Komentarze

Prokuratura nie powinna zajmować się „Strachem”

Książka Jana T. Grossa jest nierzetelna, ahistoryczna i moralizatorska, a do tego miejscami przekształca się w niesmaczny akt oskarżenia wszystkich Polaków o wrodzony antysemityzm.
Jednak najkrytyczniejsze nawet uwagi autora nie usprawiedliwiają wszczynania przez prokuraturę postępowania w sprawie „Strachu”. Albowiem to nie prokuratorzy powinni weryfikować opinie naukowe czy publicystyczne. To nie wymiar sprawiedliwości powinien zajmować się ustalaniem, co można, a czego nie można napisać o historii. Spory między uczonymi czy eseistami nie powinny toczyć się w sądzie, lecz na sesjach naukowych i w mediach. Tylko wolna debata publiczna gwarantuje bowiem rozwój nauki, możliwość lepszego zrozumienia wielu zagadnień, a także znalezienia nowych rozwiązań dla starych problemów.
Narzędziem walki z opiniami opartymi na fałszywych przesłankach powinny być fakty. Tego narzędzia używa Instytut Pamięci Narodowej, przeciwstawiając książce Grossa świetnie udokumentowaną pracę Marka Jana Chodakiewicza „Po zagładzie”. Dziś każdy z nas może przeczytać obie książki i spokojnie wyciągnąć wnioski na temat ich merytorycznej zawartości. Trudno też nie dostrzec, że nadgorliwa i nieroztropna decyzja prokuratorów zamiast przyczynić się do obrony dobrego imienia Polski, tylko mu zaszkodzi. Za chwilę podniesie się bowiem uzasadniony szum w obronie wolności słowa i badań naukowych. Szkody mogą też ponieść krytycy publikacji Grossa. Od teraz bowiem łatwo będzie stwierdzić, że otrzymali oni wsparcie prokuratury, a także, że – zamiast poznawać prawdę – zajmują się podtrzymywaniem polskich mitów narodowych. Tylko Jan T. Gross zaciera zapewne ręce. Decyzja prokuratury przyczyni się do wzrostu sprzedaży „Strachu” i utrwali wszystkie – także te niesprawiedliwe – stereotypy na temat Polaków, które przywołał w swojej książce. Skomentuj na blogu blog.rp.pl/terlikowski/
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL