Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Film

Wrażliwy operator z poczuciem humoru

Edward Kłosiński
Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Zmarł Edward Kłosiński. Jeden z najwybitniejszychpolskich autorów zdjęć filmowych odszedł trzy dni po swoich 65. urodzinach. Stał za kamerš w ponad 60 filmach
Urodził się 2 stycznia 1943 roku w Warszawie. Skończył liceum plastyczne we Wrocławiu, chciał studiować na Akademii Sztuk Pięknych. Ale porwały go ruchome obrazy. W 1967 roku zrobił dyplom na wydziale operatorskim w PWSFiTV w Łodzi. W 1970 roku trafił jako II operator na plan „Brzeziny” Andrzeja Wajdy, a rok póŸniej zadebiutował jako samodzielny autor zdjęć w filmie Janusza Zaorskiego „Uciec jak najbliżej”. Potem nakręcili też razem „Matkę Królów”. Jak każdy wspaniały operator Kłosiński potrafił podporzšdkować się koncepcji reżysera, podkreœlał, że dobre zdjęcia muszš służyć przede wszystkim opowiadanej historii. – Edward był operatorem dyskretnym i może przez to niedostatecznie docenianym – mówi Krzysztof Zanussi. – Stronił od wszystkiego co łatwe, tanie, modne. Jego fotografia odznaczała się solidnoœciš i kulturš. Poza tym był wyœmienitym inscenizatorem. Panował nad filmowym opowiadaniem.
„Fotografia nie może być taflš oddzielajšcš film od widza – stwierdził Kłosiński w wywiadzie dla „Kina” pod koniec lat 70. – Bo jeżeli zdjęcia sš tak agresywne, że widz zaczyna się nimi zachwycać, to umyka mu istota filmu. Staram się nie »wystawać« zza kamery, nie epatować ujęciami a to spod stołu, to znów z lotu ptaka”. Potrafił wyczarować piękne obrazy, gdy z Andrzejem Wajdš przenosił na ekran „Panny z Wilka” czy przypominajšcš stare fotografie „Kronikę wypadków miłosnych”. Zupełnie inne zdjęcia wymyœlił, kręcšc „Człowieka z marmuru”. Nerwowymi ruchami kamery podkreœlał ogromny temperament, bunt i nieprzystosowanie dziewczyny, którš grała debiutantka Krystyna Janda. Ale miał też w sobie jako artysta dużo skromnoœci i pokory. Może dlatego stał się najważniejszym operatorem kina moralnego niepokoju. W „Bez znieczulenia” Wajdy zdecydował się na obrazy brudne, niemal reporterskie,bo to był przecież film o dziennikarzu. Chcšc uzyskać efekt maksymalnej naturalnoœci i wiarygodnoœci, „Spiralę” i „Barwy ochronne” Krzysztofa Zanussiego nakręcił niemal w całoœci kamerš z ręki, co w tamtych czasach było czymœ niespotykanym. W „Wodzireju” Feliksa Falka rytm zdjęć podporzšdkował szybkim krokom głównego bohatera granego przez Jerzego Stuhra. Od poczštku lat 80. Edward Kłosiński często pracował za granicš, głównie w RFN i Austrii. Zrobił zdjęcia do wielu filmów Dietera Wedela, Petera Keglevicia, Axla Cortiego, Bernharda Wickiego, był też jednym z operatorów „Europy” Larsa von Triera. Jeszcze w 2007 roku pracował przy obrazie Jana Schüttego. Edward Kłosiński był człowiekiem o ogromnej kulturze. Niósł w sobie spokój; zawsze stonowany, zawsze życzliwy ludziom. A jednoczeœnie bardzo pogodny i pełen poczucia humoru. Z tym swoim wyciszeniem nie pasował do stereotypu filmowca – aroganckiego i ekspansywnego. – To był mężczyzna elegancki, o znakomitych manierach – mówi Zanussi. – Jako jeden z nielicznych w naszym œrodowisku niósł prawdziwy inteligencki etos. Przez blisko 30 lat Edward Kłosiński był mężem Krystyny Jandy. Poznali się podczas zdjęć do„Człowieka z marmuru”, ale ona była wówczas żonš Andrzeja Seweryna. Dopiero po jej rozwodzie zbliżyli się do siebie. Przez całe lata mieszkali w Milanówku, w starej willi Zacisze. Majš dwóch synów, razem wychowali też córkę Jandy z poprzedniego małżeństwa – Marię Seweryn. Aktorka – energiczna i pełna pomysłów – zawsze podkreœlała, jak wielkim oparciem był dla niej mšż. Uspokajał jš, przypominał, co w życiu ważne. I we wszystkim pomagał. Stanšł za kamerš, gdy reżyserowała „Pestkę”, od kilku lat współorganizował z niš Teatr Polonia. W lecie ubiegłego roku ciężko zachorował: lekarze zdiagnozowali raka płuc. Ale wspierany przez żonę walczył o życie. Na skraju zimy trafił do szpitala z zapaleniem płuc. Jeszcze przed Wigiliš Krystyna Janda napisała w swoim internetowym dzienniku: „Jak powiedział do mnie kilka dni temu mój mšż (...): Nie denerwuj się. Nie mam zamiaru umierać na byle co, jak mam raka!”. Wrócił do domu. Jednak choroba okazała się silniejsza. Edward Kłosiński odszedł 5 stycznia. - To był niezastšpiony operator i niezastšpiony człowiek - powiedział o zmarłym Edwardzie Kłosińskim reżyser Feliks Falk. - To dla mnie bardzo smutna chwila, jestem ogromnie przygnębiony - mówił. - Myœmy wiedzieli, że on chorował. Ale nikt nie tracił nadziei - dodał. Reżyser miał w tym roku zrealizować wspólnie z Edwardem Kłosińskim kolejny film. - Bardzo żałuję, że to już niemożliwe - powiedział. - Zrobiłem z Edwardem Kłosińskim kilka ważnych filmów, to były chyba jedne z moich najważniejszych - wspominał Falk. - Kłosiński miał warsztat operatorski opanowany "od podszewki" - podkreœlił Falk. - Zawsze brał czynny udział w tworzeniu filmów. To było jego wielkim atutem. Był nie tylko autorem zdjęć, pisał także dialogi do filmów - przypomniał. (PAP) - Artysta o ogromnej indywidualnoœci, wielkiej kulturze osobistej, a zarazem człowiek niezwykle skromny - wspominał Jerzy Stuhr. - Nie jest mi łatwo teraz mówić. Nas łšczyły nie tylko względy zawodowe, ale i więzy przyjaŸni. Dla mnie to jest bolesna strata przyjaciela - powiedział. - Po raz pierwszy spotkaliœmy się z Edwardem Kłosińskim podczas prac nad "Wodzirejem" Feliksa Falka. Zobaczyłem wówczas, jak znakomicie Edward wyczuwał intencje reżysera i sposób pracy aktora. Dodatkowo jako operator używał rewolucyjnych jak na tamte czasy œrodków wyrazu - opowiadał aktor i reżyser. - Jednoczeœnie zawsze stał z boku. Mówił, że jest tylko "usługš", że prawdziwy artyzm jest gdzie indziej - zaznaczył Stuhr. - Tymczasem, gdy Kłosiński pojawiał się na planie, dominował na nim. Czuło się wszędzie jego ogromnš indywidualnoœć - powiedział. - Edward był człowiekiem o ogromnej kulturze osobistej. Nigdy nie uległ brutalnej atmosferze, a przecież na planach filmowych nietrudno o ekstremalne sytuacje. Kiedy trzeba było komuœ pomóc, on oferował pomoc jako pierwszy. Zawsze wyróżniała go chęć pomagania innym - wspominał Jerzy Stuhr. - Będzie mi go bardzo brakowało - dodał. (PAP)
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL