntów na obszarze m.st. Warszawy, zwany potocznie dekretem o gruntach warszawskich. W art. 1 przewiduje on, że wszelkie grunty na obszarze m.st. Warszawy przechodzš z dniem jego wejœcia w życie na własnoœć gminy m.st. Warszawy. Sš to więc tereny znajdujšce się w granicach administracyjnych stolicy 21 listopada 1945 r. Generalnie pokrywajš się z obszarem tzw. starej Warszawy. Dekret nie obejmował dzisiejszych nowych dzielnic. Słychać jednak opinie, że był konieczny. Miasto leżało w gruzach, należało zaczšć jak najszybszš odbudowę, a los większoœci właœcicieli nieruchomoœci pozostawał nieznany.
Trzeba było wprowadzić mechanizm, który pozwalał na natychmiastowe przejęcie nieruchomoœci przez miasto. Moim zdaniem tego aktu nie można rozpatrywać w oderwaniu od ówczesnych okolicznoœci, a zajęcie czyjejœ nieruchomoœci, np. w celu odgruzowania, musiało mieć podstawę prawnš. Ile nieruchomoœci zostało objętych dekretem? Około 20 tys. Co do 16 tys. złożono wnioski o zwrot nieruchomoœci. Z mocy dekretu skomunalizowano jednak tylko grunty, tymczasem ludzie utracili również budynki. Budynki pozostawały własnoœciš dotychczasowych właœcicieli nieruchomoœci do ostatecznej odmowy przyznania własnoœci czasowej. Art. 7 dekretu przewidywał, że dotychczasowy właœciciel gruntu, jego prawni następcy bšdŸ użytkownicy, mogš w cišgu 6 miesięcy od objęcia gruntu przez gminę zgłosić wniosek o przyznanie prawa wieczystej dzierżawy (czyli użytkowania wieczystego) lub prawa zabudowy. Czy zna pan przypadki, w których takš własnoœć przyznano? Bo ja nie. Regułš była decyzja odmowna. Przeważnie w ogóle nie rozpatrzono wniosków dotyczšcych domów jednorodzinnych. Poza tym znacjonalizowano wszystkie nieruchomoœci warszawskie. Art. 7 ust. 2 dekretu zastrzegał, że jedynym kryterium przyznania właœcicielom nieruchomoœci lub odmowy była możliwoœć wykorzystania jej zgodnie z planem zabudowy. Czy były nieruchomoœci wykorzystywane zgodnie z takim planem? Raczej nie. Decyzje odmowne nie były oparte na obowišzujšcym planie, choć w latach 1946 – 1949 uchwalono ich w stolicy ponad 100, a co do pozostałych nieruchomoœci obowišzywał stan przedwojenny. W decyzjach odmownych najczęœciej używano sformułowania: „Zgodnie z opracowywanym planem nieruchomoœć jest przeznaczona pod użytecznoœć publicznš”. Albo: „Zwrot tak dużego budynku byłby popieraniem własnoœci kapitalistycznej”. Odmawiano, „ponieważ obywatel nie uczestniczy w odbudowie Polski Ludowej” lub „nie współpracuje z komitetem blokowym”. Jest rzeczš oczywistš, że takie decyzje rażšco naruszały prawo. Jakie skutki wywołał dekret o gruntach warszawskich? Odebrano w zasadzie wszystkie nieruchomoœci warszawskie. Jego celem była odbudowa stolicy, a wywołał skutki typowo nacjonalizacyjne, z którymi borykamy się do dziœ. W Urzędzie m.st. Warszawy leży około 15 tys. wniosków o zwrot nieruchomoœci warszawskich. Jakie warunki muszš spełnić osoby starajšce się o taki zwrot? Powinny przede wszystkim uregulować sprawy spadkowe. Bez wykazania interesu prawnego nie można uzyskać wglšdu do akt nieruchomoœci i nie wiadomo, czy wniosek dekretowy został w ogóle złożony, czy we właœciwym terminie, czy zapadła decyzja, i jaka. Wiele osób uważa, że wystarczy powołanie się w piœmie do urzędu: jestem wnukiem, siostrzeńcem itp. przedwojennego właœciciela nieruchomoœci, zastrzegam sobie prawo do jej zwrotu i zakazuję jakiegokolwiek dysponowania niš. Tego rodzaju zastrzeżenia nie majš żadnego znaczenia prawnego. Zgodnie z przepisami, miasto czy Skarb Państwa nie może dysponować nieruchomoœciš wyłšcznie wtedy, kiedy toczy się postępowanie majšce wykazać, że nacjonalizacja nieruchomoœci była sprzeczna z prawem. Nie wszystkie tego rodzaju sprawy sš też do wygrania, ponieważ powojenne plany przeznaczały wiele nieruchomoœci na cele użytecznoœci publicznej. Dekret przewidywał, że osoby, które nie złożyły wniosku, albo ich wniosek nie został uwzględniony, otrzymajš odszkodowanie w miejskich papierach wartoœciowych. Miało być wypłacone po ukazaniu się przepisów wykonawczych, które oczywiœcie nigdy się nie ukazały. A w 1985 r., w ustawie o gospodarce gruntami, prawo do odszkodowania i do działek zamiennych po prostu wygaszono. Byli właœciciele takich nieruchomoœci czy też ich spadkobiercy mogš się ubiegać o ich zwrot bšdŸ o odszkodowanie, tylko jeżeli zostały przejęte z naruszeniem prawa. Czy dużo ludzi odzyskało w ten sposób nieruchomoœci? Zwroty rozpoczšł prezydent Marcin Œwięcicki. Kontynuowali to następni prezydenci stolicy, reprezentujšcy właœciwie wszystkie opcje polityczne. Prezydent Lech Kaczyński wprowadził natomiast zasadę, że gdy budynek zajmujš najemcy tzw. kwaterunkowi, decyzja, czy taki dom zwrócić, jest zastrzeżona osobiœcie dla niego. Nie budzi to mojego zdziwienia ze względu na skutki społeczne. Przecież z chwilš reprywatyzacji takiego budynku skokowo rosnš czynsze. Stšd opory przeciwko zwrotom nieruchomoœci i powstajšce organizacje obrony lokatorów. Albo stosujemy prawo, albo nie. Skoro art. 7 dekretu mówi, że jedynš przesłankš, czy zwrócić nieruchomoœć, czy też jej nie zwracać, sš zapisy planu zabudowy, nie ma żadnego znaczenia, czy sš najemcy kwaterunkowi. W państwach UE osobom, których nie stać na płacenie urynkowionych czynszów, pomaga państwo, a nie wysługuje się właœcicielami domów. Prezydent Kaczyński wprowadził pozaprawne kryteria, a w rezultacie iloœć zwracanych nieruchomoœci zmalała. Złożyłem skargę do Rady Warszawy na nieprzestrzeganie terminów kosztów postępowania administracyjnego. Po ponad roku dostałem wycišg z protokołu, że skarga jest uzasadniona, ale nie przyniosło to żadnego rezultatu. Mam nadzieję, że w czasie kadencji prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz nastšpi przyspieszenie w sprawach reprywatyzacyjnych. To właœnie długotrwałe postępowania stworzyły zjawisko skupywania roszczeń. Często sprzedaż roszczeń czy odzyskanej kamienicy to rozsšdna, racjonalna decyzja ludzi, którzy nie majš już czasu na czekanie ani pieniędzy na remont. Może więc niezbędne byłoby całoœciowe uregulowanie tych spraw w ustawie reprywatyzacyjnej? Złotym okresem reprywatyzacji były lata 90. Uzyskanie decyzji stwierdzajšcej nieważnoœć orzeczenia dekretowego było wtedy stosunkowo proste. Inne też było nastawienie społeczne. W tej chwili wszyscy się usztywnili, gdyż reprywatyzacja to z jednej strony zaspokojenie interesów właœcicieli, ale z drugiej ogromne problemy. Trzeba więc znaleŸć rozwišzanie systemowe. Także dlatego, że dotychczas zwracane sš tylko nieruchomoœci przejęte z naruszeniem prawa. Tymczasem wielu wniosków o zwrot w ogóle nie złożono lub decyzje o przeznaczeniu pod użytecznoœć publicznš były formalnie prawidłowe. Uważam, że powinny być przepisy umożliwiajšce zwrot takich nieruchomoœci, jeœli nie nastšpiły nieodwracalne skutki prawne, czy też zabudowa nieruchomoœci. Było już jednak wiele projektów ustaw reprywatyzacyjnych. Na ogół przyjmowano w nich, że sprawa gruntów warszawskich powinna zostać uregulowana w odrębnej ustawie. Nie zachowuję w pamięci projektów, które się pokazujš, a potem znikajš. Chciałbym się natomiast ustosunkować do ustawy reprywatyzacyjnej, której nie podpisał prezydent Aleksander Kwaœniewski. Przewidywała, że zwraca się 50 proc. nieruchomoœci albo wypłaca się 50 proc. odszkodowania. Pozostałe 50 proc. można było dokupić za bony reprywatyzacyjne. Jeżeli przejęcie nieruchomoœci spowodowało nieodwracalne skutki prawne, miały być tylko bony. Gdyby częœci właœcicieli nieruchomoœci warszawskich zwrócono udział 1/2 nieruchomoœci, to kupiliby bony na wykup jej pozostałej częœci. Większa częœć bonów w ten sposób zostałaby zagospodarowana, a więc państwo nie miałoby obowišzku ich wykupu. Bardzo to wszystko zawiłe. W poprzednich projektach ustaw reprywatyzacyjnych uprawniony mógł wybierać, czy korzysta z ustawy, czy z dotychczasowych postępowań sšdowoadministracyjnych. Osoby domagajšce się odszkodowania za mienie zabużańskie nie miały takiego wyboru. Dlatego ustawa zabużańska, okreœlajšca odszkodowanie na 15 proc., nie może być żadnym modelem. Wzorem powinna być właœnie tamta niepodpisana. Ale jej nie ma... To prawda. Reprywatyzacja jest jak goršcy kartofel, który wszystkich parzy. Jeżeli jednak chcemy, czy też będziemy musieli się do niej zabrać, to właœnie ta ustawa powinna stać się wzorem. Ale dla reprywatyzacji nie ma też w Polsce sprzyjajšcego klimatu. Nie ma, gdyż wiele osób, które skorzystały z nacjonalizacji nieruchomoœci, czuje się zagrożonych. I cały czas wbija się społeczeństwu do głowy, ile trzeba zabrać pieniędzy innym grupom, żeby pokryć koszty. Politycy też zwracajš uwagę, jakie decyzje przysporzš im więcej popularnoœci. Wniosków o zwrot nieruchomoœci jest w Warszawie 15 tys., a cała aglomeracja liczy 3 mln mieszkańców. Dlatego słychać, że lepiej, żeby zwrot gruntów warszawskich następował stopniowo, na drodze sšdowoadministracyjnej. Potrzebna jest więc także zmiana klimatu. Wierzę jednak, że po wejœciu do UE również u nas zacznš funkcjonować europejskie mechanizmy.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL