Ochrona Zdrowia
Całodobowy strajk pielęgniarek w Kaliszu
Pielęgniarki Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kaliszu rozpoczęły o godz. siódmej rano całodobowy protest przeciwko niskim płacom. Siostry odeszły od łóżek chorych, ale zapewniają, że pacjenci nie będą pozbawieni opieki.
Na 20 oddziałach szpitala pracuje 613 pielęgniarek. "Protestują koleżanki, które mają dyżury i te, które ich nie mają. Z protestu wyłączono 9 oddziałów, m.in. ratunkowy, intensywnej opieki medycznej i blok operacyjny" - powiedziała szefowa związku zawodowego pielęgniarek i położnych, Iwona Buczkowska.
Siostry przebywają w szpitalnej czytelni. "Nad bezpieczeństwem chorych czuwa zespół interwencyjny oraz kadra kierownicza poszczególnych oddziałów" - twierdzi Buczkowska.
Pielęgniarki domagają się 650 zł podwyżki do pensji podstawowej. Dyrekcja szpitala twierdzi, że podwyżka w takiej kwocie kosztowałaby placówkę ponad 2 mln zł rocznie.
"W środę wieczorem dyrektor przekazał nam informację organu założycielskiego (urząd marszałkowski w Poznaniu), że pieniędzy na podwyżki nie ma i nie będzie" - powiedziała Buczkowska.
Średnia płaca pielęgniarek w kaliskim szpitalu wynosi 1950 zł miesięcznie. Siostry zapowiadają na poniedziałek okupację szpitala.















