Ustawa o odnawialnych źródłach energii w 2013 r.

aktualizacja: 25.02.2012, 11:10
Ustawa o odnawialnych źródłach energii jeszcze nie teraz
Ustawa o odnawialnych źródłach energii jeszcze nie teraz
Foto: Fotorzepa, Tomasz Jodłowski TJ Tomasz Jodłowski

Ustawa o odnawialnych źródłach energii (OZE ) wejdzie w życie nie w tym, ale przyszłym roku. Powodem są kontrowersje wokół systemu wsparcia inwestycji. Niektórzy eksperci
twierdzą wręcz, że projekt trzeba napisać od nowa

"Wrzesień to realny termin na przyjęcie przez parlament ustawy o odnawialnych źródłach energii, zatem może wejść ona w życie w 2013 roku" - powiedział  przewodniczący sejmowej podkomisji ds. energetyki Andrzej Czerwiński (PO).
Resort gospodarki, przygotowując projekt ustawy o OZE zakładał, że wejdzie ona w życie od lipca br. Jak poinformowało biuro prasowe resortu, zgłaszane uwagi dotyczą w przeważającej mierze systemu wsparcia wytwarzania energii z OZE.
Proponowane w projekcie dokumentu mechanizmy umożliwiające dofinansowanie projektów realizowanych w ramach odnawialnych źródeł wzbudzają najwięcej kontrowersji i są głównym powodem krytyki dokumentu. Negatywne opinie przedstawili zarówno eksperci, jak i stowarzyszenia reprezentujące branżę oraz poszczególne firmy.
Według zapisów projektu, choć utrzymany zostanie system tzw. zielonych certyfikatów, to jednak zniesiony zostanie obowiązek zakupu energii z odnawialnych źródeł (z wyjątkiem mikroinstalacji), a nowy system wsparcia inwestycji będzie oparty o tzw. współczynniki korygujące, które mają być ustalane co trzy lata.
Stąd obawy branży, że zmiana współczynników spowoduje, że trudno będzie w dłuższej perspektywie prognozować stopień opłacalności danego projektu. Tymczasem właśnie na podstawie opłacalności banki zainteresowane finansowaniem inwestycji w OZE, przyznają kredyty. Stąd obawy branży, że trudno będzie uzyskać finansowanie nowych projektów i może dojść do wypowiedzenia umów kredytowych.
Zielone certyfikaty przedsiębiorstwa uzyskują z produkcji energii z odnawialnych źródeł. Jej wytwórcy sprzedają je wraz z energią elektryczną, dzięki czemu otrzymują więcej pieniędzy.
"System wsparcia określono błędnie, w efekcie powoduje on, że technologie, które powinny być stopniowo w naszym kraju redukowane - jak na przykład współspalanie, będą największymi beneficjentami tej ustawy, co pokazują symulacje w perspektywie 15-letniej" - powiedział prof. Krzysztof Żmijewski z Politechniki Warszawskiej, który należy do Krajowej Rady ds. Redukcji Emisji.
"Jeżeli współczynnik korygujący, który określa poziom wsparcia dla instalacji współspalania, jest tylko minimalnie niższy niż dla farm wiatrowych, to nic dziwnego, że wzbudza obawy" - dodał.
Prof. Jan Popczyk z Politechniki Śląskiej w Gliwicach uważa wręcz, że "ustawa nie nadaje się do poprawki, ale trzeba ją napisać od nowa i wyznaczyć cele, których w niej na razie nie ma".
Jego zdaniem, choć w projekcie są zapisy o nowym segmencie OZE - tzw. mikroinstalacjach, "to jednak są one zbyt ogólne".
"System wsparcia musi być czytelnie określony i na pewno ten temat będzie oddzielnie omawiany w Parlamencie w czasie prac nad ustawą - zapewnił Czerwiński.
Również wicepremier, minister gospodarki Waldemar Pawlak uważa, że system wsparcia wymaga jeszcze analiz.
"Trzeba brać pod uwagę, że są różne poziomy opłacalności inwestycji, np. inwestycje w technologie wiatrowe są dużo bardziej rentowne niż np. w projekty słoneczne. System certyfikatów powinien dawać gwarancję na sensowny zwrot kapitału, ale też nie powinien być rozwiązaniem, które zbyt daleko zniekształca rynek" - argumentował.
Jak poinformowało Biuro Prasowe Ministerstwa Gospodarki, w najbliższym czasie na stronach Rządowego Centrum Legislacji opublikowane zostaną uwagi zgłoszone w trakcie konsultacji społecznych.
"Obecnie trwa ich analiza. Czasami zgłaszane są rozbieżne i wzajemnie wykluczające się propozycje. Są też głosy w pełni popierające projekt ustawy o OZE" - zaznaczyło biuro.
Komentarz dnia
Żródło:

POLECAMY

KOMENTARZE