Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Projekt niemiecki nas nie interesuje

www.openeurope.org.uk
Christopher Howarth, analityk brytyjskiego instytutu Open Europe
Czym się różni brytyjska wizja wspólnej Europy od wizji niemieckiej?

Christopher Howarth:
Wielu obserwatorów sprowadza te różnice do pragmatycznych kwestii gospodarczych. Gospodarka brytyjska i niemiecka w końcu bardzo się różniš. Nasza zbudowana jest wokół usług finansowych, a nad Renem prym wiodš produkcja i eksport. Mówi się też o różnicach w spojrzeniu na prawodawstwo. Chyba nie muszę wyjaœniać, jak bardzo nasze prawo, oparte na precedensach, tradycji i obyczajach, różni się od mocno formalistycznego prawa pruskiego. Moim zdaniem jednak różnice między nami w podejœciu do Europy majš przyczyny w historii.

Na czym polegajš te różnice?

Z obu wojen œwiatowych wycišgnęliœmy zupełnie różne nauki. Niemcy chcš budować wspólnš Europę, bo czujš odpowiedzialnoœć za swojš agresywnš postawę w pierwszej połowie ubiegłego wieku. Uważajš, że integracja polityczna jest pożšdana, gdyż w ten sposób zrehabilitujš się za wojny. Dotyczy to przede wszystkim ich stosunku do Francji, dlatego tak często widzimy œcisłš współpracę między Berlinem i Paryżem. Nawet w preambule do niemieckiej konstytucji możemy przeczytać o narodzie niemieckim słowa: „œwiadomy swej odpowiedzialnoœci przed Bogiem i ludŸmi, ożywiony wolš służenia pokojowi œwiata jako równouprawniony członek zjednoczonej Europy...". W Wielkiej Brytanii natomiast patrzymy na Europę zdecydowanie bardziej praktycznie i pragmatycznie, a nie misjonarsko.

Czy Niemcy czujš misję jednoczenia Europy?

Niemcy wierzš, że tylko scentralizowana Europa może być skuteczna, zarówno gospodarczo, jak i w kwestiach współpracy politycznej. Dlatego dšżš do federalizmu i chcš Unii przejmujšcej prerogatywy państw. A w tej sprawie nie da się pogodzić racji Berlina i Londynu. Naszym zdaniem niemożliwe jest, aby jakiœ wspólny europejski komisarz wiedział, co jest najlepsze dla obywateli Francji, Niemiec, a zarazem dla mieszkańców państw bardziej peryferyjnych, słabszych i majšcych przecież inne potrzeby.

Większoœć Brytyjczyków po prostu nie wierzy w skutecznoœć centralnego planowania. Uważamy, że wszystko, co można załatwić na najniższym szczeblu władzy, powinno być tam załatwiane. Oficjalnie Unia Europejska też deklaruje takie przekonanie, ale nie jesteœmy pewni, czy nie sš to tylko puste słowa. Niemcy nie chcš decentralizacji? Niemcy sš niekonsekwentni. Z jednej strony popierajš federalizm i zwiększenie kompetencji komisarzy unijnych, wspierajš wspólne projekty polityczne, takie jak strefa euro, z drugiej zaœ mówiš o władzy dla regionów i decentralizacji budżetu. A tego połšczyć się nie da. My, Brytyjczycy, myœlimy innymi kategoriami, na pewno mniej życzeniowymi. Widzimy, co się sprawdza, a co nie. Od setek lat budujemy nasz własny system polityczny i nie wierzymy, że da się zadekretować, żeby coœ działało lepiej, niż to możliwe.
Brytyjskie tabloidy zdšżyły już nazwać niemieckš interwencję w Grecji poczštkiem Czwartej Rzeszy. Obawiacie się Niemców? Obawa czy strach to złe słowa. Oczywiœcie dla wielu naszych obywateli słowa niektórych polityków niemieckich mogš być przerażajšce, ale na razie nie dotyczš one nas bezpoœrednio. Niemcy robiš porzšdki w strefie euro, ale nas w niej nie ma, więc to nie nasze zmartwienie. Widzimy jednak, jak wiele decyzji w Europie podejmowanych jest wyłšcznie przez Niemcy i Francję i jak mały wpływ majš inne państwa, dlatego bijemy na alarm. Myœli pan, że Niemcy zdołajš narzucić Europie swój model integracji politycznej? Niemcy sš bardzo potężnym krajem, największym w Europie. Nie powinno nikogo dziwić, że i wpływy w Unii majš tak wielkie. Jednak droga, jakš podšżajš, nie uwzględnia interesów reszty państw europejskich. W Berlinie zwyciężyło myœlenie, że to, co dobre dla nich, jest dobre i dla reszty Unii. Chcš więc – mam nadzieję, że bez złych intencji – narzucić innym rozwišzania polityczno-gospodarcze, które uważajš za doskonalsze. Chcš po prostu kontrolować inne państwa, sprawdzać, czy dobrze się rozwijajš, bo za ich niepowodzenia płacš niemieccy podatnicy. Czy oznacza to, że Berlin powinien mieć prawo do kontrolowania budżetu Grecji? Dla Grecji najlepsze byłoby wyjœcie ze strefy euro. Niemcy jednak dalej wierzš w sens tego projektu i próbujš go ratować. Dla nich nie do pomyœlenia jest, by ta piękna wizja mogła nie wypalić, a skoro fakty œwiadczš o czymœ innym, to tym gorzej dla faktów. Nad Renem jednak zbliżajš się wybory, a niemieccy obywatele raczej nie marzš o spłacaniu greckich długów. Kanclerz Angela Merkel stoi więc przed nie lada wyzwaniem – jak ocalić podstawy tak ważnej dla Niemców wiary we wspólny europejski projekt, a jednoczeœnie nie stracić władzy przez zbyt rozdmuchanš pomoc dla Grecji. Dlatego Berlin tak krzyczy, rozkazuje, naciska... Myœli pan, że Wielka Brytania może stać się liderem Unii Europejskiej i zmienić kierunek, w którym podšża Europa? Moglibyœmy być takim samym liderem, jakim dziœ sš Francja i Niemcy. Przecież jest masa obszarów, w których to my jesteœmy najbardziej wpływowi, np. wspólny rynek, swobodna wymiana handlowa oraz, co ważne, polityka obronna. Wokół wojskowego sojuszu brytyjsko-francuskiego budować powinniœmy wspólne europejskie siły obronne. Z drugiej jednak strony Wielka Brytania nigdy nie wstšpi do strefy euro. A dziœ to przywódcy tej strefy, czyli Merkel i Sarkozy, wywindowani zostali na zdecydowanych liderów całej Unii. Brytyjczycy nie czujš się, jakby byli poza Uniš? Trochę tak jest. Uœwiadomiliœmy sobie, że sš dwie różne Unie. Jest ta gospodarcza, gdzie funkcjonuje swobodna wymiana handlowa. Istnieje też druga unia, zbudowana wokół wspólnego pienišdza. Do tej drugiej aspiruje Polska, ale na pewno nie my. Nie czujemy się jednak z tym Ÿle, raczej szukamy sposobu, by łšczyć, a nie dzielić. A nie jest tak, że Niemcy chcš odsunšć Brytyjczyków, bo wasza wizja nie zgadza się z ich wizjš? To prawda. Nie doœć, że nie pasujemy do niemieckiej wizji Europy, to jeszcze i nasze drogi z Polskš będš się coraz bardziej rozchodzić. Polski rzšd robi dziœ wszystko, by iœć ramię w ramię z Niemcami, by dołšczyć do scentralizowanej strefy euro i budować niemiecki projekt federalistycznej Europy. Nas to nie interesuje. Christopher Howarth jest prawnikiem, specjalistš od gospodarczego prawa międzynarodowego, analitykiem Instytutu Open Europe zajmujšcego się integracjš europejskš. Był ekspertem w dziedzinie spraw unijnych gabinetu cieni Partii Konserwatywnej w poprzedniej kadencji.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL