Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Niebezpieczna gra

Jerzy Haszczyński
Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek
Dlaczego prezydent Litwy nie chce przyjechać do Polski - analizuje publicysta "Rzeczpospolitej"
Cztery lata temu prezydenci Polski i Litwy wspólnie walczyli o wcišgnięcie Gruzji i Ukrainy do przedsionka NATO, a kilka miesięcy póŸniej również razem ruszyli do Tbilisi wesprzeć Gruzinów zaatakowanych przez Rosjan. Teraz pani prezydent Litwy odrzuca zaproszenie prezydenta Polski na spotkanie do Warszawy dotyczšce przyszłoœci NATO i bezpieczeństwa w regionie. Trudno o smutniejszy symbol tego, co zostało ze stosunków polsko-litewskich.

Warto rozmawiać

Sš różne wyjaœnienia decyzji prezydent Dalii Grybauskaite. Jedno gorsze od drugiego. Pierwsze, oficjalne, że pani prezydent nie została we właœciwy sposób zaproszona. Prawda jest taka, że bezpoœrednie zaproszenie od gospodarza usłyszała dwa miesišce temu. Potem było powtarzane. Podobnych problemów nie majš prezydenci Łotwy i Estonii, oni skorzystajš z zaproszenia, we wtorek się w Warszawie pojawiš i będš z Bronisławem Komorowskim rozmawiali o wspólnej, regionalnej strategii przed majowym szczytem NATO w Chicago.
Inny podawany przez jej otoczenie powód: Nie ma już o czym rozmawiać, bo ta problematyka była już omawiana. Można go połšczyć z tym pojawiajšcym się nieoficjalnie: Polska ponoć zamierza się wycofać z rotacyjnej ochrony przestrzeni powietrznej państw bałtyckich (które swojego lotnictwa bojowego nie majš). Nawet jeżeli taka sugestia padła z ust jakiegoœ polskiego polityka (trudno go wytropić), to tym bardziej należy rozmawiać o polskich samolotach wojskowych na litewskim niebie. Polityka bezpieczeństwa nie była dotychczas i nie powinna być przedmiotem sporu krajów, którym w równym stopniu zależy na utrzymaniu zobowišzań sojuszniczych w NATO, które z podobna obawš słuchajš o planach rozmieszczenia nowoczesnej broni w obwodzie kaliningradzkim. I które NATO traktuje jako całoœć, bo plany ewentualnoœciowe (obrony na wypadek ataku zewnętrznego) obejmujš Polskę razem z państwami bałtyckimi.

Litwa liderem?

Jest też podejrzenie, że Dalia Grybauskaite prowadzi z Polskš walkę o przywództwo w regionie. W wersji łagodniejszej oznacza to, że za wszelkš cenę chce nie dopuœcić do tego, by Polska, kraj niewštpliwie największy i najludniejszy w tej częœci NATO i UE, była liderem. A w wersji ostrzejszej - że marzy jej się lider Litwa, czyli bioršc pod uwagę pozycję prezydenta w tym kraju: lider Grybauskaite. W te rozważania głębiej nie wejdę. Wszystko wskazuje na to, że na takš rolę nie zgodzš się nawet teoretycznie najbliżsi, czyli przywódy Łotwy i Estonii, krytyczni wobec pani prezydent. Dalia Grybauskaite nie ma też raczej wysokich notowań u wielkiego rozgrywajšcego, USA, od kiedy odrzuciła zaproszenie na obiad z Barackiem Obamš dwa lat temu w Pradze. Militarnie Litwa nie jest atrakcyjna, także na własne życzenie, na armię przeznacza zaledwie 0,83 proc. PKB (i tak niewielkiego), czyli ponaddwukrotnie mniej niż Polska czy Estonia. Najpoważniejszy powód, ale też bardzo zły, to zagranie na nosie Polsce, która chciałaby widzieć Litwę na kolanach. W ten sposób (z zadowoleniem) komentował wczoraj odrzucenie polskiego zaproszenia wiceprzewodniczšcy litewskiego Sejmu Česlovas Juršenas. Jego zdaniem pani prezydent pokazała twardy charakter wobec Polski naprzykrzajšcej się w obronie praw mniejszoœci polskiej na Litwie. Jest to ważna wypowiedŸ, bo Juršenas, jeden z liderów lewicy (obecnie socjaldemokratycznej, wczeœniej postkomunistycznej), był kiedyœ politykiem bliskim Polsce. Teraz Juršenas jest tak oburzony postawš Polski, bronišcej jak nigdy wczeœniej Polaków na Litwie, że przesłania mu to kwestie bezpieczeństwa (podobnie jak pani prezydent).

Spór o mniejszoœci

Litwinów najbardziej oburza minister Radosław Sikorski, który zapowiadał, że jego noga nie postanie w Wilnie, póki się nie poprawi sytuacja polskiej mniejszoœci. Ale skoro już Sikorski, przedstawiany jako nacjonalista, jest przegrany jako rozmówca dla polityków litewskich, bo nigdy mu nie wybaczš, że los Polaków na Litwie porównał do losu Polaków na łukaszenkowskiej Białorusi, to tym bardziej powinno im zależeć na jakiejœ alternatywie. A jest niš prezydent Bronisław Komorowski. A najlepszym na to przykładem jego propozycja spotkania, na którym o mniejszoœci nie byłoby mowy. Juršenas powiedział też coœ, co coraz częœciej słychać od polityków litewskich: Litwinom w Polsce jest gorzej niż Polakom na Litwie. Ta teza brzmi jak przemyœlana strategia obronna. Pisałem dziesištki razy o wygłaszanych latami w Warszawie i Wilnie obietnicach władz litewskich dotyczšcych mniejszoœci polskiej. I o ich niespełnieniu, które spowodowało oburzenie w Polsce i ochłodzenie stosunków. Powtórzę krótko. Niewielka mniejszoœć litewska w Polsce (tak niewielka, że na razie nie znalazła się w wynikach spisu powszechnego 2011, ma mniej niż 10 tysięcy przedstawicieli na 38,5 mln mieszkańców, mniejszoœc polska na Litwie to co najmniej 200 tys. na 3,3 mln) ma przywileje, o których Polacy na Litwie moga tylko marzyć. Ze względu na niš powstał powiat sejneński. Ma obok polskich litewskie napisy z nazwami miejsowoœci. Nie obowišzuje jej 5-procentowy próg w wyborach. Niedługo można się spodziewać jeszcze jednego znaczšcego gestu wobec polskich Litwinów. W czasie, gdy w Polsce przyjmowano te korzystne dla mniejszoœci prawa, na Litwie przyjmowano takie, które sytuację mniejszoœci pogarszajš, z ustawš oœwiatowš na czele. Tylko rozmowa o ustawach ma sens, bo emocje trudno zmierzyć. Nie wiemy, czy samopoczucie polskich Litwinów się pogarsza, ale wiemy, że majš więcej praw, niż mieli. A sytuacja Polaków na Litwie się ustawowo pogorszyła, co jest niezgodne z europejskimi zasadami. W tej niebezpiecznej grze litewskiej prezydent z bezpieczeństwem Litwy jedno jest pocieszajšce. Odrzucenie zaproszenia do Warszawy skrytykowało wielu litewskich ekspertów.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL