REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Styl Życia » Obyczaje

Obyczaje

Baaardzo długi toast

Stefan Wroński 17-01-2009, ostatnia aktualizacja 17-01-2009 01:01
Obraz „Biesiada” Nika Pirosmanaszwili, malarza naiwnego, porównywanego do polskiego Nikifora
źródło: EAST NEWS
Obraz „Biesiada” Nika Pirosmanaszwili, malarza naiwnego, porównywanego do polskiego Nikifora
Katarzyna Pakosińska, aktorka, dziennikarka. Polska artystka kabaretowa, współtwórczyni Kabaretu Moralnego Niepokoju
źródło: Forum
Katarzyna Pakosińska, aktorka, dziennikarka. Polska artystka kabaretowa, współtwórczyni Kabaretu Moralnego Niepokoju

Życie koncentruje się wokół stołu. Gruzini lubią dobrze zjeść. Orzechy są dodatkiem do wszystkiego. Tamada gwarantuje udaną biesiadę

– Nie ma takiej potrawy, której nie warto uszlachetnić orzechami włoskimi – mówi David Gamtsemlidze, właściciel restauracji Gaumarjos w Piasecznie. Robi się z nich przystawki, zupy, dania główne, a nawet... konfitury.

Przepis jest prosty. Wystarczy sięgnąć do porządnej gruzińskiej książki kucharskiej. Gniazdo orzechów nawleka się na nitkę, jedno za drugie. Potem macza je kilkakrotnie w bardzo gęstym syropie winogronowym. Tak, aby syrop osiadł na orzechach. Później suszone są na słońcu. Takie słodkie danie jedzą dzieci, dorośli, a nawet stanowi ono podstawę żołnierskiego wiktu. Orzechy są pożywne, a syrop winogronowy ma mnóstwo witamin.

Gołąbki w liściach winogron

Orzechy są dodatkiem do wszystkiego, ale nie one są najważniejsze na gruzińskim stole. Najważniejsze jest wino. Jeśli jest dobre, to wszystko będzie smakowało. Tak przynajmniej twierdzi David Gamtsemlidze i szybko dodaje:

– Bluźnierstwem jest picie wina młodego. Miałem dziadka, który byłby bardzo gniewny, gdybym w takim gustował.

Jesteśmy prześmiewcami. W zwyczajowym toaście dziękujemy Bogu za to, że Gruzja to taki mały naród - Helena Amiradżibi

O gruzińskim stole pisał Ryszard Kapuściński, który w tym celu sięgnął do obrazów „wielkiego naiwnego” Nika Pirosmanaszwili. „Głównym tematem jego obrazów są wieczerze – pisze Kapuściński w »Imperium«. – Na tle krajobrazów Gruzji – obfity stół, za tym stołem Gruzini piją i jedzą. Stół jest na pierwszym planie. (...) Stoły zawalone żarciem. Pieczone barany. Tłuste prosiaki. Wina czerwone i ciężkie jak cielęca krew. Soczyste arbuzy. Pachnące granaty. (...) Gruzja Nika jest syta, ciągle biesiadująca, dobrze odkarmiona. Kraj płynie mlekiem. Z nieba sypie się manna. Wszystkie dni są tłuste”.

Jagnięcina i gołąbki

Czego tu naprawdę dużo? – pytam Helenę Amiradżibi, autorkę „Książki antykucharskiej” – Warzyw! Jemy mnóstwo zieleniny, mniej mięsa. Rzadko u nas spotkać można wieprzowinę, bo za gorąco, rzadko wołowinę, bo krowy nie miałyby się gdzie paść. Mamy same góry. Najwięcej jest baranów – mówi Helena. – A zatem jagnięcina to nasz przysmak, lubię ją zwłaszcza w formie szaszłyku, a kocham się w tołmie, czyli gołąbkach zawijanych w liście winogron. Moja mama robiła najlepsze. Kto by chciał sięgnąć po danie narodowe... musi spróbować łobio. – Jest to jedna z moich ulubionych potraw, niby zwykła fasola, ale jest w niej to coś... – mówi zakochana w Gruzji Katarzyna Pakosińska. Podaje przepis: – Wystarczy nam 400 g fasoli czerwonej, 100 g orzechów włoskich zmielonych, kilka ząbków czosnku, kolendra, bazylia, szafran, cebulka, ciut octu winnego. Z gruzińskich przystawek lubię jeszcze marynowaną paprykę z orzechowym nadzieniem i badridżani. No i jasne, że chaczapuri, te z Imereti...

Oby był dobry tamada

Tak jak w gruzińskich daniach zwykle znajdziemy orzechy włoskie, na stole dobre, stare wino, to przy biesiadzie nie może zabraknąć tamady. – To najważniejsza osoba każdego gruzińskiego biesiadowania! Mówiąc krótko, tamada to mistrz ceremonii. Odpowiedzialny jest za toasty.

– Najczęściej bardzo długie toasty, ale są wyjątki, np. pijemy za tych, co stoją, siedzą i leżą, czyli za tych, co na służbie, w więzieniach (często niesprawiedliwie) i za chorych – opowiada Gamtsemlidze.

Nie wszystkim te toasty przypadają do gustu. – Nienawidzę ich. Są nudne. Zwykle mnie dobijały – mówi Amiradżibi. – Czasami jednak trafi się naprawdę dobry tamada. Wtedy przy stole jest wesoło. Jesteśmy przecież narodem prześmiewców. Jednym ze zwyczajowych toastów jest dziękujący Bogu za to, że Gruzja to tak mały naród. Gdyby był choć ciut większy, byłoby bardziej prawdopodobne, iż częściej trafialiby się tacy ludzie jak Stalin i Beria (obaj byli Gruzinami).

– Gruzini to naród patriarchalny, co prawda mamy w zwyczaju radzić się całej rodziny, ale to najstarszy mężczyzna podejmuje ostateczną decyzję – mówi David Gamtsemlidze.

Z tym zdaniem polemizuje Helena Amiradżibi: – Jednak to kobieta rządzi domem. Mężczyzna wchodzi, całuje rączki, siada i zajada.

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Sarkozy żyje jak król

O tym, że politycy nie przejmują się kryzysem i wydają bajońskie sumy na luksus i "wydatki reprezentacyjne", wiemy od dawna. Jednak skala ekstrawagancji francuskiego prezydenta przyprawia o zawrót głowy. >>