Kradzione tuczy

aktualizacja: 05.01.2008, 04:20
Foto: livrustkammaren

Do kogo powinna należeć Srebrna Biblia i zdobyty niegdyś przez Polaków hełm cara Iwana Groźnego? Ekspozycja „Łupy wojenne” w Zbrojowni Królewskiej w Sztokholmie podejmuje kwestię zagrabionych przez Szwecję klejnotów kultury

Armia szwedzka i jej oficerowie przywozili te łupy do kraju z licznych wojen, głównie w latach potęgi państwa (1611 – 1718 r.)
Armia szwedzka i jej oficerowie przywozili te łupy do kraju z licznych wojen, głównie w latach potęgi państwa (1611 – 1718 r.)
Kiedy pytam rzecznika prasowego Zbrojowni Królewskiej w Sztokholmie Margaretę Berglund Hamngren, czy organizatorzy wystawy nie obawiali się, że ekspozycja może zainspirować kraje, które utraciły swe dobra kultury, do wystąpienia z żądaniami ich zwrotu, odpowiada: – Wzbudzenie debaty na ten kontrowersyjny temat to jeden z celów ekspozycji.
Kiedy pytam rzecznika prasowego Zbrojowni Królewskiej w Sztokholmie Margaretę Berglund Hamngren, czy organizatorzy wystawy nie obawiali się, że ekspozycja może zainspirować kraje, które utraciły swe dobra kultury, do wystąpienia z żądaniami ich zwrotu, odpowiada: – Wzbudzenie debaty na ten kontrowersyjny temat to jeden z celów ekspozycji.
Nie chce jednak odpowiedzieć na pytanie, czy skradzione przez Szwecję przedmioty powinny powrócić do pierwotnych właścicieli. Kiedyś uważała, że zagrabione skarby powinno się oddać. – Przecież to był rabunek – tłumaczy. Później jednak zmieniła zdanie. – Mapa świata uległa wielkim przeobrażeniom. Zegara historii cofnąć się nie da. Byłby to też za skomplikowany proces. Komu należy oddać hełm cara Iwana Groźnego? Wykonali go prawdopodobnie orientalni rzemieślnicy w warsztatach na Kremlu. Czy mamy go zwrócić Polsce? – argumentuje. Polacy przecież sami zdobyli go jako łup wojenny w czasie wielkiej smuty w latach 1611 – 1612.
Nie chce jednak odpowiedzieć na pytanie, czy skradzione przez Szwecję przedmioty powinny powrócić do pierwotnych właścicieli. Kiedyś uważała, że zagrabione skarby powinno się oddać. – Przecież to był rabunek – tłumaczy. Później jednak zmieniła zdanie. – Mapa świata uległa wielkim przeobrażeniom. Zegara historii cofnąć się nie da. Byłby to też za skomplikowany proces. Komu należy oddać hełm cara Iwana Groźnego? Wykonali go prawdopodobnie orientalni rzemieślnicy w warsztatach na Kremlu. Czy mamy go zwrócić Polsce? – argumentuje. Polacy przecież sami zdobyli go jako łup wojenny w czasie wielkiej smuty w latach 1611 – 1612.
Podobnie sytuacja się przedstawia ze Srebrną Biblią (Codex Argenteus), której zresztą nie ma na wystawie – biblioteka w Uppsali jej nie wypożycza. Została zrabowana w Pradze podczas wojny 30-letniej. Szwedzka królowa Krystyna darowała ją swojemu bibliotekarzowi. Ten zabrał księgę do Holandii, gdzie kanclerz Szwecji Magnus Gabriel de la Gardie wykupił Biblię i podarował bibliotece uniwersyteckiej w Uppsali. Przed wizytą prezydenta Vaclava Havla w 1990 r. Szwedzi spodziewali się, że Czesi wystąpią z prośbą o oddanie Srebrnej Biblii. Wówczas MSZ i muzea opracowały dokument, w którym znalazła się konkluzja, że Szwecja nie jest zobowiązana prawnie do zwrotu zabytku.
Podobnie sytuacja się przedstawia ze Srebrną Biblią (Codex Argenteus), której zresztą nie ma na wystawie – biblioteka w Uppsali jej nie wypożycza. Została zrabowana w Pradze podczas wojny 30-letniej. Szwedzka królowa Krystyna darowała ją swojemu bibliotekarzowi. Ten zabrał księgę do Holandii, gdzie kanclerz Szwecji Magnus Gabriel de la Gardie wykupił Biblię i podarował bibliotece uniwersyteckiej w Uppsali. Przed wizytą prezydenta Vaclava Havla w 1990 r. Szwedzi spodziewali się, że Czesi wystąpią z prośbą o oddanie Srebrnej Biblii. Wówczas MSZ i muzea opracowały dokument, w którym znalazła się konkluzja, że Szwecja nie jest zobowiązana prawnie do zwrotu zabytku.
Inaczej sytuacja wyglądała z tzw. Zwojem Polskim (w Polsce nazywanym Zwojem Sztokholmskim). Tę ponadpiętnastometrowej długości akwarelę, przedstawiającą wjazd arcyksiężnej Konstancji Habsburżanki i Zygmunta III z orszakiem do Krakowa w 1605 r., przekazał nam w darze premier Olof Palme, gdy składał w Polsce wizytę w 1974 r. – Polacy zwrócili się do Kancelarii Premiera o oddanie zagrabionego przez Szwedów dzieła – opowiada „Rz” Ove Bring, profesor prawa międzynarodowego przy Wyższej Szkole Obrony. Jednak rząd nie mógł sam decydować o sprawie i spowodował, by z propozycją oddania zwoju wystąpiły Archiwum Krajowe i Zbrojownia Królewska. – To był gest dobrej woli – ocenia Ove Bring. Ten gest zbulwersował jednak środowiska muzealne.
Inaczej sytuacja wyglądała z tzw. Zwojem Polskim (w Polsce nazywanym Zwojem Sztokholmskim). Tę ponadpiętnastometrowej długości akwarelę, przedstawiającą wjazd arcyksiężnej Konstancji Habsburżanki i Zygmunta III z orszakiem do Krakowa w 1605 r., przekazał nam w darze premier Olof Palme, gdy składał w Polsce wizytę w 1974 r. – Polacy zwrócili się do Kancelarii Premiera o oddanie zagrabionego przez Szwedów dzieła – opowiada „Rz” Ove Bring, profesor prawa międzynarodowego przy Wyższej Szkole Obrony. Jednak rząd nie mógł sam decydować o sprawie i spowodował, by z propozycją oddania zwoju wystąpiły Archiwum Krajowe i Zbrojownia Królewska. – To był gest dobrej woli – ocenia Ove Bring. Ten gest zbulwersował jednak środowiska muzealne.
Według niego Czechy mogą wystąpić o zwrot Srebrnej i Diabelskiej Biblii (wypożyczonej tymczasowo na wystawę w Pradze), lecz rząd szwedzki ma prawo odmówić. – Prawdopodobnie powie zresztą „nie” i kwestia będzie zakończona – tłumaczy.
Według niego Czechy mogą wystąpić o zwrot Srebrnej i Diabelskiej Biblii (wypożyczonej tymczasowo na wystawę w Pradze), lecz rząd szwedzki ma prawo odmówić. – Prawdopodobnie powie zresztą „nie” i kwestia będzie zakończona – tłumaczy.
Cenna, pochodząca z XIII w., pisana na pergaminie Diabelska Biblia (Codex Giganteus) została zabrana przez Szwedów ze skarbca cesarza Rudolfa II w czasie wojny 30-letniej. Legenda mówi, że skazany na karę śmierci mnich napisał całą księgę w jedną noc z pomocą diabła. Dlatego na okładce tomu znajduje się jego wizerunek.
Cenna, pochodząca z XIII w., pisana na pergaminie Diabelska Biblia (Codex Giganteus) została zabrana przez Szwedów ze skarbca cesarza Rudolfa II w czasie wojny 30-letniej. Legenda mówi, że skazany na karę śmierci mnich napisał całą księgę w jedną noc z pomocą diabła. Dlatego na okładce tomu znajduje się jego wizerunek.
Dziś branie łupów wojennych jest przestępstwem. Kiedyś jednak grabieże dzieł kultury innych krajów należały do zwyczajów wojennych” – pisze intendent Zbrojowni Królewskiej Barbro Bursell w katologu wystawy. Szwecja nie była jedynym krajem, który grabił dobra kultury, ale żaden inny naród nie czynił tego tak systematycznie i działał zgodnie z planem przez tak długi czas. To tłumaczy, dlaczego Szwecja ma więcej zagrabionych skarbów kultury niż większość krajów.
Dziś branie łupów wojennych jest przestępstwem. Kiedyś jednak grabieże dzieł kultury innych krajów należały do zwyczajów wojennych” – pisze intendent Zbrojowni Królewskiej Barbro Bursell w katologu wystawy. Szwecja nie była jedynym krajem, który grabił dobra kultury, ale żaden inny naród nie czynił tego tak systematycznie i działał zgodnie z planem przez tak długi czas. To tłumaczy, dlaczego Szwecja ma więcej zagrabionych skarbów kultury niż większość krajów.
Innym powodem jest fakt, że w Szwecji, w przeciwieństwie do naszego kraju, w znacznym stopniu udało się uniknąć zawieruch wojennych na własnym terytorium. Ten właśnie argument Szwedzi często wykorzystują, chcąc przekonać cudzoziemców o swoim prawie do zachowania zabytków.
Innym powodem jest fakt, że w Szwecji, w przeciwieństwie do naszego kraju, w znacznym stopniu udało się uniknąć zawieruch wojennych na własnym terytorium. Ten właśnie argument Szwedzi często wykorzystują, chcąc przekonać cudzoziemców o swoim prawie do zachowania zabytków.
– Gdybyśmy nie splądrowali skarbca w Warszawie, to nikt by dziś nie oglądał hełmu Iwana Groźnego – tłumaczą.
– Gdybyśmy nie splądrowali skarbca w Warszawie, to nikt by dziś nie oglądał hełmu Iwana Groźnego – tłumaczą.
A rabowano wszystko, co mogło się przydać w ubogiej wówczas Szwecji. Kraj był bowiem nie tylko biedny ekonomicznie, ale i kulturalnie. Dzięki rabunkowi skarbów kultury można było ozdobić mizerne, w porównaniu z europejskimi, wnętrza szwedzkich zamków i dworków.
A rabowano wszystko, co mogło się przydać w ubogiej wówczas Szwecji. Kraj był bowiem nie tylko biedny ekonomicznie, ale i kulturalnie. Dzięki rabunkowi skarbów kultury można było ozdobić mizerne, w porównaniu z europejskimi, wnętrza szwedzkich zamków i dworków.
Na początku XVI w. jedyny uniwersytet kraju znajdował się w Uppsali. Nie funkcjonował jednak od czasów reformacji. Zapotrzebowanie na książki było więc ogromne. W kraju działała tylko jedna drukarnia. Z tego względu polowanie na książki stało się „szwedzką specjalnością”. Dlatego Gustaw II Adolf uważał za niezbędne skonfiskowanie biblioteki klasztoru Jezuitów w Rydze w 1621 r.
Na początku XVI w. jedyny uniwersytet kraju znajdował się w Uppsali. Nie funkcjonował jednak od czasów reformacji. Zapotrzebowanie na książki było więc ogromne. W kraju działała tylko jedna drukarnia. Z tego względu polowanie na książki stało się „szwedzką specjalnością”. Dlatego Gustaw II Adolf uważał za niezbędne skonfiskowanie biblioteki klasztoru Jezuitów w Rydze w 1621 r.
To wydarzenie zapoczątkowało długi okres, w czasie którego setki małych i dużych bibliotek wywożono do Szwecji.
To wydarzenie zapoczątkowało długi okres, w czasie którego setki małych i dużych bibliotek wywożono do Szwecji.
Za książkami wzdychała królowa Krystyna. „Nie zapomnij przysłać mi biblioteki i tych osobliwych eksponatów, które są w Pradze: to jedyne, na czym mi naprawdę zależy” – brzmiała dyrektywa królowej Krystyny do Hansa Christoffa von Köningsmarka, który otrzymał polecenie zdobycia miasta w 1648 r. I choć napastnikom z północy nie udało się podbić całej Pragi, to łupy wojenne stamtąd pochodzące stanowiły bogactwo równie wielkie jak zdobycze szwedzkiej armii w Polsce.
Za książkami wzdychała królowa Krystyna. „Nie zapomnij przysłać mi biblioteki i tych osobliwych eksponatów, które są w Pradze: to jedyne, na czym mi naprawdę zależy” – brzmiała dyrektywa królowej Krystyny do Hansa Christoffa von Köningsmarka, który otrzymał polecenie zdobycia miasta w 1648 r. I choć napastnikom z północy nie udało się podbić całej Pragi, to łupy wojenne stamtąd pochodzące stanowiły bogactwo równie wielkie jak zdobycze szwedzkiej armii w Polsce.
W ręce Szwedów dostał się słynny skarbiec cesarza Rudolfa.
W ręce Szwedów dostał się słynny skarbiec cesarza Rudolfa.
W 1649 r. do Sztokholmu przypływają okręty wojenne obładowane 780 cennymi łupami. Wśród nich było 470 obrazów, 69 figurek z brązu, Srebrna i Diabelska Biblia, instrumenty astronomiczne, miecz bohatera husyckiego Ziżki (użyty pod Grunwaldem) oraz 131 części majolikowego serwisu, a nawet, na znak zwycięstwa, żywy lew z ogrodu cesarza dla królowej Krystyny.
W 1649 r. do Sztokholmu przypływają okręty wojenne obładowane 780 cennymi łupami. Wśród nich było 470 obrazów, 69 figurek z brązu, Srebrna i Diabelska Biblia, instrumenty astronomiczne, miecz bohatera husyckiego Ziżki (użyty pod Grunwaldem) oraz 131 części majolikowego serwisu, a nawet, na znak zwycięstwa, żywy lew z ogrodu cesarza dla królowej Krystyny.
Ostatnim trofeum, jakie Szwedzi zdobyli, była teczka Napoleona z czerwonej skóry. Teczka, którą można podziwiać na wystawie, służyła cesarzowi do przechowywania gazet i dokumentów. Przedmiot znaleźli Szwedzi po bitwie pod Lipskiem w 1813 r. Rok później kongres wiedeński nie uznał skonfiskowania skarbów kultury przez Napoleona. Francja musiała wówczas wiele przedmiotów zwrócić innym krajom. Rabowania i transferu własności kulturowych zakazała następnie deklaracja brukselska w 1874. W 1899 r. na konferencji pokojowej w Hadze postanowiono, że „historyczne pamiątki, dzieła sztuki czy przedmioty naukowe” powinny być chronione przed zniszczeniem, konfiskatą czy grabieżą.
Ostatnim trofeum, jakie Szwedzi zdobyli, była teczka Napoleona z czerwonej skóry. Teczka, którą można podziwiać na wystawie, służyła cesarzowi do przechowywania gazet i dokumentów. Przedmiot znaleźli Szwedzi po bitwie pod Lipskiem w 1813 r. Rok później kongres wiedeński nie uznał skonfiskowania skarbów kultury przez Napoleona. Francja musiała wówczas wiele przedmiotów zwrócić innym krajom. Rabowania i transferu własności kulturowych zakazała następnie deklaracja brukselska w 1874. W 1899 r. na konferencji pokojowej w Hadze postanowiono, że „historyczne pamiątki, dzieła sztuki czy przedmioty naukowe” powinny być chronione przed zniszczeniem, konfiskatą czy grabieżą.
Krajem, który Szwedzi plądrowali dokładnie i bezwzględnie, była Polska, jednak zdobycze z naszego terytorium mimo znacznej liczebności zagrabionych skarbów nie zdominowały wystawy.
Krajem, który Szwedzi plądrowali dokładnie i bezwzględnie, była Polska, jednak zdobycze z naszego terytorium mimo znacznej liczebności zagrabionych skarbów nie zdominowały wystawy.
Profesor Andrzej Rottermund, dyrektor Zamku Królewskiego w Warszawie, napisał w katalogu do muzealnej ekspozycji, że spis inwentarza sztokholmskiego zamku z 1656 r. ujawnia, że z Warszawy do Sztokholmu przewieziono aż 200 obrazów, 20 tureckich dywanów, 28 tureckich namiotów, meble, przedmioty z brązu, porcelanę chińską, rękopisy, marmur, tekstylia. Z samego zamku Lubomirskich w Wiśniczu Szwedzi wywieźli 150 karoc z łupami.
Profesor Andrzej Rottermund, dyrektor Zamku Królewskiego w Warszawie, napisał w katalogu do muzealnej ekspozycji, że spis inwentarza sztokholmskiego zamku z 1656 r. ujawnia, że z Warszawy do Sztokholmu przewieziono aż 200 obrazów, 20 tureckich dywanów, 28 tureckich namiotów, meble, przedmioty z brązu, porcelanę chińską, rękopisy, marmur, tekstylia. Z samego zamku Lubomirskich w Wiśniczu Szwedzi wywieźli 150 karoc z łupami.
Wśród zdobycznych przedmiotów prezentowanych na wystawie warto wymienić łupy zrabowane przez żołnierzy Karola X Gustawa (1622 – 1660). Żaden król nie wojował i nie rabował z taką zajadłością jak on. Z zagrabionych przez armię Karola X Gustawa skarbów na wystawie wyeksponowano hełmy i tarcze. Pochodzą one m.in. ze zbiorów Zygmunta II Augusta, rozmiłowanego zresztą bardziej w pięknych strojach i precjozach niźli w sztuce wojennej. Na jednej z tarcz wykuta została scena z Rzymianinem Scaevolą, który na dowód męstwa wkłada rękę w ogień. Inną, pochodzącą z 1548 r., artysta z Augsburga, Jörg Sorg udekorował pozłacanymi girlandami liści i instrumentami muzycznymi. Interesująca jest wykonana we Włoszech tarcza drewniana z końca XVI w. z wytłoczonym na skórze godłem państwowym Polski i wizerunkiem Zygmunta Augusta.
Wśród zdobycznych przedmiotów prezentowanych na wystawie warto wymienić łupy zrabowane przez żołnierzy Karola X Gustawa (1622 – 1660). Żaden król nie wojował i nie rabował z taką zajadłością jak on. Z zagrabionych przez armię Karola X Gustawa skarbów na wystawie wyeksponowano hełmy i tarcze. Pochodzą one m.in. ze zbiorów Zygmunta II Augusta, rozmiłowanego zresztą bardziej w pięknych strojach i precjozach niźli w sztuce wojennej. Na jednej z tarcz wykuta została scena z Rzymianinem Scaevolą, który na dowód męstwa wkłada rękę w ogień. Inną, pochodzącą z 1548 r., artysta z Augsburga, Jörg Sorg udekorował pozłacanymi girlandami liści i instrumentami muzycznymi. Interesująca jest wykonana we Włoszech tarcza drewniana z końca XVI w. z wytłoczonym na skórze godłem państwowym Polski i wizerunkiem Zygmunta Augusta.
Wiele cennych przedmiotów wiąże się z Zygmuntem III. Wśród nich siodło woźnicy używane w sześciokonnym zaprzęgu do królewskiej karocy króla, którą uroczyście wjechał do Krakowa w 1605 r., i części uprzęży z herbami Polski, Litwy, Szwecji i dynastii Wazów. Na szczególną uwagę zasługuje oprawiony w pozłacane srebro róg ostatniego tura Europy z 1620 r. – dar starosty sochaczewskiego Stanisława Radziejowskiego dla Zygmunta III Wazy. Ten cenny przedmiot z królewskiego skarbca w Warszawie dostał się w ręce szwedzkich najeźdźców, m.in. razem z szablami, popiersiem Jana Kazimierza, ornatami i z wieloma innymi klejnotami kultury.
Wiele cennych przedmiotów wiąże się z Zygmuntem III. Wśród nich siodło woźnicy używane w sześciokonnym zaprzęgu do królewskiej karocy króla, którą uroczyście wjechał do Krakowa w 1605 r., i części uprzęży z herbami Polski, Litwy, Szwecji i dynastii Wazów. Na szczególną uwagę zasługuje oprawiony w pozłacane srebro róg ostatniego tura Europy z 1620 r. – dar starosty sochaczewskiego Stanisława Radziejowskiego dla Zygmunta III Wazy. Ten cenny przedmiot z królewskiego skarbca w Warszawie dostał się w ręce szwedzkich najeźdźców, m.in. razem z szablami, popiersiem Jana Kazimierza, ornatami i z wieloma innymi klejnotami kultury.
Na ekspozycji można oglądać wiele militariów związanych z osobą Władysława IV i jego pierwszej żony Anny Habsburżanki. Wśród przedmiotów duże zainteresowanie wzbudzają wykonane w Mediolanie paradne zbroje, francuski hełm i miecz Władysława IV, który król otrzymał od papieża Urbana VIII jako nagrodę za odwagę w walkach z Turkami.
Na ekspozycji można oglądać wiele militariów związanych z osobą Władysława IV i jego pierwszej żony Anny Habsburżanki. Wśród przedmiotów duże zainteresowanie wzbudzają wykonane w Mediolanie paradne zbroje, francuski hełm i miecz Władysława IV, który król otrzymał od papieża Urbana VIII jako nagrodę za odwagę w walkach z Turkami.
Jedna ze zbroi Władysława ma rozmiar wskazujący na to, że królewicz miał około dziesięciu lat, kiedy paradował w niej na oficjalnych wystąpieniach we dworze. Ta grawerowana pozłacana, ozdabiana ornamentyką pnączy liści, nagich postaci i trofeów zbroja należy do unikatów. Na całym świecie bowiem zachowało się jedynie ok. 100 dziecięcych rynsztunków.
Jedna ze zbroi Władysława ma rozmiar wskazujący na to, że królewicz miał około dziesięciu lat, kiedy paradował w niej na oficjalnych wystąpieniach we dworze. Ta grawerowana pozłacana, ozdabiana ornamentyką pnączy liści, nagich postaci i trofeów zbroja należy do unikatów. Na całym świecie bowiem zachowało się jedynie ok. 100 dziecięcych rynsztunków.
Niezwykle dużą część łupów wojennych z Polski stanowią księgozbiory. Lars Munkhammar w katalogu wystawy „Łupy wojenne” sądzi, że oprócz zasilenia bibliotek szwedzkich można w przypadku rabunku książek mówić w pewnym sensie o religijnych czystkach. Największymi wrogami dla Gustawa Adolfa byli katolicy, a przede wszystkim jezuici (nazywani „pomiotem żmij”). Król plądrował ich biblioteki z widocznym uczuciem satysfakcji i lubością. W 1626 r. Szwedzi skonfiskowali bibliotekę kolegium jezuickiego w Braniewie na Warmii. Wśród łupów znajdował się egzemplarz dzieła Kopernika „De revolutionibus” z 1543 r. Dzień później splądrowali zbiory wielu bibliotek we Fromborku, w tym biblioteki przy katedrze. Ponieważ Kopernik przekazał w testamencie cały swój zbiór diecezji warmińskiej, wiele książek, które do niego należały, wpadło w ręce Szwedów właśnie w czasie plądrowania biblioteki we Fromborku.
Niezwykle dużą część łupów wojennych z Polski stanowią księgozbiory. Lars Munkhammar w katalogu wystawy „Łupy wojenne” sądzi, że oprócz zasilenia bibliotek szwedzkich można w przypadku rabunku książek mówić w pewnym sensie o religijnych czystkach. Największymi wrogami dla Gustawa Adolfa byli katolicy, a przede wszystkim jezuici (nazywani „pomiotem żmij”). Król plądrował ich biblioteki z widocznym uczuciem satysfakcji i lubością. W 1626 r. Szwedzi skonfiskowali bibliotekę kolegium jezuickiego w Braniewie na Warmii. Wśród łupów znajdował się egzemplarz dzieła Kopernika „De revolutionibus” z 1543 r. Dzień później splądrowali zbiory wielu bibliotek we Fromborku, w tym biblioteki przy katedrze. Ponieważ Kopernik przekazał w testamencie cały swój zbiór diecezji warmińskiej, wiele książek, które do niego należały, wpadło w ręce Szwedów właśnie w czasie plądrowania biblioteki we Fromborku.
Bogactwo literatury kopernikańskiej w Szwecji opisuje powstały w 1914 r. raport „Bibliotheca Copernicana”. Wynika z niego, że z 46 tomów kopernikańskich z notatkami astronoma aż 39 znajduje się w bibliotece uniwersyteckiej w Uppsali, dwie w uppsalskiej bibliotece Obserwatorium Astronomicznego i jedna w Bibliotece Królewskiej w Sztokholmie.
Bogactwo literatury kopernikańskiej w Szwecji opisuje powstały w 1914 r. raport „Bibliotheca Copernicana”. Wynika z niego, że z 46 tomów kopernikańskich z notatkami astronoma aż 39 znajduje się w bibliotece uniwersyteckiej w Uppsali, dwie w uppsalskiej bibliotece Obserwatorium Astronomicznego i jedna w Bibliotece Królewskiej w Sztokholmie.
Obecnie owe złupione rękopisy i druk są obiektem polsko-szwedzkich projektów naukowych.
Obecnie owe złupione rękopisy i druk są obiektem polsko-szwedzkich projektów naukowych.
Szwedzi uważają, że jeżeli takie zabytki jak Diabelska Biblia były tu przez 350 lat, to przez zasiedzenie należą do Szwecji. To zresztą zdecydowanie bardziej kwestia moralności i dobrej woli niż prawa.
Szwedzi uważają, że jeżeli takie zabytki jak Diabelska Biblia były tu przez 350 lat, to przez zasiedzenie należą do Szwecji. To zresztą zdecydowanie bardziej kwestia moralności i dobrej woli niż prawa.

POLECAMY

KOMENTARZE