Pierwsze pozwolenia na budowę morskich wiatraków

aktualizacja: 30.03.2012, 04:56
Wiatraki
Wiatraki
Foto: AFP

Dziś będą przyznane pierwsze pozwolenia na budowę morskich farm wiatrowych. Kolejne, dla PGE, na początku kwietnia – wynika z informacji „Rz”. W Ministerstwie Transportu inwestorzy złożyli 59 projektów, wartych łącznie ok. 407,5 mld zł

Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej zapewnia, że do dziś wydane zostaną pierwsze pozwolenia na budowę sztucznych wysp (PSZW) dla morskich farm wiatrowych, choć do wczoraj nie wydano ani jednego dokumentu. Z terminów ustawowych wynika, że najpierw może je dostać Kulczyk Investments, bo ta firma jako pierwsza złożyła w resorcie cztery wnioski. Jednak z naszych informacji wynika, że na razie dostanie dwa pozwolenia. Kolejne trzy w pierwszych dniach kwietnia ma dostać PGE. Jednak wydawanie pozwoleń mocno się opóźniło.
– Pierwsze decyzje lokalizacyjne w sprawie postawienia farm na morzu zostaną wydane do końca marca. Wszystkie z zachowaniem terminów przewidzianych w kodeksie postępowania administracyjnego – zapewnił „Rz" Mikołaj Karpiński, rzecznik resortu transportu.
– Biorąc pod uwagę terminy wynikające z ustawy o obszarach morskich i k.p.a. oraz to, że nadal nie ma żadnego wydanego pozwolenia, choć pierwsze wnioski wpłynęły do ministerstwa w sierpniu 2011 r., to oznacza, że mamy opóźnienia sięgające nawet trzech miesięcy. Wynika to zapewne z tego, iż złożone wnioski są bardzo obszerne, skomplikowane i dotyczą spraw zupełnie nowych dla krajowej administracji, która nie zdążyła się odpowiednio przygotować na tak dużą liczbę aplikacji – powiedział „Rz" Maciej Stryjecki, prezes Fundacji na rzecz Energetyki Zrównoważonej. Gdyby brać pod uwagę zapisy ustawy, na opiniowanie wniosków było 90 dni, a minister właściwy ds. gospodarki morskiej, zgodnie z k.p.a., ma maksymalnie 60 dni na wydanie pozwolenia. Jeżeli pierwsze wnioski złożono w sierpniu, pierwsze PSZW powinny być wydane pod koniec 2011 r.
– Termin wpłynięcia wniosku nie zawsze oznacza, że wniosek spełnia wymogi formalne. Uzupełnianie tych złożonych 1 sierpnia 2011 r. spowodowało, że rozpoczęcie procedowania było możliwe od daty ich publikacji. Przedłużenie terminu od 28 lutego do końca marca spowodowane było konsultacjami międzyresortowymi – mówi Karpiński.
Tyle tylko, że im szybciej zostaną wydane PSZW, tym szybciej pieniądze od inwestora trafią do budżetu państwa. Musi on bowiem wpłacić do budżetu 1 proc. wartości inwestycji, co prawda w ratach, ale 1 promil musi wpłynąć tuż po wydaniu PSZW. Ile może zarobić na tym budżet? Na pewno nie 4 mld zł z obecnej wartości ponad 400 mld zł dla 59 projektów. Każdy z nich bowiem to średnio 1 GW mocy, a nie ma możliwości, by do polskiej sieci dołożyć aż tyle.
– Realnie mówimy o ok. 6 GW morskich mocy wiatrowych do 2030 r. Budowa 1 MW takiej mocy to ok. 3 mln euro – mówi Stryjecki. 6 GW kosztowałoby ok. 18 mld euro, czyli ponad 72 mld zł. Do budżetu wpłynęłoby w sumie ponad 700 mln zł, z czego w tym roku mogłoby to być 70 mln zł. A na ten rok zaplanowano w budżecie tylko 38 tys. zł wpływów.
Skąd tylu chętnych do zagospodarowania 2 tys. km kw. Bałtyku? To m.in. efekt powodzenia inwestycji w innych krajach (Wielka Brytania ma ponad 2 GW mocy farm). W Polsce, oprócz PGE i KI morskie wiatraki chcą budować m.in. Energa i Generpol, belgijska Deme, portugalska EDPR, hiszpańska Iberdrola czy duńska Dong Energy. Do 2020 r. nasza polityka energetyczna przewiduje budowę 0,5 GW takich mocy.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki
k.baca@rp.pl
NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

POLECAMY

KOMENTARZE